Już od kilkunastu lat azjatyckie horrory straszą nas niestrudzenie zjawami w długich czarnych włosach. Dziś jest to praktycznie nieodłączny element azjatyckiego kina grozy.
Trend zapoczątkowany przez Nakatę i jego Ring stale z powodzeniem funkcjonuje w kinie.
Dostając każdą kolejną azjatycką produkcję grozy, zazwyczaj nie spodziewam się czegoś nowego. Oczywiście pod warunkiem, że jest to produkcja spod znaku ''ghost story''.
No, ale tyle tematem wstępu...
