sobota, 10 października 2026

Qorin; Indonezja

    Tytułowy ,,Qorin” w tradycji islamskiej jest duchowym towarzyszem człowieka, często przedstawianym jako dżin, który podąża za nim przez całe życie i może skłaniać go do popełniania złych czynów. W filmie Ginanti Rony motyw ten nie ogranicza się jednak wyłącznie do dosłownej obecności nadprzyrodzonej istoty. Qorin staje się również symbolem ciemnej strony ludzkiej natury – tłumionego gniewu, lęku, zazdrości, poczucia krzywdy oraz pragnień, do których człowiek nie chce, a czasami nawet nie może się przyznać.
Reżyserka wykorzystuje ten motyw, aby opowiedzieć nie tylko o zetknięciu z siłą nadprzyrodzoną, ale również o tym, co dzieje się z człowiekiem poddanym długotrwałej presji, pozbawionym prawa do sprzeciwu i zmuszonym do tłumienia własnych emocji. Qorin od początku zapowiada się więc jako horror, w którym demoniczne zagrożenie splata się z przemocą ukrytą pod pozorami autorytetu, religijności i troski o moralne wychowanie.

środa, 7 października 2026

Waktu Maghrib (aka Maghrib Time); Indonezja (film krótkometrażowy)

     Waktu Maghrib Luthfiego Aulii Chandry to przykład horroru bardzo prostego w założeniu, ale opartego na czymś znacznie mocniejszym niż sam efekt straszenia. Ten krótkometrażowy indonezyjski film z 2016 roku wyrasta z lokalnego lęku, rodzinnych ostrzeżeń i przekonania, że są takie pory dnia, kiedy lepiej nie igrać z tym, czego nie widać.
Sam tytuł jest tu kluczem - Maghrib, czyli czas po zachodzie słońca, nie jest jedynie określeniem pory dnia. W kontekście indonezyjskiej kultury i religijnej codzienności staje się momentem przejścia: światło znika, dzień ustępuje nocy, a znana przestrzeń nagle może stać się obca. To właśnie w tej szczelinie między zwyczajnością a niepokojem film szuka swojej grozy.

czwartek, 1 października 2026

Gojira no Gyakushū (aka Godzilla Raids Again/Godzilla kontratakuje); Japonia

     Godzilla Raids Again z 1955 roku to film bardzo szczególny w historii kaiju eiga, bo to właśnie tutaj Godzilla po raz pierwszy wraca na ekran. Nie jako pojedynczy potwór, który raz wstrząsnął Japonią i zniknął, ale jako początek dłuższej filmowej mitologii i już z tego powodu trudno patrzeć na tę produkcję jak na zwykłą kontynuację. To film nakręcony szybko, wyraźnie pod presją sukcesu pierwszej Godzilli, ale jednocześnie niepozbawiony własnego charakteru, własnego ciężaru i kilku naprawdę ciekawych pomysłów.
Nie da się jednak ukryć, że cień filmu Ishirō Hondy jest tu ogromny. Godzilla z 1954 roku była czymś więcej niż widowiskiem o potworze. Była filmowym obrazem nuklearnego lęku, zagłady i poczucia, że człowiek stworzył siłę, nad którą nie potrafi już zapanować.

czwartek, 24 września 2026

,,Another'' #4 - Hiro Kiyohara, Yukito Ayatsuji

     Czwarty tom mangi Another to finał, na który naprawdę czekałam z ogromną ciekawością, ale też z lekkim niepokojem. Po poprzednich częściach miałam w głowie mnóstwo pytań: kim jest „dodatkowa osoba”, czy klątwę da się zatrzymać i czy klasa 3-3 w ogóle ma jakąkolwiek szansę wyrwać się z tego koszmaru. Każdy kolejny tom coraz mocniej zagęszczał atmosferę, dokładał nowe tragedie, nowe podejrzenia i nowe fragmenty układanki, przez co trudno było czytać tę historię obojętnie. Another od początku miało w sobie coś bardzo wciągającego - ten rodzaj niepokoju, który sprawia, że chce się jak najszybciej poznać prawdę, nawet jeśli człowiek przeczuwa, że ta prawda może być wyjątkowo bolesna. Finałowy tom musiał więc udźwignąć naprawdę dużo. Nie wystarczyło już tylko budować napięcia i mnożyć tajemnice, bo przyszedł moment, w którym historia musiała odsłonić karty. To właśnie tutaj wszystkie wcześniejsze śmierci, przemilczenia, dziwne zachowania bohaterów i atmosfera narastającej paranoi powinny znaleźć swoje uzasadnienie. Lubię takie zakończenia, które nie tylko wyjaśniają główną zagadkę, ale też pozwalają spojrzeć na całą opowieść z trochę innej perspektywy. I muszę przyznać, że Another w dużej mierze właśnie to robi.

niedziela, 20 września 2026

Jam (aka Sleep); Korea Południowa

     Są takie horrory, które od pierwszych minut próbują narzucić widzowi poczucie zagrożenia. Sięgają po duchy, krew albo gwałtowne obrazy, które mają wywołać natychmiastowy lęk. Sleep Jasona Yu wybiera jednak zupełnie inną drogę. To film pozornie niewielki, kameralny, niemal codzienny, zamknięty przede wszystkim w przestrzeni mieszkania i oparty na relacji dwojga ludzi, którzy powinni czuć się przy sobie najbezpieczniej. Nie ma tu wielkiej mitologii grozy ani rozbudowanego świata nadprzyrodzonego. Jest za to coś znacznie bardziej intymnego i przez to niepokojącego: wspólne życie, wspólna sypialnia, nocna cisza i lęk, który powoli wkrada się w miejsce kojarzone dotąd z odpoczynkiem.
Właśnie w tej zwyczajności film odnajduje swoją siłę, bo Sleep nie straszy tym, co dalekie, obce i łatwe do odgrodzenia od siebie. Przeciwnie - źródło niepokoju pojawia się najbliżej, jak tylko można: w ciele ukochanej osoby, w jej śnie, w ruchach, których nie potrafi kontrolować, i w słowach wypowiadanych wtedy, gdy świadomość zostaje zawieszona. To horror o sytuacji, w której dom przestaje być azylem, a łóżko - przestrzenią bliskości i zaufania. Nagle staje się miejscem podejrzeń, napięcia i bezradnego czuwania.