Nie lubię ,,odgrzewanych kotletów''. Naprawdę na palcach jednej ręki mogę wymienić remake'i, które by mi się naprawdę spodobały, więc i do indonezyjskiej wersji Shutter'a podchodziłam z dużą dozą sceptycyzmu.
Każdy, kto miał okazję obejrzeć tajski oryginał (recenzja tutaj) z 2004 roku, doskonale zna historię w nim ukazaną. Kiedy cztery lata później ukazał się jego amerykański odpowiednik (recenzja tutaj), już wówczas kręciłam nosem, bo nie widziałam sensu w przerabianiu horroru Pisanthanakuna i Wongpooma, nie wnosząc do fabuły niczego nowego. Liczyłam jednak poniekąd na to, że indonezyjska wersja doda coś od siebie lub chociażby tchnie odrobinę świeżości, co spowoduje, że film mi się spodoba. Dałam mu kredyt zaufania. Jako, że film pojawił się na Netflix (niestety nie ma polskiej wersji językowej), postanowiłam więc z czystej ciekawości go obejrzeć i zobaczyć, jak zadaniu sprostał Herwin Novianto.
poniedziałek, 27 kwietnia 2026
piątek, 24 kwietnia 2026
Hei tai yang 731 si wang lie che (aka Men Behind the Sun 3: A Narrow Escape/Maruta 3: Destroy All Evidence/Men Behind the Sun 3: Ucieczka w ostatniej chwili); Hongkong
W dzisiejszych czasach, gdy jakość serii spada, twórcy natychmiast szukają nowego reżysera, aby odbudować jej reputację. Jednak w przypadku serii Men Behind the Sun reżyser poprzedniej części pozostał ten sam, więc od razu można było założyć, że powiewem świeżości pachnieć tu nie będzie. Tak niestety się stało.
Już w przypadku poprzedniej odsłony, obserwowaliśmy oznaki spadku jakości, ale jak widać spłynęło to po Godfrey'u Ho, jak po gumowej kaczce i nie musieliśmy długo czekać, aż dostaliśmy sequel zatytułowany MBtS: Narrow Escape, w którym Ho wyrzucił niemal wszystko, co sprawdziło się w poprzednich częściach, a zamiast tego otrzymaliśmy prosty film, doprawiony głupią, banalną fabułą i drobnymi morderstwami. Ale czego można oczekiwać od filmu, który zaczyna się od piosenki przewodniej Supermana w pierwszych 30 sekundach?
Już w przypadku poprzedniej odsłony, obserwowaliśmy oznaki spadku jakości, ale jak widać spłynęło to po Godfrey'u Ho, jak po gumowej kaczce i nie musieliśmy długo czekać, aż dostaliśmy sequel zatytułowany MBtS: Narrow Escape, w którym Ho wyrzucił niemal wszystko, co sprawdziło się w poprzednich częściach, a zamiast tego otrzymaliśmy prosty film, doprawiony głupią, banalną fabułą i drobnymi morderstwami. Ale czego można oczekiwać od filmu, który zaczyna się od piosenki przewodniej Supermana w pierwszych 30 sekundach?
wtorek, 21 kwietnia 2026
Umigari
Jakoś na początku lutego na platformie Steam pojawiła się japońska gra Umigari. Opisywana jako gra wędkarska, szybko jednak pokazuje nam, że Japończycy nawet z pozornie sielankowej fabuły, potrafią stworzyć coś makabrycznego i przerażająco niepokojącego, a dodatkowo mając na uwadze fakt, że gra ukazała się spod ręki Chilla's Art, to już wiadomo z czym możemy mieć do czynienia...Tak właśnie! Z horrorem!
Dokładnie tak się dzieje z Umigari. Bo pływanie po morzu i łowienie ryb, to w tym wypadku może się okazać faktycznie ,,szkołą przetrwania'' i wcale nie chodzi mi o złe warunki na morzu, sztormy czy wzburzone fale, ale przede wszystkim stwory, jakie dane nam będzie z wody wyławiać i ludzi, których będziemy na swojej drodze napotykać.
Chilla's Art już nas uraczył niejednym horrorem wirtualnym w stylu: chodzisz, coś znajdujesz, uciekasz lub spacer po sklepie, śledzenie, koniec gry. Tutaj mamy jednak nieco inny schemat, ale o tym poniżej...
Dokładnie tak się dzieje z Umigari. Bo pływanie po morzu i łowienie ryb, to w tym wypadku może się okazać faktycznie ,,szkołą przetrwania'' i wcale nie chodzi mi o złe warunki na morzu, sztormy czy wzburzone fale, ale przede wszystkim stwory, jakie dane nam będzie z wody wyławiać i ludzi, których będziemy na swojej drodze napotykać.
Chilla's Art już nas uraczył niejednym horrorem wirtualnym w stylu: chodzisz, coś znajdujesz, uciekasz lub spacer po sklepie, śledzenie, koniec gry. Tutaj mamy jednak nieco inny schemat, ale o tym poniżej...
sobota, 18 kwietnia 2026
Hei tai yang 731 xu ji zhi sha ren gong chang (aka Maruta 2: Laboratory of the Devil/Jednostka 731 - Laboratorium diabła); Hongkong
Cztery lata po niezwykle kontrowersyjnym debiucie (recenzja tutaj) nadszedł czas na kontynuację jednego z najbrutalniejszych chińskich horrorów wszech czasów. Z nowym reżyserem, ale osadzoną w tym samym miejscu i ze znanymi twarzami, jest to swego rodzaju uzupełnienie prequeli, opowiadające historię codziennego życia w Obozie 731 z nowej perspektywy i z większą brutalnością.
Stworzone w 1992 roku dzieło hongkońskiego reżysera Godfrey’a Ho, pokazuje jeden z najmroczniejszych i najbardziej przerażających faktów z historii Japonii. To wszystko działo się stosunkowo niedawno…
Osią fabuły opartej na faktach jest „Wielkie Japońskie Imperium”, które zorganizowało w 1935 roku tajny obóz nr 731, w którym odbywały się eksperymenty na ludziach – głównie Chińczykach, Rosjanach, Białorusinach, Koreańczykach, a także Mongołach. Całością kierował Shiro Ishii – japoński „lekarz”, zbrodniarz wojenny (odpowiednik „doktora” Mengele).
Stworzone w 1992 roku dzieło hongkońskiego reżysera Godfrey’a Ho, pokazuje jeden z najmroczniejszych i najbardziej przerażających faktów z historii Japonii. To wszystko działo się stosunkowo niedawno…
Osią fabuły opartej na faktach jest „Wielkie Japońskie Imperium”, które zorganizowało w 1935 roku tajny obóz nr 731, w którym odbywały się eksperymenty na ludziach – głównie Chińczykach, Rosjanach, Białorusinach, Koreańczykach, a także Mongołach. Całością kierował Shiro Ishii – japoński „lekarz”, zbrodniarz wojenny (odpowiednik „doktora” Mengele).
czwartek, 16 kwietnia 2026
Büyü (aka Dark Spells/The Spell); Turcja
Turcja. Turcja to kraj, który tworzy naprawdę świetne horrory. Oczywiście nie wszystkie trzymają jednakowy poziom, ale zazwyczaj gdy tylko wpada mi w ręce jakaś turecka produkcja grozy, to nie torturuję się długo i staram się wykrzesać odrobinę wolnego czasu, aby go poświęcić na zapoznanie się z nowym nabytkiem. Kiedy zupełnym przypadkiem natrafiłam na Büyü w reżyserii Orhana Oğuza, czym prędzej postanowiłam się za niego zabrać. Zaintrygował mnie na początku już sam tytuł. Słowo ,,Büyü'' w języku tureckim oznacza bowiem ,,czar'' lub ,,magię''. Znając zamiłowanie tureckich horrorów do tematyki czarnej magii i bluźnierczych obrzędów, zaczęłam podejrzewać z czym będę miała do czynienia. W kontekście kulturowym słowo to odnosi się do działań mających na celu wywołanie nadprzyrodzonych efektów, często kojarzonych z klątwami. Czy w swoich podejrzeniach się pomyliłam? Absolutnie nie, gdyż już początkowa scena zapowiadała tematykę filmu, opartą na okultyzmie i czarnomagicznych obrzędach.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)
.jpg)



