piątek, 8 maja 2026

Re/Member (aka Remeber Member); Japonia

     Zdaję sobie sprawę z tego, że nie wszyscy kojarzą nazwisko japońskiego reżysera Eiichiro Hasumi, jednak zakładam, że każdy miłośnik japońskiego kina zna jego filmy, takie jak: Oppai Volleyball (2009) czy The Sun Does Not Move (2021). Zaś widzowie, którzy systematycznie zaglądają na platformę Netflix z pewnością zaznajomili się z kolejnym jego filmem, zatytułowanym Re/Member z 2022 roku. Produkcja ta oparta jest na mandze Karada Sagashi autorstwa Welzarda, która z tego co kojarzę dostępna jest w Internecie (sama niestety nie miałam okazji się z nią zapoznać). 
Horror Hasumi opiera się na jednej zabójczej idei: ,,śmierć nie jest końcem, a jedynie przyciskiem resetu'' i pomimo, że traktowany jest jako typowy horror dla nastolatków, to uwierzcie, że mi (a czasy nastoletnie mam już dawno za sobą) oglądało się go całkiem przyjemnie i świetnie się bawiłam podczas seansu. Przede wszystkim spodobała mi się sama, zapętlona w czasie fabuła, która napędza...fabułę całego filmu.

sobota, 2 maja 2026

Hei tai yang: Nan Jing da tu sha (aka Black Sun: The Nanking Massacre/Oddział 731 - Masakra w Nankinie); Hongkong

     Wojna. Choć prawdziwe okrucieństwa wojny mogą nigdy nie zostać w pełni zrozumiane przez tych, którzy nigdy nie byli na linii frontu, wiele artystycznych środków wyrazu w muzyce, telewizji i filmie dołożyło wszelkich starań, aby jak najwierniej przedstawić piekło, jakim jest wojna dla ludności cywilnej. Każdy reżyser, chcący ukazać w swoim filmie okropieństwa działań wojennych, robi to na swój własny sposób. Także swój własny sposób na pokazanie brutalności i nieludzkiego traktowania ludności cywilnej w trakcie trwających działań wojennych ma chiński reżyser Tun Fei Mou, o czym mogliśmy się przekonać oglądając jego pierwszą część MBtS z 1988 roku. Nie inaczej ma się rzecz w przypadku czwartej części kontrowersyjnej serii, która - mimo iż nosi tytuł Black Sun - niekiedy określa się również mianem Man Behind the Sun 4. Decyzja o odtworzeniu okrucieństw popełnionych przez japońskich żołnierzy na narodzie chińskim podczas II wojny światowej w hardcorowym filmie splatter jest osobliwa, ale dziwnie satysfakcjonująca.

poniedziałek, 27 kwietnia 2026

Shutter; Indonezja

     Nie lubię ,,odgrzewanych kotletów''. Naprawdę na palcach jednej ręki mogę wymienić remake'i, które by mi się naprawdę spodobały, więc i do indonezyjskiej wersji Shutter'a podchodziłam z dużą dozą sceptycyzmu.
Każdy, kto miał okazję obejrzeć tajski oryginał (recenzja tutaj) z 2004 roku, doskonale zna historię w nim ukazaną. Kiedy cztery lata później ukazał się jego amerykański odpowiednik (recenzja tutaj), a po kolejnych dwóch latach powstał indyjski Click, już wówczas kręciłam nosem, bo nie widziałam sensu w przerabianiu horroru Pisanthanakuna i Wongpooma, nie wnosząc do fabuły niczego nowego. Liczyłam jednak poniekąd na to, że indonezyjska wersja doda coś od siebie lub chociażby tchnie odrobinę świeżości, co spowoduje, że film mi się spodoba. Dałam mu kredyt zaufania. Jako, że film pojawił się na Netflix (niestety nie ma polskiej wersji językowej), postanowiłam więc z czystej ciekawości go obejrzeć i zobaczyć, jak zadaniu sprostał Herwin Novianto.

piątek, 24 kwietnia 2026

Hei tai yang 731 si wang lie che (aka Men Behind the Sun 3: A Narrow Escape/Maruta 3: Destroy All Evidence/Men Behind the Sun 3: Ucieczka w ostatniej chwili); Hongkong

   W dzisiejszych czasach, gdy jakość serii spada, twórcy natychmiast szukają nowego reżysera, aby odbudować jej reputację. Jednak w przypadku serii Men Behind the Sun reżyser poprzedniej części pozostał ten sam, więc od razu można było założyć, że powiewem świeżości pachnieć tu nie będzie. Tak niestety się stało.
Już w przypadku poprzedniej odsłony, obserwowaliśmy oznaki spadku jakości, ale jak widać spłynęło to po Godfrey'u Ho, jak po gumowej kaczce i nie musieliśmy długo czekać, aż dostaliśmy sequel zatytułowany MBtS: Narrow Escape, w którym Ho wyrzucił niemal wszystko, co sprawdziło się w poprzednich częściach, a zamiast tego otrzymaliśmy prosty film, doprawiony głupią, banalną fabułą i drobnymi morderstwami. Ale czego można oczekiwać od filmu, który zaczyna się od piosenki przewodniej Supermana w pierwszych 30 sekundach?

wtorek, 21 kwietnia 2026

Umigari

  Jakoś na początku lutego na platformie Steam pojawiła się japońska gra Umigari. Opisywana jako gra wędkarska, szybko jednak pokazuje nam, że Japończycy nawet z pozornie sielankowej fabuły, potrafią stworzyć coś makabrycznego i przerażająco niepokojącego, a dodatkowo mając na uwadze fakt, że gra ukazała się spod ręki Chilla's Art, to już wiadomo z czym możemy mieć do czynienia...Tak właśnie! Z horrorem!
Dokładnie tak się dzieje z Umigari. Bo pływanie po morzu i łowienie ryb, to w tym wypadku może się okazać faktycznie ,,szkołą przetrwania'' i wcale nie chodzi mi o złe warunki na morzu, sztormy czy wzburzone fale, ale przede wszystkim stwory, jakie dane nam będzie z wody wyławiać i ludzi, których będziemy na swojej drodze napotykać.
Chilla's Art już nas uraczył niejednym horrorem wirtualnym w stylu: chodzisz, coś znajdujesz, uciekasz lub spacer po sklepie, śledzenie, koniec gry. Tutaj mamy jednak nieco inny schemat, ale o tym poniżej...