Zdaję sobie sprawę z tego, że nie wszyscy kojarzą nazwisko japońskiego reżysera Eiichiro Hasumi, jednak zakładam, że każdy miłośnik japońskiego kina zna jego filmy, takie jak: Oppai Volleyball (2009) czy The Sun Does Not Move (2021). Zaś widzowie, którzy systematycznie zaglądają na platformę Netflix z pewnością zaznajomili się z kolejnym jego filmem, zatytułowanym Re/Member z 2022 roku. Produkcja ta oparta jest na mandze Karada Sagashi autorstwa Welzarda, która z tego co kojarzę dostępna jest w Internecie (sama niestety nie miałam okazji się z nią zapoznać).
Horror Hasumi opiera się na jednej zabójczej idei: ,,śmierć nie jest końcem, a jedynie przyciskiem resetu'' i pomimo, że traktowany jest jako typowy horror dla nastolatków, to uwierzcie, że mi (a czasy nastoletnie mam już dawno za sobą) oglądało się go całkiem przyjemnie i świetnie się bawiłam podczas seansu. Przede wszystkim spodobała mi się sama, zapętlona w czasie fabuła, która napędza...fabułę całego filmu. Sześcioro licealistów zostaje uwięzionych w morderczej pętli czasu przez ducha znanego jako „Czerwona Osoba”. Aby przerwać klątwę i przeżyć kolejny dzień, uczniowie muszą odnaleźć i złożyć w całość ukryte w szkole szczątki poprzedniej ofiary.Re/member pokazuje, w swojej pierwszej sekwencji, jak tworzenie się klik w obrębie klasy nie tylko tworzy podziały, ale także, jak te linie podziału społecznego są wykorzystywane dla przyjemności poprzez zastraszanie lub oczernianie tych, którzy są uważani za ,,Innych''.
Powtarzalność tego samego dnia, coś, co można rozwiązać jedynie poprzez ukończenie gry w poszukiwanie ciał, daje naszym wybrańcom szansę na zmianę biegu pewnych wydarzeń. Każda noc kończy się tak samo: krzykiem, rozczłonkowaniem i śmiercią, a potem następuje powrót do tego samego poranka. Zwrot akcji? Tylko ocaleni pamiętają, co się stało. Ta jedna zasada zmienia film z prostego slashera w coś bardziej psychologicznego. Prawdziwy horror to nie tylko śmierć; to wspomnienie każdego błędu, każdej zdrady i każdej makabrycznej porażki, ze świadomością, że jutro trzeba będzie spróbować od nowa.
W miarę jak powtarzalność narasta, widz łatwo wyczuwa, że prawdziwym celem morderczych poszukiwań części ciała nie jest złożenie całości ciała jako takiego, ale przezwyciężenie pewnego konfliktu lub pustki - zarówno subiektywnej, jak i relacyjnej – która hamuje i dręczy tych, którzy są zmuszeni dołączyć do gry. Bezpośrednim skutkiem utknięcia w grze jest to, że relacje między naszymi sześcioma bohaterami zaczynają się zmieniać - gra łączy ich ze sobą i pozwala rozkwitnąć między nimi uczuciom koleżeństwa.
Choć początkowo Re/Member wygląda, jak standardowy film z gatunku pętli czasu, przez pierwszą połowę rozgrywa się głównie jak szkolny melodramat, w którym Asuka stopniowo wychodzi ze swojej skorupy, a grupa zaprzyjaźnia się i świetnie się bawi. W rezultacie, choć tu i ówdzie pojawiają się sceny śmierci, niewiele jest tu prawdziwego horroru, dopóki ekipa w końcu nie próbuje znaleźć ostatniej części ciała, a na miejscu pojawia się prawdziwy potwór. Ponieważ film jest nieco długi, tempo akcji na początku nieco się dłuży - szczerze mówiąc, może to nie stanowić problemu dla młodszych widzów lub tych, którzy lubią łagodne momenty grozy i młodzieńczy romans. Jednak zdaję sobie sprawę, że pewnej grupie odbiorców będzie to przeszkadzać, choć uspokajam - wytrwajcie, bo potem będzie już całkiem okej.
Jest oczywiste, że Re/member nie dąży do dostarczenia grozy w sposób narracyjny, a jedynie wizualny. Narracja, zbudowana wokół dynamiki powtórzeń, radykalnie zmienia rzeczywistość śmierci. W tym wydarzeniu śmierć jest nie tylko wydarzeniem przejściowym, ale i nieuniknionym - potworna dziewczyna z lalką będzie mordować, aż wszystkie części ciała zostaną zebrane.
Stylistycznie film Hasumi znajduje się na osobliwym, ale interesującym rozdrożu. Z jednej strony to krwawy, pełen pościgów slasher, z nagłymi zrywami i brutalnymi scenami. Z drugiej zaś strony to dramat szkolny o izolacji, zaufaniu i nieoczekiwanych przyjaźniach. W miarę jak narastają napięcia, bohaterowie zbliżają się do siebie - nie dlatego, że chcą, ale dlatego, że wymaga tego przetrwanie. Ta mieszanka tonalna nie zawsze trafia w sedno. Krytycy zwrócili uwagę na chaos między wzruszającymi scenami więzi a nagłymi, brutalnymi zgonami. Sam Czerwony Człowiek momentami sprawia wrażenie bardziej bossa z gry wideo niż prawdziwie nawiedzającej postaci, a powtarzające się pętle mogą ciągnąć się w nieskończoność, gdy zasady są już jasne.
Jest oczywiste, że Re/member nie dąży do dostarczenia grozy w sposób narracyjny, a jedynie wizualny. Narracja, zbudowana wokół dynamiki powtórzeń, radykalnie zmienia rzeczywistość śmierci. W tym wydarzeniu śmierć jest nie tylko wydarzeniem przejściowym, ale i nieuniknionym - potworna dziewczyna z lalką będzie mordować, aż wszystkie części ciała zostaną zebrane.
Stylistycznie film Hasumi znajduje się na osobliwym, ale interesującym rozdrożu. Z jednej strony to krwawy, pełen pościgów slasher, z nagłymi zrywami i brutalnymi scenami. Z drugiej zaś strony to dramat szkolny o izolacji, zaufaniu i nieoczekiwanych przyjaźniach. W miarę jak narastają napięcia, bohaterowie zbliżają się do siebie - nie dlatego, że chcą, ale dlatego, że wymaga tego przetrwanie. Ta mieszanka tonalna nie zawsze trafia w sedno. Krytycy zwrócili uwagę na chaos między wzruszającymi scenami więzi a nagłymi, brutalnymi zgonami. Sam Czerwony Człowiek momentami sprawia wrażenie bardziej bossa z gry wideo niż prawdziwie nawiedzającej postaci, a powtarzające się pętle mogą ciągnąć się w nieskończoność, gdy zasady są już jasne.
Wspomniałam szybciej o pojawiającej się brutalności. Owszem, ona jest, ale jakoś nie czułam się w pełni usatysfakcjonowana. Minusem filmu jest to, że nie oferuje on nam zbyt wiele napięcia, a miłośnicy rozlewanego na lewo i prawo płynu życia będę się czuli może i zawiedzeni, gdyż tego rozlewu krwi wcale nie jest tak wiele, a przynajmniej my tego nie widzimy na ekranie. Jasne, Hasumi daje nam kilka przyzwoitych scen śmierci, ale co z tego, jak w większości dzieją się one poza ekranem. Szkoda, bo zjawa ma interesującą konstrukcję, więc trudno nie czuć się nieco oszukanym faktem, że zabijanie uczniów nigdy nie jest wiernie ukazane. To prawdopodobnie tylko świadczy o tym, że film jest skierowany raczej do młodszej widowni niż do zatwardziałych fanów horrorów.
Jak wspomniałam jednak na początku, film ogląda się całkiem przyjemnie, a z racji tego, że jest dostępny na Netflixie, to nie ma co kręcić nosem. Reżyseria jest odpowiednio dobrana, aktorstwo stoi na przyzwoitym poziomie, tak więc nie pozostaje nic innego, jak tylko zasiąść wygodnie do seansu.
MOJA OCENA:
👹👹👹👹👹 5/10
Reżyseria:
Eiichirō Hasumi
Scenariusz:
Harumi Doki
Katsutoshi Murase
Welzard
Rok produkcji:
2022
Obsada:
Kanna Hashimoto
Gordon Maeda
Maika Yamamoto
Fûju Kamio
Mayu Yokota
Tasuku Emoto
Yumemi Ishida
Kotaro Daigo
Yuuki Luna




