poniedziałek, 6 lipca 2026

Dark Water (aka Dark Water - Fatum); USA

     Amerykańskie remaki japońskich horrorów z początku XXI wieku to temat, do którego trudno podejść zupełnie obojętnie. Z jednej strony rozumiem, dlaczego Hollywood tak chętnie sięgało wtedy po azjatyckie historie grozy. Po sukcesie The Ring (2002) widzowie chcieli kolejnych opowieści o klątwach, duchach, nawiedzonych dzieciach i tajemnicach ukrytych pod spokojną powierzchnią codzienności. Z drugiej strony bardzo często te remake’i odbierały oryginałom to, co było w nich najciekawsze: ciszę, kulturowy kontekst i ten szczególny rodzaj niepokoju, który nie musi od pierwszych minut atakować widza.
Dark Water – Fatum Waltera Sallesa jest pod tym względem filmem dość osobnym. Nie powiedziałabym, że to remake zupełnie nieudany, ale też trudno mi uznać go za dzieło, które dorównuje japońskiemu pierwowzorowi Hideo Nakaty. To raczej film zawieszony gdzieś pomiędzy. Z jednej strony próbuje zachować melancholijny, przygnębiający ton oryginału. Z drugiej strony - momentami zbyt mocno ucieka w typowo hollywoodzką potrzebę dopowiadania emocji, konfliktów i motywacji.

piątek, 3 lipca 2026

,,Another'' #3 - Hiro Kiyohara, Yukito Ayatsuji

     Są historie grozy, które straszą nagłymi scenami śmierci, i takie, które powoli budują narastające poczucie niepokoju. Another należy zdecydowanie do tej drugiej kategorii. Trzeci tom mangi autorstwa Yukito Ayatsuji jeszcze mocniej zagęszcza atmosferę paranoi i nieuchronnej tragedii, sprawiając, że czytelnik niemal odczuwa ciężar klątwy wiszącej nad klasą 3-3. To moment, w którym seria przestaje jedynie sugerować obecność sił nadprzyrodzonych: horror wreszcie pokazuje swoje prawdziwe oblicze.
Po wydarzeniach z poprzednich tomów tajemnica staje się coraz bardziej skomplikowana, a kolejne zgony wywołują nie tylko szok, ale również poczucie bezradności. Granica między rzeczywistością a koszmarem zaczyna się zacierać, a bohaterowie coraz mocniej pogrążają się w świecie pełnym strachu, niedopowiedzeń i śmierci. Czy klątwę można zatrzymać? A może wszyscy są już skazani? Trzeci tom Another nie daje łatwych odpowiedzi, ale za to oferuje jedną z najbardziej dusznych i wciągających odsłon całej historii.

wtorek, 30 czerwca 2026

Tomie: Saishuu-shō – Kindan no Kajitsu (aka Tomie: The Final Chapter - Forbidden Fruit/Tomie: Zakazany owoc); Japonia

     Japońska seria filmów o Tomie już od końca lat dziewięćdziesiątych przypominała niekończący się koszmar – albo może raczej niekończący się eksperyment, w którym kolejni twórcy próbowali uchwycić magnetyzm bohaterki stworzonej przez mangakę Junji Ito. Jedni stawiali na surrealistyczną grozę, inni na cielesny horror, groteskę albo erotyczną fascynację destrukcyjną kobiecością. Tomie: Forbidden Fruit, długo uznawany za ostatnią odsłonę cyklu, sprawia wrażenie filmu świadomie zamykającego pewien etap – choć robi to bardziej melancholijnie niż widowiskowo. Reżyser Shun Nakahara odchodzi od agresywnej estetyki wcześniejszych części, kierując serię w stronę emocjonalnego dramatu o obsesji, samotności i tłumionym pożądaniu.
To jedna z najbardziej queerowych i zarazem najbardziej ospałych części całej franczyzy – film, który zamiast epatować brutalnością czy szaleństwem, buduje atmosferę smutku i emocjonalnego wyobcowania. Historia relacji pomiędzy bohaterkami nabiera tutaj większego znaczenia niż sama groza, a Tomie staje się nie tylko demoniczną femme fatale, ale również symbolem toksycznego pragnienia i destrukcyjnej fascynacji. Forbidden Fruit nie jest może najbardziej efektownym rozdziałem serii, lecz z pewnością należy do tych najbardziej nietypowych – cichych, dusznych i podszytych melancholią, która pozostaje z widzem jeszcze długo po seansie.

niedziela, 28 czerwca 2026

Tomie: Re-birth (aka Tomie 4: Re-birth/Tomie: Odrodzenie); Japonia

     Seria filmów o Tomie to jeden z tych przypadków, kiedy człowiek wie, że nie dostanie idealnej adaptacji Junjiego Ito, a mimo to i tak ogląda dalej, bo sama postać Tomie Kawakami ma w sobie coś niepokojąco magnetycznego. Jest jak przekleństwo, którego nie da się do końca zrozumieć, ale też nie można oderwać od niego wzroku. Tomie: Re-birth z 2001 roku, wyreżyserowane przez Takashiego Shimizu, jest czwartą odsłoną filmowego cyklu i jedną z ciekawszych, bo czuć w niej już tę specyficzną wrażliwość reżysera, który niedługo później zasłynie serią Ju-On. To nie jest horror, który próbuje straszyć widza nagłymi efektami. To raczej dziwna, duszna, momentami groteskowa opowieść o obsesji, winie, pożądaniu i o kobiecie-potworze, która właściwie nigdy nie umiera.

czwartek, 25 czerwca 2026

Tomie: Anaza feisu (aka Tomie: Another Face/Tomie: Inna twarz); Japonia

     Tomie: Another Face to jedna z tych kontynuacji, które z jednej strony trudno nazwać filmem naprawdę dobrym, z drugiej jednak posiadają tak osobliwy urok, że ostatecznie zostają w pamięci znacznie dłużej niż wiele technicznie lepiej zrealizowanych produkcji. Druga odsłona serii o nieśmiertelnej femme fatale stworzonej przez Junji Ito jest bowiem kwintesencją późnych lat 90. w japońskim kinie V-Cinema - tanim, szorstkim, często nieporadnym, ale jednocześnie niezwykle klimatycznym. Film w reżyserii Toshirō Inomata przypomina zapomnianą kasetę VHS odnalezioną gdzieś na dnie zakurzonego pudełka: obraz jest miękki, kolory przygaszone, a całość spowija melancholijna, oniryczna mgiełka, która paradoksalnie działa na korzyść tej historii.
Już sam fakt, że Tomie: Another Face powstało jako trzyodcinkowy serial telewizyjny przeznaczony dla rynku V-Cinema, tłumaczy jego epizodyczną strukturę. Film składa się z trzech krótkich historii połączonych obecnością Tomie - kobiety niemożliwej do zabicia, manipulującej ludźmi poprzez obsesję, pożądanie i toksyczne zauroczenie. Każdy segment eksploruje inny wymiar tej postaci: szkolną zazdrość, obsesję artystyczną oraz destrukcyjną miłość prowadzącą do szaleństwa. Co ciekawe, właśnie taka antologiczna forma okazuje się jednym z największych atutów filmu. Poszczególne opowieści bywają nierówne, czasami wręcz szkicowe, ale dzięki krótkiej długości nie zdążą całkowicie zmęczyć widza.