poniedziałek, 1 czerwca 2026

Anak snang akear (aka Tenement/Kamienica); Kambodża

   Kiedy na początku października 2025 roku wspominałam o zwiastunie kambodżańskiego horroru Tenement, który zresztą został oficjalnym kandydatem Kambodży do Oscara, nie przypuszczałam, że film tak szybko trafi również do polskiego widza. Produkcja Inrasothythepa Netha i Sokyou Chei swoją premierę miała podczas Międzynarodowego Festiwalu Filmowego w Rotterdamie w styczniu 2024 roku, gdzie zebrała bardzo przychylne recenzje za duszny, ludowy klimat oraz umiejętne połączenie horroru psychologicznego z bolesną historią Kambodży. Twórcy wykorzystują bowiem grozę nie tylko do straszenia, ale także do ukazania traum, które - niczym duchy - nieustannie powracają i wpływają na współczesność.
Już sam ten opis sprawił, że Tenement momentalnie znalazł się na mojej liście najbardziej wyczekiwanych azjatyckich horrorów. Nie ukrywam też, że kambodżańskie kino grozy pozostaje w Polsce praktycznie nieznane, dlatego każda możliwość obcowania z tego typu produkcją budzi we mnie ogromną ciekawość i ekscytację. Co więcej, był to pierwszy horror z Kambodży, jaki miałam okazję obejrzeć, więc moje oczekiwania były naprawdę wysokie. Czy film faktycznie okazał się tak niepokojący i wyjątkowy, jak sugerowały pierwsze opinie? O tym opowiem Wam poniżej.

Soriya, japońsko-kambodżańska autorka mangi, po śmierci matki udaje się wraz ze swoim chłopakiem, Daichim do Kambodży, by poznać swoje korzenie. Zamieszkuje w podupadłym bloku z czasów Czerwonych Khmerów, gdzie wkrótce odkrywa, że życzliwość rodziny i sąsiadów jest częścią mrocznego rytuału przygotowującego nowego gospodarza dla złośliwego ducha.

Kambodżański horror Tenement to przykład kina, które zamiast epatować dosłowną grozą, wybiera znacznie trudniejszą drogę – budowanie atmosfery opartej na pamięci, traumie i przestrzeni. To film, który działa bardziej podskórnie niż bezpośrednio, a jego siła tkwi w klimacie oraz konsekwentnym wykorzystaniu każdego elementu opowieści.

Największym atutem produkcji jest bez wątpienia jej nastrój. Twórcy z dużą wyczuciem kreują świat, w którym historia nie jest tylko tłem, lecz żywą, niemal namacalną obecnością. Narodowa trauma związana z reżimem Czerwonych Khmerów przenika tu wszystko – od relacji między bohaterami po samą przestrzeń, w której toczy się akcja. Tytułowa kamienica nie jest zwykłym miejscem – to symbol. Rozpadający się budynek staje się reliktem niedawnej przeszłości, świadkiem ludzkich tragedii i milczącym nośnikiem pamięci o przemocy i cierpieniu.
Ogromne wrażenie robi sposób, w jaki film operuje przestrzenią. Architektura budynku – surowa, brutalistyczna, nadgryziona zębem czasu – zostaje wykorzystana do maksimum. Łuszcząca się farba, pękające ściany, ciasne przejścia i opuszczone pomieszczenia tworzą klaustrofobiczną, duszną atmosferę. Twórcy umiejętnie kadrują mroczne zakamarki, często ukrywając więcej, niż pokazują, co tylko potęguje uczucie niepokoju.
Ciekawym zabiegiem są również ujęcia zewnętrzne – szerokie panoramy miasta oraz kadry z drona. Dzięki nim kamienica jawi się jako miejsce paradoksalne: jednocześnie zanurzone w miejskiej tkance i całkowicie od niej odizolowane. To wrażenie odosobnienia wzmacnia fakt, że lokalni mieszkańcy unikają tego miejsca, nadając mu niemal legendarny, złowieszczy charakter.

Na szczególne uznanie zasługuje także gra aktorska, która wypada naturalnie i przekonująco. Bohaterowie nie są jedynie nośnikami fabuły - ich emocje, lęki i napięcia są wyczuwalne, co pozwala widzowi głębiej zanurzyć się w opowieści.
Muzyka stanowi kolejny mocny punkt filmu. Ścieżka dźwiękowa subtelnie, ale skutecznie podkreśla narastające napięcie i mrok sytuacji. Nie przytłacza, lecz współgra z obrazem, potęgując jego oddziaływanie, potęguje doznania bycia świadkiem grozy, która agresywnie narasta w reakcji na niepokojące wydarzenia.
Co istotne, Tenement nie opiera się na dosłownej makabrze. Nie znajdziemy tu przesadnej ilości krwi ani tanich efektów straszenia. Zamiast tego film stawia na atmosferę i sugestię, co czyni go bardziej niepokojącym niż wiele bardziej brutalnych produkcji.

Niestety, nie jest to jednak dzieło pozbawione wad. Początek rozwija się dość powoli, co może zniechęcić mniej cierpliwych widzów. Dodatkowo film pozostawia pewien niedosyt - jego stosunkowo krótki czas trwania sprawia, że chciałoby się jeszcze głębiej wejść w przedstawiony świat i historie bohaterów i kiedy chcemy zagłębić się bardziej w fabułę filmu, okazuje się, że jest to już właściwie jego koniec. 
Dodatkowo rzuca się w oczy brak wyraźnego odniesienia do pokazywanych rytuałów. Nam są one zupełnie nieznane i szkoda, że nie dostajemy żadnego ich wyjaśnienia, przez co horror Netha i Chea staje się niekiedy mało zrozumiany, co zachodniemu widzowi z pewnością przysporzy nie lada kłopotów w jego interpretacji. 

Mimo tych niedociągnięć Tenement to horror wyróżniający się na tle gatunku. To film, który straszy nie tyle tym, co widać, ile tym, co niewypowiedziane, czyli cieniem przeszłości, który nigdy nie znika. Dla widzów ceniących klimat, symbolikę i refleksję nad historią będzie to seans zdecydowanie wart uwagi. 
Jak wspomniałam, jest to mój pierwszy obejrzany horror kambodżański, więc jeżeli będę miała okazję obejrzeć ich więcej, to jestem na tak!

MOJA OCENA:
👹👹👹👹👹👹 6/10

Reżyseria:
Sokyou Chea
Inrasothythep Neth

Scenariusz:
Sokyou Chea
Inrasothythep Neth

Rok produkcji:
2024

Obsada:
Thanet Thorn
Yoshihiko Hosoda
Sveng Socheata
Rous Mony
Katsuya Maiguma
Vandalis Sav
Sokannarith Preng
Sahrah Pich Manika
Touch Narady
Ma Rynet
Sreynith Dorn
Sreyphoan Phal
Sreylu Sim
Soeur Thavarak
Sokyou Chea
Vantha Sou
Kosal Sem