Kiedy w 2016 roku ukazał się Zombie express (aka Train to Busan - te tytuły będę wymieniać naprzemiennie) w reżyserii Sang ho-Yeona, miałam początkowo mieszane uczucia. Przyznaję, że nie jestem zbyt wielką fanką filmów o zombie i jedynie amerykańskie klasyki, takie jak filmy Romero wzbudzają mój wielki zachwyt. Cała reszta współczesnego kina zombistycznego zbyt mocno dla mnie ewoluowała, stając się już nie tyle historiami o voodoo (z którymi bez wątpienia miała bardzo wiele wspólnego), ale przede wszystkim filmami pełnymi akcji i apokaliptycznych wizji.
Nie ma jednak co ukrywać, że filmy o zombie niosą ze sobą głębsze przesłanie i często nie służą tylko straszeniu, ale są komentarzem społecznym, pokazującym rozpad więzi międzyludzkich i próbę przetrwania w ekstremalnych warunkach. Wspomniany przez mnie film ho-Yeona również wykorzystuje konwencję zombie, aby zdiagnozować kondycję współczesnej Korei Południowej. Powstały cztery lata później horror akcji Peninsula, stanowi jego kontynuację, choć przesuwa akcenty z klaustrofobicznego thrillera na postapokaliptyczne kino akcji. Czy wyszło równie efektownie? O tym poniżej.
środa, 27 maja 2026
niedziela, 24 maja 2026
Pagui
Pagui to tajwańska gra przygodowa, która łączy w sobie elementy horroru, lokalnego folkloru opartego na wierzeniach w istoty nadprzyrodzone i eksploracji. Kiedy gra tylko wpadła mi w ręce i miałam sposobność w nią zagrać, nie torturowałam się zbyt długo ciekawością, gdyż chciałam też przede wszystkim zobaczyć, jak w wirtualnej grozie radzą sobie Tajwańczycy i wiecie co? Nie wyszło to jakoś tragicznie. Nie dość, że gra podejmuje ciekawą tematykę eksploracji nawiedzonego miasta, w którym będziemy mieli możliwość walczyć z różnej maści duchami, to dodatkowo nasze oczy cieszy całkiem ładna grafika, a uszy pieści spokojna muzyka, która jednak doskonale wpisuje się w cały ton gry i wydarzenia, jakie akurat mamy okazję oglądać na ekranie.
Cała akcja rozgrywa się w latach 50. XX wieku i początkowo to, co wzbudzało moje obawy, szybko okazało się atutem tej gry, gdyż tytuł ten mocno czerpie z lokalnego folkloru, wierzeń religijnych oraz prawdziwych wydarzeń historycznych z tamtego okresu.
Cała akcja rozgrywa się w latach 50. XX wieku i początkowo to, co wzbudzało moje obawy, szybko okazało się atutem tej gry, gdyż tytuł ten mocno czerpie z lokalnego folkloru, wierzeń religijnych oraz prawdziwych wydarzeń historycznych z tamtego okresu.
środa, 20 maja 2026
Inkonpurīto cheāzu (aka Incomplete Chairs/Krzesło tortur); Japonia
Kenichi Ugana to z pewnością postać doskonale znana miłośnikom japońskiego kina, który obecnie uznawany jest za wschodzącą gwiazdę kina kultowego i gatunkowego. Międzynarodowe uznanie zyskał dzięki swoim unikalnym ,,punkowym'' produkcjom, w których niejednokrotnie łączy elementy horroru, komedii i absurdu. Jego horror The Curse z 2025 roku, który zdobył uznanie na całym świecie, sprawnie łączy elementy satyry mediów społecznościowych z brutalnym kinem grozy. Niestety polski widz do większości produkcji Ugana ma dostęp jedynie poprzez zagraniczne strony internetowe, przez co są mało znane w naszym kraju (no, chyba, że uczestniczycie w zagranicznych festiwalach filmowych, na których też niejednokrotnie najnowsze produkcje tego reżysera są wyświetlane).
Nieco inaczej ma się sprawa z najnowszym horrorem Ugana, zatytułowanym Incomplete Chairs, który można obejrzeć między innymi na CDA czy eKino. Któregoś wieczora postanowiłam więc zasiąść do seansu, a jako, że film ten był pierwszym filmem japońskiego reżysera, który w ogóle obejrzeć miałam, zrobiłam to z niepohamowaną ciekawością.
Nieco inaczej ma się sprawa z najnowszym horrorem Ugana, zatytułowanym Incomplete Chairs, który można obejrzeć między innymi na CDA czy eKino. Któregoś wieczora postanowiłam więc zasiąść do seansu, a jako, że film ten był pierwszym filmem japońskiego reżysera, który w ogóle obejrzeć miałam, zrobiłam to z niepohamowaną ciekawością.
sobota, 16 maja 2026
Ni Wa Wa (aka Mudborn); Tajwan
Azjatycki horror już od dawien dawna ,,karmi'' nas historiami, których podstawa tkwi w lokalnych legendach i ludowych podaniach. Zazwyczaj głównym bohaterem jest duch skrzywdzonej i zmarłej w gniewie lub w żalu kobiety, która w późniejszym czasie mści się na każdym, kto ma lub miał z nią jakąkolwiek styczność: może to być przejęcie jakiegoś przedmiotu należącego do ducha lub odwiedzenie miejsca, w którym doznał on szczególnego bólu. Podobnie ma się sprawa z najnowszym tajwańskim horrorem w reżyserii Shieh Meng-ju Mudborn, który od marca tego roku dostępny jest na platformie streamingowej Netflix.
Początkowo obawiałam się, że będę miała do czynienia z mdłym i oklepanym kinem grozy (choć Tajwan raczej mnie nie zraził swoimi horrorami jak do tej pory), ale wiecie co? Na szczęście się myliłam, gdyż film Meng-ju okazał się prawdziwą niespodzianką. To solidny i przede wszystkim efektowny horror, łączący w sobie niepokojące tradycje ludowe z cyfrowymi koszmarami.
Początkowo obawiałam się, że będę miała do czynienia z mdłym i oklepanym kinem grozy (choć Tajwan raczej mnie nie zraził swoimi horrorami jak do tej pory), ale wiecie co? Na szczęście się myliłam, gdyż film Meng-ju okazał się prawdziwą niespodzianką. To solidny i przede wszystkim efektowny horror, łączący w sobie niepokojące tradycje ludowe z cyfrowymi koszmarami.
wtorek, 12 maja 2026
Grimm Kumikyoku (aka The Grimm Variations/Baśnie braci Grimm: Wariacje); Japonia [serial tv]
Dokładnie 17 kwietnia 2024 roku, Netflix rozpoczął emisję serialu antologicznego zatytułowanego Grimm Kumikyoku, czyli w polskim tłumaczeniu Baśnie braci Grimm: Wariacje. Jak sam tytuł wskazuje, są to poszczególne historie braci Grimm, ukazane w nieco inny - od tradycyjnego - sposób. Cała ta niesamowita antologia powstała dzięki kreatywnej wiedzy Michiko Yokote, niekwestionowanemu talentowi artystycznemu grupy CLAMP do projektowania postaci oraz doskonałości animacji WIT Studio. Każdy odcinek zanurza widzów we wszechświecie, w którym dramat, horror, fantasy i animacja łączą się, oferując wyjątkowe wrażenia.
Nie ukrywam, że jestem zagorzałą fanką mrocznych historii braci Jacoba i Wilhelma Grimmów. Znałam je (jak większość z nas) już od czasów dzieciństwa, ale to właśnie podczas studiów na jednych z zajęć, zajmowałam się ich interpretacją pod tym nieco mroczniejszym kątem. Wtedy pochłonęły mnie bezgranicznie. Wiadomo nie od dziś, że baśnie te są mrocznymi ludowymi opowieściami, pełnymi strachu i okrucieństwa, dlatego też z wielką ciekawością zasiadłam do seansu japońskiej interpretacji poszczególnych baśni.
Nie ukrywam, że jestem zagorzałą fanką mrocznych historii braci Jacoba i Wilhelma Grimmów. Znałam je (jak większość z nas) już od czasów dzieciństwa, ale to właśnie podczas studiów na jednych z zajęć, zajmowałam się ich interpretacją pod tym nieco mroczniejszym kątem. Wtedy pochłonęły mnie bezgranicznie. Wiadomo nie od dziś, że baśnie te są mrocznymi ludowymi opowieściami, pełnymi strachu i okrucieństwa, dlatego też z wielką ciekawością zasiadłam do seansu japońskiej interpretacji poszczególnych baśni.
Subskrybuj:
Posty (Atom)




