W dzisiejszych czasach, gdy jakość serii spada, twórcy natychmiast szukają nowego reżysera, aby odbudować jej reputację. Jednak w przypadku serii Men Behind the Sun reżyser poprzedniej części pozostał ten sam, więc od razu można było założyć, że powiewem świeżości pachnieć tu nie będzie. Tak niestety się stało.
Już w przypadku poprzedniej odsłony, obserwowaliśmy oznaki spadku jakości, ale jak widać spłynęło to po Godfrey'u Ho, jak po gumowej kaczce i nie musieliśmy długo czekać, aż dostaliśmy sequel zatytułowany MBtS: Narrow Escape, w którym Ho wyrzucił niemal wszystko, co sprawdziło się w poprzednich częściach, a zamiast tego otrzymaliśmy prosty film, doprawiony głupią, banalną fabułą i drobnymi morderstwami. Ale czego można oczekiwać od filmu, który zaczyna się od piosenki przewodniej Supermana w pierwszych 30 sekundach?
Jakoś na początku lutego na platformie Steam pojawiła się japońska gra Umigari. Opisywana jako gra wędkarska, szybko jednak pokazuje nam, że Japończycy nawet z pozornie sielankowej fabuły, potrafią stworzyć coś makabrycznego i przerażająco niepokojącego, a dodatkowo mając na uwadze fakt, że gra ukazała się spod ręki Chilla's Art, to już wiadomo z czym możemy mieć do czynienia...Tak właśnie! Z horrorem!
Dokładnie tak się dzieje z Umigari. Bo pływanie po morzu i łowienie ryb, to w tym wypadku może się okazać faktycznie ,,szkołą przetrwania'' i wcale nie chodzi mi o złe warunki na morzu, sztormy czy wzburzone fale, ale przede wszystkim stwory, jakie dane nam będzie z wody wyławiać i ludzi, których będziemy na swojej drodze napotykać.
Chilla's Art już nas uraczył niejednym horrorem wirtualnym w stylu: chodzisz, coś znajdujesz, uciekasz lub spacer po sklepie, śledzenie, koniec gry. Tutaj mamy jednak nieco inny schemat, ale o tym poniżej...
Cztery lata po niezwykle kontrowersyjnym debiucie (recenzja tutaj) nadszedł czas na kontynuację jednego z najbrutalniejszych chińskich horrorów wszech czasów. Z nowym reżyserem, ale osadzoną w tym samym miejscu i ze znanymi twarzami, jest to swego rodzaju uzupełnienie prequeli, opowiadające historię codziennego życia w Obozie 731 z nowej perspektywy i z większą brutalnością.
Stworzone w 1992 roku dzieło hongkońskiego reżysera Godfrey’a Ho, pokazuje jeden z najmroczniejszych i najbardziej przerażających faktów z historii Japonii. To wszystko działo się stosunkowo niedawno…
Osią fabuły opartej na faktach jest „Wielkie Japońskie Imperium”, które zorganizowało w 1935 roku tajny obóz nr 731, w którym odbywały się eksperymenty na ludziach – głównie Chińczykach, Rosjanach, Białorusinach, Koreańczykach, a także Mongołach. Całością kierował Shiro Ishii – japoński „lekarz”, zbrodniarz wojenny (odpowiednik „doktora” Mengele).
Turcja. Turcja to kraj, który tworzy naprawdę świetne horrory. Oczywiście nie wszystkie trzymają jednakowy poziom, ale zazwyczaj gdy tylko wpada mi w ręce jakaś turecka produkcja grozy, to nie torturuję się długo i staram się wykrzesać odrobinę wolnego czasu, aby go poświęcić na zapoznanie się z nowym nabytkiem. Kiedy zupełnym przypadkiem natrafiłam na Büyü w reżyserii Orhana Oğuza, czym prędzej postanowiłam się za niego zabrać. Zaintrygował mnie na początku już sam tytuł. Słowo ,,Büyü'' w języku tureckim oznacza bowiem ,,czar'' lub ,,magię''. Znając zamiłowanie tureckich horrorów do tematyki czarnej magii i bluźnierczych obrzędów, zaczęłam podejrzewać z czym będę miała do czynienia. W kontekście kulturowym słowo to odnosi się do działań mających na celu wywołanie nadprzyrodzonych efektów, często kojarzonych z klątwami. Czy w swoich podejrzeniach się pomyliłam? Absolutnie nie, gdyż już początkowa scena zapowiadała tematykę filmu, opartą na okultyzmie i czarnomagicznych obrzędach.
Patrząc na stan wszystkiego, w tej chwili, łatwo uwierzyć, że żyjemy w jakimś czyśćcowym świecie koszmarów. Na szczęście mamy filmowców na pierwszej linii frontu, którzy dostarczają katharsis w formie horrorów, które dokładnie przedstawiają niepokój i klaustrofobię życia w latach dwudziestych XXI wieku. Dokładnie tak jest w przypadku Exit 8, adaptacji gry „symulatora chodzenia” Kotake Create w wykonaniu Genki Kawamury, która była hitem w 2023 roku. Po premierze w Cannes, Exit 8 zgromadził pokaźną sumę box office'u w swojej ojczystej Japonii, a później także na całym świecie.
Poniżej prezentuję Wam wywiad z japońskim reżyserem, który porusza tematy liminalności i ucieczki od klątwy adaptacji gier wideo.