czwartek, 29 października 2026

Waktu Maghrib (aka Maghrib Time/Klątwa zmierzchu); Indonezja

     Waktu Maghrib Sidharty Taty już samym tytułem odwołuje się do czegoś bardzo mocno zakorzenionego w indonezyjskiej codzienności, tradycji i dziecięcej wyobraźni. To przecież pora modlitwy o zmierzchu, ale też czas, wokół którego narosło wiele ludowych ostrzeżeń. Dzieci mają wrócić do domu przed Maghribem, nie powinny bawić się na zewnątrz, nie powinny lekceważyć głosu dorosłych, bo gdy dzień przechodzi w noc, świat ludzi staje się bardziej podatny na obecność tego, co niewidzialne.
Na tym właśnie opiera się zwięzła, ale bardzo nośna premiera filmu. Waktu Maghrib jest pełnometrażową wersją krótkometrażowego horroru o tym samym tytule z 2016 roku (recenzja tutaj) i zarazem pełnometrażowym debiutem reżyserskim Sidharty Taty. Już sam punkt wyjścia wydaje się idealny dla kina grozy: znany z dzieciństwa zakaz zostaje potraktowany nie tylko jako rodzicielska przestroga, lecz także jako brama do czegoś znacznie mroczniejszego.

Adi i Saman często spóźniają się na lekcje, przez co dostają niemalże każdego dnia reprymendę i karę od nauczycielki, pani Woro. Chłopcy w gniewie życzą jej śmierci tuż przed modlitwą Maghrib, a wkrótce kobieta traci życie w tajemniczych okolicznościach. Po śmierci nauczycielki dzieci stają się celem złego ducha, przez co cierpią z powodu przerażających wizji. Jedynie ich koleżanka z klasy o imieniu Ayu widzi prawdziwe niebezpieczeństwo i próbuje powstrzymać zło. 

Film otwiera bardzo obiecująca scena retrospekcji. Tuż przed porą Maghribu troje dzieci bawi się w wiosce i zbyt długo zwleka z powrotem do domu. Chwilę później spotyka je nieszczęście: jedna dziewczynka zostaje porwana przez tajemniczą siłę, a jeden z chłopców traci palec. Ta sekwencja jest zdecydowanie jedną z najmocniejszych w całym filmie. Ma w sobie prostotę ludowej opowieści, dziecięcy lęk przed zmierzchem i atmosferę czegoś nieuchronnego. Sidharta Tata bardzo dobrze rozumie, że widza nie straszy to, co zostaje dokładnie wyjaśnione, ale to, co przez chwilę pozostaje ukryte w cieniu.
Właściwa historia rozpoczyna się trzydzieści lat później...

Największym plusem Waktu Maghrib jest klimat. Film dobrze wykorzystuje wiejską przestrzeń, zapadający zmierzch, dźwięk wezwania do modlitwy i dziecięcą perspektywę. To horror, w którym codzienność bardzo szybko zaczyna pękać. Szkoła, dom, droga przez wieś, okolice meczetu - wszystko wydaje się znajome, a jednocześnie podatne na obecność czegoś złego. Czuć tu folklor, religijną wyobraźnię i tradycję przekazywaną dzieciom przez dorosłych. Zakaz wychodzenia po Maghribie nie jest tylko wymysłem scenariusza, ale elementem żywej kultury, w której pora przejścia między dniem a nocą może być traktowana jako moment szczególnie niebezpieczny.

Bardzo dobrze wypadają też młodzi aktorzy. Bima Sena jako Saman potrafi pokazać strach, poczucie winy i zagubienie bez przesadnej teatralności. Ali Fikry jako Adi również przyciąga uwagę, zwłaszcza w scenach, w których dziecięca bezradność miesza się z narastającą grozą. To właśnie dziecięcy bohaterowie sprawiają, że film miejscami działa naprawdę mocno. Horror oparty na cierpieniu dzieci łatwo może stać się efekciarski, ale tutaj w najlepszych momentach pojawia się autentyczny niepokój. Sceny przemocy, opętań i nagłych ataków mają ciężar, bo dotyczą postaci, które powinny być chronione, a nie wystawione na działanie klątwy.
Pod względem wizualnym Waktu Maghrib także ma sporo do zaoferowania. Makijaż postaci grozy, zdjęcia i budowanie napięcia w wielu scenach wypadają solidnie. Są momenty brutalne, są sceny oparte na cielesnym horrorze, jest też kilka obrazów, które zostają w pamięci. Szczególnie mocno działają początek, scena odciętego palca, morderstwo dokonane przez dziecko czy sekwencja związana z bedugiem (duży, tradycyjny bęben w Indonezji używany do sygnalizowania czasu modlitwy). W tych fragmentach film pokazuje, że potrafi być nie tylko nastrojowy, ale również fizycznie nieprzyjemny. Problem polega jednak na tym, że Waktu Maghrib nie do końca rozwija własny pomysł. Mit Maghribu aż prosi się o głębsze potraktowanie. Można było mocniej wejść w religijno-folklorystyczne napięcie, pokazać lęk przed porą modlitwy, granicę między zakazem a wiarą, między dziecięcym nieposłuszeństwem a realnym niebezpieczeństwem. Tymczasem film z czasem coraz bardziej odchodzi od tej wyjątkowej podstawy i skręca w stronę dość typowego horroru demonicznego. Zaczynamy się zastanawiać, czy chodzi rzeczywiście o ducha związanego z Maghribem, czy po prostu o zło, które może zaatakować w dowolnym momencie.
To rozmycie zasad osłabia historię. Nadnaturalna siła nie zawsze działa konsekwentnie. Czasem atakuje bezpośrednio, czasem opętuje kogoś innego, czasem zdaje się karać za złamanie tabu, a innym razem kieruje się własnym kaprysem. Przez to mit, który powinien być fundamentem filmu, staje się bardziej dekoracją niż naprawdę rozwiniętym tematem. Szkoda, bo wcześniejsze indonezyjskie produkcje, takie jak chociażby Jailangkung: Sandekala (2022), pokazywały, że zakaz związany z Maghribem można ciekawie połączyć z lokalnymi wierzeniami i codziennym strachem.

Scenariusz ma też problem z postaciami dorosłych. Bu Woro i Ningsih mogłyby być dużo mocniej zarysowane, bo obie mają potencjał, by wnieść do filmu coś więcej niż tylko funkcję fabularną. Podobnie Karta, czyli chłopiec z retrospekcji, który powraca po latach jako dorosły mężczyzna, jest ciekawym tropem, ale nie wszystkie związane z nim elementy wybrzmiewają tak mocno jak powinny. Film podrzuca zagadki, lecz nie zawsze potrafi je satysfakcjonująco rozwiązać.
Najbardziej rozczarowuje finałowe ujawnienie źródła terroru. Zamiast mocnego uderzenia dostajemy rozwiązanie dość antyklimatyczne. Atmosfera, która wcześniej miała w sobie gęstość i niepokój, zaczyna się rozpraszać, a kolejne wyjaśnienia bardziej nużą niż wzmacniają napięcie. Mam też wrażenie, że film za bardzo ufa jumpscare’om i powtarzalnym sekwencjom grozy. Owszem, podczas seansu potrafią one zadziałać, ale po czasie zostaje poczucie, że pod efektowną powierzchnią zabrakło głębszej treści.
Warto też wspomnieć o kontrowersjach wokół filmu, który miał zostać zakazany m.in. w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, Arabii Saudyjskiej, Bahrajnie, Katarze, Egipcie, Kuwejcie, Omanie i Libanie. Problemem nie była raczej sama intensywność horroru, lecz religijna wrażliwość tematu. Film łączy święty czas modlitwy Maghrib z klątwą, śmiercią, demonami i obrazem muzułmańskich postaci uwikłanych w zło. W Indonezji taki motyw funkcjonuje w kontekście lokalnego folkloru i dziecięcych przestróg, ale w krajach arabskich mógł zostać odebrany jako niewłaściwe skojarzenie modlitwy z demoniczną grozą.
Mimo wszystkich zastrzeżeń nie uważam Waktu Maghrib za film nieudany. To horror z bardzo dobrym punktem wyjścia, mocnym początkiem, sugestywnym klimatem i przekonującą grą młodych aktorów. 

Waktu Maghrib zostawił mnie więc z mieszanymi odczuciami. Z jednej strony doceniam jego atmosferę, brutalność i odwołanie do tradycji, która sama w sobie ma ogromny potencjał grozy. Z drugiej - żałuję, że film nie poszedł dalej w stronę folkloru, religijnego napięcia i psychologii dziecięcego lęku. To mógł być horror naprawdę wyjątkowy, zakorzeniony w konkretnym miejscu, wierzeniach i czasie. Ostatecznie pozostaje solidnym, miejscami bardzo niepokojącym seansem, ale też filmem, który nie do końca wykorzystał siłę własnej legendy.

MOJA OCENA:
👹👹👹👹👹👹👹 7/10

Reżyseria:
Sidharta Tata

Scenariusz:
Agasyah Karim
Khalid Kashogi
Bayu Kurnia Prasetya

Rok produkcji:
2023

Obsada:
Nafiza Fatia Rani
Ali Fikry
Bima Sena
Aulia Sarah
Taskya Namya
Andri Mashadi
Sadana Agung Sulistya
Muhammad Abe Baasyin
Sulis Kusuma
Nasarius
Bambang Paningron Astiaji
Bebe Gracia
Kevin Abani
Jeje Malvin
Riyanto
Heru Prasetyo
Daniel Nainggolan
Adyano Rafi Bevan Putra