Pokazywanie postów oznaczonych etykietą KOREA POŁUDNIOWA. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą KOREA POŁUDNIOWA. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 13 sierpnia 2026
Gwisin bureuneun aep: Yeong (aka App the Horror/Apka grozy); Korea Południowa
Koreańskie kino grozy od lat pozostaje jednym z najciekawszych i najbardziej konsekwentnych głosów współczesnego horroru. Tam, gdzie zachodnie produkcje często uciekają w efekciarstwo lub brutalność, twórcy z Korei Południowej dużo częściej stawiają na atmosferę, emocjonalny niepokój i społeczne komentarze ukryte pod warstwą nadnaturalnej grozy. Właśnie dlatego antologie horrorów z Azji potrafią być tak fascynujące - są nie tylko zbiorem strasznych historii, ale również zwierciadłem współczesnych lęków. App the Horror z 2025 roku doskonale wpisuje się w tę tradycję, jednocześnie nadając jej nowoczesny, cyfrowy charakter. To antologia, która korzysta ze znanych motywów przeklętej technologii, ale robi to z dużą świadomością współczesnych problemów społecznych i emocjonalnych.
niedziela, 2 sierpnia 2026
Gunche (aka Colony/Kolonia); Korea Południowa
Yeon Sang-ho najwyraźniej nie powiedział jeszcze ostatniego słowa w temacie zombie. Dziesięć lat po premierze Train to Busan (2016), filmu, który przyniósł mu międzynarodową rozpoznawalność i na nowo rozpalił zainteresowanie koreańskim kinem o żywych trupach, reżyser ponownie zamyka grupę zwykłych ludzi w przestrzeni opanowanej przez śmiertelne zagrożenie. Tym razem nie jest to jednak rozpędzony pociąg, lecz nowoczesny wieżowiec w centrum Seulu, który po biologicznym ataku zostaje odcięty od świata. Miejsce kojarzące się z bezpieczeństwem, luksusem i postępem technologicznym w jednej chwili zmienia się w klaustrofobiczną pułapkę, a mieszkańcy poszczególnych pięter muszą walczyć nie tylko z zarażonymi, lecz także z narastającą paniką, dezinformacją i wzajemną nieufnością.
Colony wykorzystuje więc dobrze znany schemat walki o przetrwanie, ale próbuje wzbogacić go o pomysł, który rzeczywiście wyróżnia film na tle wielu innych produkcji o żywych trupach.
Colony wykorzystuje więc dobrze znany schemat walki o przetrwanie, ale próbuje wzbogacić go o pomysł, który rzeczywiście wyróżnia film na tle wielu innych produkcji o żywych trupach.
niedziela, 12 lipca 2026
Pamyo (aka Exhuma/Ekshumacja); Korea Południowa
Horror azjatycki od lat udowadnia, że nie potrzebuje wyłącznie krwawych scen, żeby skutecznie wystraszyć widza. Znacznie silniej działają atmosfera niepokoju, duchowość zakorzeniona w lokalnych wierzeniach oraz poczucie, że człowiek styka się z czymś starszym i potężniejszym od siebie.
Natomiast koreańskie kino grozy od lat dowodzi, że potrafi łączyć klasyczny horror z dramatem społecznym, folklorem i duchowością w sposób, który zachodni twórcy osiągają niezwykle rzadko. Exhuma z 2024 roku, wyreżyserowana przez Jang Jae-hyun, idealnie wpisuje się w tę tradycję. Twórca znany wcześniej z The Priests (2015) oraz Svaha: The Sixth Finger (2019) ponownie zabiera widza w świat rytuałów, wierzeń i niewytłumaczalnych zjawisk, tworząc dzieło ambitne, niepokojące i momentami wręcz hipnotyzujące. To horror, który nie ogranicza się jedynie do straszenia - próbuje opowiedzieć historię o traumie, historii, duchach przeszłości i sile zakorzenionych od wieków wierzeń.
Natomiast koreańskie kino grozy od lat dowodzi, że potrafi łączyć klasyczny horror z dramatem społecznym, folklorem i duchowością w sposób, który zachodni twórcy osiągają niezwykle rzadko. Exhuma z 2024 roku, wyreżyserowana przez Jang Jae-hyun, idealnie wpisuje się w tę tradycję. Twórca znany wcześniej z The Priests (2015) oraz Svaha: The Sixth Finger (2019) ponownie zabiera widza w świat rytuałów, wierzeń i niewytłumaczalnych zjawisk, tworząc dzieło ambitne, niepokojące i momentami wręcz hipnotyzujące. To horror, który nie ogranicza się jedynie do straszenia - próbuje opowiedzieć historię o traumie, historii, duchach przeszłości i sile zakorzenionych od wieków wierzeń.
poniedziałek, 22 czerwca 2026
Forte; Korea Południowa
To bardzo miła niespodzianka dla polskich fanów azjatyckiej grozy filmowej: Forte Kimbo Kima jest dostępne w Polsce na CDA Premium!
W czasach, gdy wiele festiwalowych horrorów z Korei Południowej krąży po świecie, ale nie zawsze trafia do legalnej dystrybucji nad Wisłą, taka premiera naprawdę cieszy. Tym bardziej że mówimy o filmie świeżym, funkcjonującym w obiegu festiwalowym jako kameralny horror psychologiczny z 2025 roku, prezentowany m.in. na SXSW London i Sitges. CDA opisuje go jako historię młodej kompozytorki, która dostaje wymarzoną pracę w prestiżowym i odizolowanym studiu ,,Forte”, szybko odkrywając, że miejsce to skrywa niepokojącą tajemnicę.
Koreańskie kino grozy od dawna potrafiło udowadniać, że najciekawszy horror czasami rodzi się w miejscu pracy, w spojrzeniu przełożonego, w napięciu między ambicją a upokorzeniem, w przestrzeni, która miała być spełnieniem marzeń, a okazuje się pułapką. Właśnie takim filmem jest Forte - kameralnym, muzycznym horrorem psychologicznym, który opowieść o twórczej pasji łączy z krytyką toksycznych struktur zawodowych.
Koreańskie kino grozy od dawna potrafiło udowadniać, że najciekawszy horror czasami rodzi się w miejscu pracy, w spojrzeniu przełożonego, w napięciu między ambicją a upokorzeniem, w przestrzeni, która miała być spełnieniem marzeń, a okazuje się pułapką. Właśnie takim filmem jest Forte - kameralnym, muzycznym horrorem psychologicznym, który opowieść o twórczej pasji łączy z krytyką toksycznych struktur zawodowych.
poniedziałek, 15 czerwca 2026
Folklore (aka Folklor); Indonezja/Japonia/Korea Południowa/Malezja/Singapur/Tajlandia [serial tv]; Sezon 1
Antologiczny serial grozy Folklore od HBO Asia to jedna z najciekawszych prób przeniesienia azjatyckich legend, wierzeń i lokalnych demonologii na grunt współczesnego horroru telewizyjnego. Produkcja składająca się z sześciu odcinków zabiera widza do różnych zakątków Azji, takich jak: Indonezji, Japonii, Korei Południowej, Malezji, Singapuru i Tajlandii - tworząc fascynującą mozaikę opowieści o duchach, traumach, obsesjach i ludzkich słabościach. To jednak nie tylko zwykła seria strasznych historii. Folklore jest przede wszystkim kulturową podróżą przez lęki zakorzenione głęboko w tradycjach i mentalności poszczególnych społeczeństw.
Każdy odcinek, stworzony przez reżyserów z różnych krajów regionu, eksploruje inne oblicze strachu – od duchów z malezyjskich legend po przeklęte rytuały i rodzinne tajemnice w japońskim wydaniu. Produkcja HBO Asia nie tylko bawi i przeraża, lecz także w subtelny sposób odsłania społeczne lęki oraz moralne dylematy współczesnych społeczeństw. To serial, który łączy folklor z nowoczesną wrażliwością, tworząc wyjątkową mozaikę azjatyckiego horroru.
Każdy odcinek, stworzony przez reżyserów z różnych krajów regionu, eksploruje inne oblicze strachu – od duchów z malezyjskich legend po przeklęte rytuały i rodzinne tajemnice w japońskim wydaniu. Produkcja HBO Asia nie tylko bawi i przeraża, lecz także w subtelny sposób odsłania społeczne lęki oraz moralne dylematy współczesnych społeczeństw. To serial, który łączy folklor z nowoczesną wrażliwością, tworząc wyjątkową mozaikę azjatyckiego horroru.
środa, 27 maja 2026
Peninsula (aka Zombie express 2: Półwysep); Korea Południowa
Kiedy w 2016 roku ukazał się Zombie express (aka Train to Busan - te tytuły będę wymieniać naprzemiennie) w reżyserii Sang ho-Yeona, miałam początkowo mieszane uczucia. Przyznaję, że nie jestem zbyt wielką fanką filmów o zombie i jedynie amerykańskie klasyki, takie jak filmy Romero wzbudzają mój wielki zachwyt. Cała reszta współczesnego kina zombistycznego zbyt mocno dla mnie ewoluowała, stając się już nie tyle historiami o voodoo (z którymi bez wątpienia miała bardzo wiele wspólnego), ale przede wszystkim filmami pełnymi akcji i apokaliptycznych wizji.
Nie ma jednak co ukrywać, że filmy o zombie niosą ze sobą głębsze przesłanie i często nie służą tylko straszeniu, ale są komentarzem społecznym, pokazującym rozpad więzi międzyludzkich i próbę przetrwania w ekstremalnych warunkach. Wspomniany przez mnie film ho-Yeona również wykorzystuje konwencję zombie, aby zdiagnozować kondycję współczesnej Korei Południowej. Powstały cztery lata później horror akcji Peninsula, stanowi jego kontynuację, choć przesuwa akcenty z klaustrofobicznego thrillera na postapokaliptyczne kino akcji. Czy wyszło równie efektownie? O tym poniżej.
Nie ma jednak co ukrywać, że filmy o zombie niosą ze sobą głębsze przesłanie i często nie służą tylko straszeniu, ale są komentarzem społecznym, pokazującym rozpad więzi międzyludzkich i próbę przetrwania w ekstremalnych warunkach. Wspomniany przez mnie film ho-Yeona również wykorzystuje konwencję zombie, aby zdiagnozować kondycję współczesnej Korei Południowej. Powstały cztery lata później horror akcji Peninsula, stanowi jego kontynuację, choć przesuwa akcenty z klaustrofobicznego thrillera na postapokaliptyczne kino akcji. Czy wyszło równie efektownie? O tym poniżej.
piątek, 13 marca 2026
Seire (aka Przesąd); Korea Południowa
Seire, czy też samchil-il (koreańska tradycja ludowa) to okres dwudziestu jeden dni, w którym ludzie powinni zachować szczególną ostrożność w swoim zachowaniu, a obcym nie wolno się pojawiać, aby chronić noworodka przed nieszczęściem. Dom danej rodziny strzeżony jest linami ochronnymi, odwiedziny niektórych osób i spożywanie niektórych produktów spożywczych są zabronione, a wszystkiego, co postrzegane jest jako zły omen, należy bezwzględnie unikać. Nie bez przyczyny twierdzi się, że nieprzestrzeganie tych surowych reguł, doprowadza do połowy zgonów dzieci poniżej pierwszego roku życia, a szczególnie w jego pierwszym miesiącu. Właśnie ten mroczny thriller Kang Parka czerpie ideę z tego ludowego wierzenia, sprawiając tym samym, że już nie tylko posiadanie i wychowywanie małego dziecka staje się bardzo stresujące, ale jeszcze obecność duchów mąci wszystko dookoła, wywracając życie spokojnej dotąd rodziny do góry nogami.
wtorek, 17 lutego 2026
Ogsuyeog gwisin (aka Ghost Station/Stacja duchów); Korea Południowa
Pamiętam doskonale, kiedy wstawiałam newsa na Stronę Główną tegoż właśnie bloga, który zapowiadał ów koreański horror. Byłam zachwycona, gdyż przyznam szczerze, że już dawno nie oglądałam koreańskiego horroru ghost z prawdziwego zdarzenia, a na takich się właśnie ,,wychowałam'' w początkowym okresie mojej fascynacji azjatyckim kinem grozy (nie licząc oczywiście J-horrorów, które pierwsze zdobyły moje serce). No bądźmy szczerzy, dzisiejsze kino grozy z Korei Południowej przejęły w dużej mierze zombie oraz tematyka egzorcyzmów, a tu niekoniecznie mi wszystko do gustu przypada, choć skłamałabym, gdybym napisała, że horrory pokroju Train to Busan (2016) Sang ho-Yeona czy zrecenzowany nie tak dawno Dark Nuns (2025) Kwon Hyoek-jae były kiepskie i mi się nie podobały. Co to, to nie. Jednak nie ukrywam, że jestem zdecydowaną miłośniczką azjatyckich historii o duchach i te w kinie grozy stawiam jako priorytet, jeżeli chodzi o oglądalność. Przez dość długi czas byłam nawet sfrustrowana, gdyż długo, długo nie mogłam znaleźć tego filmu, co doprowadzało mnie niemalże do ,,szewskiej pasji''. Ostatecznie jednak przyszedł ten piękny dzień (raczej wieczór), kiedy wygodnie zasiadłam do seansu z wypiekami na twarzy. Nie zawiodłam się...
piątek, 6 lutego 2026
Geomeun sunyeodeul (aka Dark Nuns/W mocy szatana); Korea Południowa
Kiedy w 2015 roku w Korei Południowej na ekrany kin wszedł pełnometrażowy horror egzorcystyczny Geomeun sajedeul (ang. ,,The Priestes'') w reżyserii Jang Jae-hyuna, który oparty był na jego nagrodzonym krótkometrażowym filmie 12th Assistant Deacon, nikt nawet nie przypuszczał, jak wielkiego zamieszania narobi. Ludzie tłumnie ruszali do kin, aby obejrzeć tenże film grozy. Dziesięć lat później dostajemy spin-off obrazu Jae-hyuna, który może i nie jest bezpośrednią kontynuacją The Priestes, ale bez wątpienia nawiązuje do tego filmu (alternatywny tytuł zresztą to The Priest 2: Dark Nuns). Film wzbudził ogromne zainteresowanie po ukazaniu się zwiastuna, ale teraz internauci nie wydają się być nim zachwyceni. Dlaczego? Ano dlatego, że Dark Nuns niewiele wyróżnia się na tle typowych filmów o tematyce egzorcyzmów, bazując na znanych motywach.
sobota, 29 marca 2025
King-deom: Ashin-jeon (aka Kingdom: Ashin of the North); Korea Południowa
Jakoś tak mnie niedawno wzięło na produkcje, którymi ostatnimi czasy dość systematycznie raczy nas platforma streamingowa Netflix, a których głównymi bohaterami są jakże dobrze nam znani nieumarli. Obejrzałam już jakiś czas temu koreański #Alive (2020), przemaglowałam dwusezonowy serial Kingdom (2019-2020), jednosezonowy All of Us Are Dead (2022), jak również japoński horror komediowy Zom 100: 100 rzeczy do zrobienia, zanim zostanę zombie (2023). Będąc w przysłowiowym ,,ciągu'', któregoś wieczora postanowiłam się także zapoznać z kontynuacją Kingdom, zatytułowaną Kingdom: Ashin of the North. Tak naprawdę wielu sądzi, że jest to jakby kontynuacja serialu, ale ja śmiem przypuszczać, że to prequel pierwszego sezonu, który płynnie się ze sobą łączy. Porusza wszystkie problemy poruszone w sezonie pierwszym i drugim i przygotowuje grunt pod hitowy sezon trzeci (bo niby ma takowy być, choć na chwilę obecną na ten temat jest cisza). Jako część historii pobocznych, Kingdom – Ashin Of The North jest w zasadzie wypełniaczem i niewiele robi, aby wykorzystać całą dobrą wolę głównego nurtu Kingdom.
piątek, 21 marca 2025
King-deom (aka Kingdom/Królestwo); Korea Południowa [serial tv]
Zombie opanowały koreańskie kino i pisząc te słowa, wcale nie przesadzam, gdyż już przestałam nadążać za tymi nowościami, w których wszędobylskie hordy nieumarłych bezlitośnie opanowują nasze ekrany, siejąc postrach i spustoszenie. Przyznam, że nie jestem jakąś wielką fanką horrorów o zombie. Owszem, uwielbiam klasyki jak Noc żywych trupów (1968) czy Powrót żywych trupów (1985), ale są to horrory nakręcone dawno temu w dość specyficznym klimacie grozy. Można by rzec - mają swoją duszę. Współczesne kino grozy o ,,mózgożercach'' nie jest dla mnie już tak bardzo efektowne. Odnoszę wrażenie, że współczesne tego typu horrory, nastawione są przede wszystkim na akcję i ukazanie jak największej ilości nieumarłych, którzy dokonują zmasowanych ataków na bogu ducha winnych śmiertelnikach, wyjadając z ich ciał wszystko, co tylko się da i wylewając na ekran hektolitry czerwonej posoki. Liczy się efektywność, nie mrożący krew w żyłach klimat. Oczywiście, że nie wszystkie są całkowicie do bani i czasem zdarzy się coś naprawdę godnego uwagi, ale nie trudno zauważyć, że wiele tego rodzaju horrorów, połączonych jest z elementami komedii, co już nie każdemu do gustu przypadnie.
piątek, 14 marca 2025
Goe-gi-maen-syon (aka Ghost Mansion/The Grotesque Mansion/Przeklęty wieżowiec); Korea Południowa
Nikt tak naprawdę nie chce mieszkać w nawiedzonym domu, no...chyba, że jest się łowcą duchów. Zwykle od razu nie dowiadujemy się o mrocznej historii budynku, bo przecież nikt nie będzie się chwalił, że budynek czy mieszkanie, którego chcemy się pozbyć jest nawiedzane przez hordę złośliwych niematerialnych bytów. Pośrednicy w obrocie nieruchomościami też nie są zbyt chętni, aby wyjawiać całą historię (niekiedy jakże makabryczną). Fani azjatyckiej grozy z pewnością kojarzą już podobny zabieg z japońskiej serii horrorów Klątwa Ju-On w reżyserii Takashiego Shimizu, gdzie nowa rodzina zamieszkująca dom rodziny Saeki, zdaje się nie wiedzieć o ponurej tajemnicy tego domu i mrocznej historii rodziny, która niegdyś ów dom zamieszkiwała. Tak naprawdę jednak to tylko kropla w morzu całej masy azjatyckich filmów grozy o podobnej tematyce. Jednak jakby nie patrzeć, pomimo iż podobne wątki pojawiają się w horrorach w miarę systematycznie, to wcale nie uważam, aby wątek taki był wtórny i się ,,przejadł''. Jak dla mnie taka, a nie inna tematyka będzie zawsze bardzo ciekawa, pod warunkiem, że będzie równie ciekawie i efektownie pokazana.
środa, 29 maja 2024
Yeogo goedam Yeoseotbunjjae Yiyagi: Mogyo (aka Whispering Corridors 6: The Humming); Korea Południowa
Kiedy kilkanaście już ładnych lat temu zapoznałam się z wcześniejszymi częściami koreańskiej serii horrorów Whispering Corridors (1998-2009), nie ukrywam, że byłam nią niesamowicie zafascynowana. Każda część wzbudzała mój olbrzymi zachwyt i zdobywała dość wysokie noty w recenzjach. Po 12 latach od ukazania się ostatniej części, koreańska reżyserka Lee Mi-Young postanowiła nakręcić szóstą odsłonę ,,szepczących korytarzy''. Cała seria k-horrorów rozpoczęta - jak wspomniałam w 1998 roku - ukazała się po liberalizacji cenzury po zakończeniu dyktatury wojskowej w tym kraju. Żadna z części Whispering Corridors nie ma kontynuacji fabuły, a dla przypomnienia dodam tylko, że pierwsza część skupiała się w dużej mierze na autorytarnym systemie edukacji w Korei Południowej (recenzję możecie przeczytać tutaj). Jak po tylu latach trwania serii wypada na tle poprzednich ostatnia odsłona? O tym przeczytacie już poniżej.
piątek, 11 sierpnia 2023
#Saraitda (aka #Alive); Korea Południowa
W Korei Południowej filmy o zombie nie są żadną nowością. Od wysoko cenionego Train to Busan (2016), po zaraźliwy Rampant z 2018 roku. Filmowcy z całego kraju flirtowali z pomysłami umieszczania nieumarłych w swoich projektach, co często przynosiło mieszane rezultaty. Niektóre - te lepsze produkcje - mogą pochwalić się zniuansowanym komentarzem klasowym i pełne są odniesień do satyry społecznej, podczas gdy te nieco mniej górnolotne filmy padają ofiarą nie tylko krytyki, ale też czegoś, co przypomina formułę nowości. #Alive w reżyserii Cho Il-hyunga leży gdzieś pośrodku. Chociaż był to pewny hit kasowy (w dobie szeljącej pandemii COVID-19), czasami traci on głębię, ale jednocześnie zapada w pamięć. Jednak reżyserski debiut Cho oferuje całkiem porządne tropy w filmie i szybko poprowadzoną fabułę, dzięki czemu akcja dzieje się szybko i nie ma tu czasu na nudę. Stawia to film Cho na całkiem wysokim poziomie, gdyż utrzymany jest nie tylko w klimacie grozy, ale również zawiera pewne elementy humorystyczne.
niedziela, 25 grudnia 2022
Gokseong (aka The Wailing/Lament); Korea Południowa
Reżyser Na Hong-jin, pojawił się w elicie koreańskich reżyserów dzięki swojemu bardzo chwalonemu debiutanckiemu filmowi The Chaser z 2008 roku. Jego kontynuacja, The Yellow Sea (2010), spotkał się z bardziej chłodnym przyjęciem, ale nie było wątpliwości, że pojawił się tutaj twórca filmowy, który miał potencjał, by mówić o nim podobnie jak o Bong Joon-ho czy Park Chan-wook. Jego najnowszy film The Wailing, zaczyna się czymś więcej niż tylko przelotnym podobieństwem do arcydzieła Bonga, Memories of Murder (2003). Coś, czego brakuje wielu hollywoodzkim horrorom i kryminałom, to poczucie humoru i dobra zabawa. Filmy takie jak The Wailing czy Memories of Murder (w obu filmach gra policjanta ten sam aktor), nie boją się naśmiewać z gliniarzy i przedstawiać ich jako nieudolnych idiotów, łatwo ulegających przerażającym opowieściom i lokalnym plotkom. Wszyscy widzieliśmy w Parasite (2019), jak Bong Joon-Ho połączył gatunki i dał nam film, który był jednocześnie komediowy, przyjemny, mroczny i przerażający; The Wailing zapewnia również tę nieoczekiwaną rozbieżność tonu i gatunku, w sposób, który jest całkowicie płynny.
piątek, 16 grudnia 2022
Mideunaiteu (aka Midnight/Północ); Korea Południowa
Kiedy kilka miesięcy temu dostałam propozycję od jednego z przedstawicieli dystrybucji Mayfly, aby Skośnooki Strach został patronem medialnym filmu Północ w reżyserii Kwon Oh-seunga byłam zachwycona, gdyż po rewelacyjnym Medium (którego blog również patronował), to drugi tak znakomity film, któremu mogłam przyjrzeć się zdecydowanie bliżej, dzięki premierze kinowej. Oczywiście film ten nie jest jakimś wyjątkiem w koreańskim kinie, gdyż thrillerów o seryjnych mordercach było już kilka, że też wspomnę znakomity Memories of Murder (pol ,,Zagadka zbrodni'') z 2003 roku Joon-ho Bonga czy też The Chaser (pol. ,,W pogoni'') z 2008 roku w reżyserii Hong-jin Na. Od tego właściwie czasu i do roku mniej więcej 2020 produkcje o tej tematyce praktycznie zanikły. Oczywiście pojawiały się od czasu do czasu filmy o tematyce seryjnych morderców, ale były to niestety thrillery, które nie wzbudzały większego zainteresowania wśród krytyków. Wszystko uległo zmianie w 2021 roku, kiedy to na ekranach kin pojawił się debiut Oh-seunga.
poniedziałek, 18 kwietnia 2022
Raang Song (aka The Medium/Medium); Tajlandia/Korea Południowa
W roku 2004 Banjong Pisanthanakun i jego ówczesny współpracownik Parkpoom Wongpoom rozpoczęli swoją karierę reżyserską od nakręcenia znakomitego horroru nadprzyrodzonego Shutter, który okazał się tak efektowny, że do tej pory przerabiano go co najmniej dwukrotnie za granicą, choć ze zdecydowanie mniejszym rozmachem. Od tego właśnie czasu rozpoczął się ogromny ,,boom'' tajskich produkcji grozy, zaś Pisanthanakun stał się niemal ikoną filmów grozy w rodzimym kraju, a wśród zachodnich miłośników skośnookich horrorów jednym z najbardziej płodnych dalekowschodnich reżyserów. Najnowszy horror Medium, który swoją polską premierę miał 18 marca zapewne nie odsunie w cień kultowego już dziś Shuttera, ale na pewno zapadnie w pamięć wielu fanom filmowej grozy, gdyż jest to niesamowita saga o demonicznym opętaniu, będąca znakiem udanego powrotu do prawdziwego rasowego horroru (po kilku horrorowo-komediowych produkcjach). Jest to przede wszystkim historia osadzona bardzo mocno w tajskim środowisku, więc ci widzowie, którzy zaraz zaczną bojkotować, że to jakiś ,,odgrzewany kotlet'' i pochodna Egzorcysty srogo się zawiodą.
poniedziałek, 14 grudnia 2020
Amjeon (aka Warning: Do Not Play); Korea Południowa
Jakiś czas temu, podczas rozmowy z jednym ze swoich znajomych, który również - podobnie jak ja - pała wielką sympatią do azjatyckiego kina grozy, dowiedziałam się, że azjatycki światek grozy filmowej staje się bardzo wtórny. Po przemyśleniu wszystkich ,,za'' i ,,przeciw'' stwierdziłam, że nie do końca się z nim zgadzam. Był to czas, kiedy słychać było coraz śmielej o koreańskich serialach grozy, co z pewnością okazało się dla fanów ,,skośnookich'' straszaków nie lada gratką. Oczywiście, faktem jest, że w każdym gatunku filmowym, z każdego zakątka kraju po pewnym czasie wkrada się rutyna i można rzec, że filmy jeden po drugim kręcone są na przysłowiowe ,,jedno kopyto''. Taki los spotkał niestety jeden z moich ulubionych gatunków filmowych, jakim jest kino katastroficzne (obok ukochanego rzecz jasna kina grozy). 10,5 w skali Richtera (2004), 2012 (2009) czy chociażby stosunkowo nowy Greenland (2020) to tak naprawdę pokazanie dramatu rodzinnego, dla którego szalejąca natura jest tylko przykrywką, choć dwa pierwsze filmy ratują się spektakularnymi efektami wizualnymi. Korea Południowa w swojej filmowej grozie również odstępuje od tej wtórności, czego efektem są nie tylko wspomniane seriale (Alive czy Sweet Home), ale najnowsze produkcje, takie jak: Closet Kwang-bin Kima czy właśnie dziś opisywany Warning: Do Not Play w reżyserii Kim Jin-wona.
poniedziałek, 19 października 2020
Keul-lo-jet (aka The Closet/Szafa); Korea Południowa
Korea Południowa dała się już nam poznać z tego, że jak się rozkręci z filmami grozy, to reżyserzy tworzą na potęgę jeden za drugim. Pamiętam, kiedy zamieściłam na Skośnookim Strachu newsa odnośnie przygotowań do tego filmu i zamieściłam wówczas jego trailer. Było to dokładnie 4 marca 2020 roku (news do wglądu tutaj). Minęło siedem miesięcy i oto film w reżyserii Kim Kwang-bina jest już dostępny dla polskiego fana skośnookich straszaków. Jakaż była moja wielka radość, kiedy okazało się, że The Closet jest do wglądu, a jako że z powodu odbywanej kwarantanny w tym nieznośnym czasie siedzę bezczynnie w domu, to nie maltretując się dłużej ciekawością, postanowiłam czym prędzej zasiąść do seansu i przekonać się czy po tylu latach, koreański horror nadal jest w stanie mnie porwać, jak kiedyś - za czasów Whispering Corridors (1998 r.) czy A Tale of Two Sisters (2003 r.). Jakie film wzbudził we mnie emocje i jakie wrażenia? O tym przeczytacie poniżej.
wtorek, 6 sierpnia 2019
Boo-san-haeng (aka Busanhaeng/Train to Busan/Zombie express); Korea Południowa
Zombie to postaci doskonale znane każdemu miłośnikowi grozy filmowej. Filmy George'a A. Romero czy Lucio Fulci'ego zapisały się już na stałe w panteonie horrorów makabrycznych, w których prym wiodą krwiożercze istoty, pragnące zagłębić swe ostre kły w naszym ciele.
Korea Południowa - jak wiadomo - potrafi tworzyć świetne kino grozy, począwszy od ghost po monster movie. Nie trzeba było długo czekać, aż na ekranie zobaczymy i te urocze stworzonka. Po rewelacyjnym anime Seoul Station, które stało się prequelem do wydarzeń ukazanych w filmie i odniosło niebywały sukces nie tylko w rodzimej Korei, ale również na całym świecie, reżyser Sang-ho Yeon postanowił ,,pociągnąć'' dalszy wątek tej historii już pod postacią filmu. Nie wyszło to wcale najgorzej, a nawet - jak twierdzą co niektórzy - nawet lepiej od animowanej wersji. Dla mnie obie są wyjątkowo udane i sprawnie oddają klimat oraz grozę w związku z nasilającą się epidemią, która zamienia mieszkańców Seulu w krwiożercze i morderce potwory. Train to Busan jest jak prawdziwa jazda bez trzymanki. Nie ma tu chwili wytchnienia, a akcja dzieje się non-stop, ale...o tym poniżej.
Korea Południowa - jak wiadomo - potrafi tworzyć świetne kino grozy, począwszy od ghost po monster movie. Nie trzeba było długo czekać, aż na ekranie zobaczymy i te urocze stworzonka. Po rewelacyjnym anime Seoul Station, które stało się prequelem do wydarzeń ukazanych w filmie i odniosło niebywały sukces nie tylko w rodzimej Korei, ale również na całym świecie, reżyser Sang-ho Yeon postanowił ,,pociągnąć'' dalszy wątek tej historii już pod postacią filmu. Nie wyszło to wcale najgorzej, a nawet - jak twierdzą co niektórzy - nawet lepiej od animowanej wersji. Dla mnie obie są wyjątkowo udane i sprawnie oddają klimat oraz grozę w związku z nasilającą się epidemią, która zamienia mieszkańców Seulu w krwiożercze i morderce potwory. Train to Busan jest jak prawdziwa jazda bez trzymanki. Nie ma tu chwili wytchnienia, a akcja dzieje się non-stop, ale...o tym poniżej.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

.jpg)








-TP.jpg)







