Seuseung-ui eunhye to kolejny koreański horror, który zdawać by się mogło wzorował fabułę na kinie zachodnim. Wprawdzie nie jest całkiem podobny do zrecenzowanego już nieco wcześniej Haebyeoneuro gada (''Bloody Beach''), ale niestety - podobnie jak i on - jest filmem przewidywalnym, który przypomina wiele zachodnich produkcji w zastraszającym tempie wychodzących na skalę masową. Nie twierdzę jednak, że należy go omijać z daleka - co niektórzy z pewnością doradzają, patrząc na komentarze użytkowników chociażby Filmweb'u - zapatrzonych w krwawe horrory. Czytając komentarze, mam wrażenie, że jeżeli tego aspektu jest w filmie brak, to już jest nic nie warte kino, za które zabierać się nie warto. Otóż warto moi drodzy, bo horror to nie tylko krew i świstanie rzeźnickiego noża... Im Dae-woong i Dae-wung Lim pokazują, że horror można też zgrabnie ubrać w dramat i wpleść dodatkowo niewielką ilość gore.
