Natomiast koreańskie kino grozy od lat dowodzi, że potrafi łączyć klasyczny horror z dramatem społecznym, folklorem i duchowością w sposób, który zachodni twórcy osiągają niezwykle rzadko. Exhuma z 2024 roku, wyreżyserowana przez Jang Jae-hyun, idealnie wpisuje się w tę tradycję. Twórca znany wcześniej z The Priests (2015) oraz Svaha: The Sixth Finger (2019) ponownie zabiera widza w świat rytuałów, wierzeń i niewytłumaczalnych zjawisk, tworząc dzieło ambitne, niepokojące i momentami wręcz hipnotyzujące. To horror, który nie ogranicza się jedynie do straszenia - próbuje opowiedzieć historię o traumie, historii, duchach przeszłości i sile zakorzenionych od wieków wierzeń.Uznana szamanka Hwarim oraz jej protegowany Bong-gil zostają zatrudnieni przez zamożną, enigmatyczną rodzinę do zbadania przyczyny nadprzyrodzonej choroby, która dotyka pierworodne dzieci w każdym pokoleniu. W niełatwym zadaniu pomaga im również doświadczony przedsiębiorca pogrzebowy Young-geun i szanowany w całym kraju geomanta Sang-deok. Zespół wkrótce znajduje źródło choroby w rodzinnym grobowcu znajdującym się na świętej ziemi. Wyczuwając złowrogą aurę otaczającą miejsce pochówku, niezwłocznie postanawiają ekshumować i przenieść szczątki przodków.
Już od pierwszych scen Exhuma buduje niezwykle gęstą atmosferę. Film opowiada o grupie specjalistów zajmujących się zjawiskami nadprzyrodzonymi – szamance, geomancie i przedsiębiorcy pogrzebowym – którzy zostają wynajęci do zbadania tajemniczej klątwy ciążącej nad bogatą rodziną. Początkowo historia wydaje się klasycznym opowieścią o egzorcyzmach i nawiedzonym duchu, ale bardzo szybko okazuje się czymś znacznie większym. Jang Jae-hyun konstruuje narrację niczym powolne odkrywanie kolejnych warstw pradawnej tajemnicy. Każdy rytuał, każda rozmowa i każde odkrycie prowadzą do coraz bardziej niepokojącej prawdy.
Bez wątpienia największą siłą filmu jest jego mitologia. Exhuma czerpie pełnymi garściami z koreańskiego folkloru, szamanizmu i lokalnych wierzeń dotyczących duchów, ziemi oraz śmierci. W przeciwieństwie do wielu współczesnych horrorów, które wykorzystują motywy religijne jedynie jako estetyczny dodatek, tutaj duchowość jest fundamentem całej historii. Rytuały odprawiane przez bohaterów mają ciężar autentyczności, a film poświęca im sporo czasu, dzięki czemu widz naprawdę zaczyna wierzyć, że obcuje z czymś starym i zakorzenionym głęboko w kulturze Korei. Szczególnie imponujące są sceny ceremonii szamańskich – pełne bębnów, śpiewów, tańca i symboliki. To momenty, w których Exhuma osiąga swój największy artystyczny potencjał.
Jednocześnie film bardzo świadomie operuje tajemnicą. Jang Jae-hyun doskonale rozumie, że w horrorze najstraszniejsze jest często to, czego jeszcze nie widzimy. Przez dużą część seansu napięcie budowane jest poprzez sugestie, niepokojące znaki i atmosferę ciągłego zagrożenia. Kamera często zatrzymuje się o sekundę za długo, dźwięki w tle wydają się nienaturalne, a bohaterowie zachowują się tak, jakby wyczuwali obecność czegoś niewidzialnego. Dzięki temu film niemal nieustannie utrzymuje widza w stanie dyskomfortu.
Exhuma działa lepiej jako horror atmosferyczny niż jako film oparty na wielkich ujawnieniach. Samo dochodzenie do prawdy jest często bardziej angażujące niż końcowe wyjaśnienia. To trochę problem wielu ambitnych horrorów – budowanie tajemnicy bywa bardziej fascynujące niż jej rozwiązanie. Nie oznacza to jednak, że finał filmu jest nieudany. Wręcz przeciwnie – Jang Jae-hyun podejmuje ryzyko i próbuje stworzyć coś na kształt epickiego horroru nadprzyrodzonego. Film stopniowo przechodzi od kameralnej historii o egzorcyzmach do opowieści o historycznej traumie i złu zakorzenionym w samej ziemi. Skala wydarzeń rośnie z każdą minutą, co budzi jednocześnie podziw i pewne narracyjne problemy.
Najbardziej odczuwalne są one w trzecim akcie. Film trwa zdecydowanie dłużej, niż powinien, a finał momentami sprawia wrażenie przeciągniętego. Niektóre sceny mogłyby zostać skrócone lub bardziej skoncentrowane dramaturgicznie. W pewnym momencie dzieło Jae-hyuna próbuje połączyć zbyt wiele elementów naraz: horror historyczny, opowieść o duchach, dramat rodzinny i mistyczną walkę dobra ze złem. Nie wszystko wybrzmiewa równie mocno, przez co końcówka może wydawać się lekko chaotyczna. Mimo tego trudno odmówić reżyserowi ambicji. Widać, że chciał stworzyć coś większego niż zwykły horror i właśnie ta ambicja czyni Exhumę tak interesującą.
Ogromnym atutem filmu pozostaje obsada. Aktorzy tworzą bardzo przekonującą grupę bohaterów, których relacje ogląda się z autentycznym zainteresowaniem. Interakcje między nimi są naturalne i pełne subtelnego napięcia. Szczególnie dobrze wypadają sceny, w których bohaterowie próbują zrozumieć naturę zagrożenia, jednocześnie ukrywając własne lęki i wątpliwości. Film nie poświęca może ogromnej ilości czasu na rozbudowane portrety psychologiczne, ale daje widzowi wystarczająco dużo, by naprawdę przejąć się losem postaci.
Na uwagę zasługuje również warstwa audiowizualna. Exhuma wygląda znakomicie. Zdjęcia są mroczne, ale niezwykle eleganckie, często wykorzystujące naturalne światło świec, ognisk i księżyca. Film bardzo umiejętnie operuje przestrzenią: lasy, groby i stare domy wydają się miejscami skażonymi obecnością czegoś nienaturalnego. Reżyser unika przesadnych jumpscare’ów, zamiast tego stawia na powolne budowanie niepokoju. Dźwięk odgrywa tutaj równie ważną rolę co obraz. Ciche szepty, rytualne pieśni i nagłe wybuchy hałasu tworzą atmosferę ciągłego zagrożenia.
Najciekawsze w filmie jest jednak to, że pod powierzchnią klasycznego horroru kryje się opowieść o pamięci i historii. Film sugeruje, że pewnych traum nie da się pogrzebać, a przeszłość zawsze powraca – czasem dosłownie. Duchy w filmie Jang Jae-hyuna nie są wyłącznie potworami mającymi straszyć widza. Reprezentują coś znacznie głębszego: nierozliczone winy, historyczne cierpienie i konsekwencje działań poprzednich pokoleń. To właśnie ten motyw sprawia, że Exhuma wyróżnia się na tle wielu współczesnych horrorów.
Najciekawsze w filmie jest jednak to, że pod powierzchnią klasycznego horroru kryje się opowieść o pamięci i historii. Film sugeruje, że pewnych traum nie da się pogrzebać, a przeszłość zawsze powraca – czasem dosłownie. Duchy w filmie Jang Jae-hyuna nie są wyłącznie potworami mającymi straszyć widza. Reprezentują coś znacznie głębszego: nierozliczone winy, historyczne cierpienie i konsekwencje działań poprzednich pokoleń. To właśnie ten motyw sprawia, że Exhuma wyróżnia się na tle wielu współczesnych horrorów.
Oczywiście Exhuma nie jest filmem idealnym i tak na przykład momentami zbyt skomplikowana mitologia może przytłaczać, a niektóre elementy fabuły wydają się niedostatecznie wyjaśnione. Osoby oczekujące prostego horroru pełnego dynamicznych scen grozy mogą być rozczarowane jego powolnym tempem i dużą ilością dialogów. Jednak dla widzów ceniących ambitniejsze kino grozy Exhuma okaże się niezwykle satysfakcjonującym doświadczeniem.
To horror, który bardziej hipnotyzuje niż szokuje. Jego największą siłą jest atmosfera tajemnicy i poczucie obcowania z czymś pradawnym oraz zakazanym. Nawet jeśli finał nie dorównuje napięciu budowanemu przez większość filmu, całość pozostaje wyjątkowo wciągającym i oryginalnym doświadczeniem. Exhuma pokazuje, że koreańskie kino grozy nadal potrafi być świeże, ambitne i artystycznie odważne. To jeden z tych horrorów, które pozostają w głowie długo po seansie – nie tylko ze względu na grozę, ale również przez pytania, jakie zadają o historię, duchowość i naturę ludzkiego strachu.
MOJA OCENA:
👹👹👹👹👹👹👹👹 8/10
Reżyseria:
Jang Jae-hyun
Scenariusz:
Jang Jae-hyun
Rok produkcji:
2024
Obsada:
Choi Min-sik
Kim Go-eun
Yoo Hai Jin
Lee Do-hyun
Kim Sun-young
Kim Jae-cheol
Derek Chouinard
Jung Yun-Ha
Yoon Jung-Hoon
Hong Seo-jun
Baek Seung-chul
Park Yong
Lee Yeong-ran
Jang Eui-don
Kim Tae-joon
Lee Jong-goo
Seol Chang-hee
Park Jeong-ja




