Oto w moje ręce wpadła świeżynka, zupełna nowość, do tego tajska w stylu Ju-On: wszystko przypomina znakomitą produkcję Shimizu - począwszy od tytułu, w którym tkwi słowo ''Grudge'', poprzez plakat i na fabule kończąc.
Wszystko to sprawiło, że moja ciekawość sięgnęła niemal zenitu, kiedy film ten trafił w moje ręce i czym prędzej zapragnęłam sprawdzić, jak wypada ten tajski odpowiednik o nawiedzonym domostwie.
