Duchy, pradawne cywilizacje, opętanie, tajemnica narodzin, dziwne symbole...To wszystko oferuje nam indonezyjski horror Allo Geaffary'ego Anak Setan. Muszę przyznać, że jestem bardzo miło zaskoczona...wprawdzie fabuła zdawała się być intrygującą, to jednak w początkowych momentach filmu wszystko wypadało nadzwyczaj mizernie. Na szczęście wszystko to uległo zmianie, dzięki czemu obraz Geaffary'ego jawi się obecnie jako interesująca groza podejmująca tematykę ghost, choć w całościowym aspekcie, zemsta ducha schodzi tu jakby na plan drugi. Za to znakomicie resztę fabuły wypełnia tajemnica, jaką podejmuje się rozwiązać główna bohaterka. Powiem Wam, że wraz z pojawieniem się każdego kolejnego aspektu w filmie, zdajemy się coraz bardziej pochłaniać tą historię i mimo, że efekt końcowy nie zaskakuje niczym, to jednak chyba mogę zaliczyć ten film do udanych obrazów grozy rodem z Indonezji, bo natrafimy tu niemal na wszystko, co maniak horroru mieć powinien (no, może z wyjątkiem krwawej jatki), ale uwierzcie, że wiele innych scen wynagrodzi nam brak czerwonej posoki na ekranie. Grunt, że jest klimat! Oj jest...i to bardzo efektowny...
