Pokazywanie postów oznaczonych etykietą THE SCREEN AT KAMCHANOD. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą THE SCREEN AT KAMCHANOD. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 23 października 2018

Pee chang nang (aka The Screen at Kamchanod); Tajlandia

    To jeden z lepszych tajskich horrorów, jakie mogłam ostatnio obejrzeć. Żałuję, że obraz ten nie został doceniony i wciąż właściwie niewielu kinomanów o nim wie. Może nieco więcej osób z grona fanów azjatyckich horrorów. Poza tym tytuł raczej przeszedł bez echa. 
Ringu Hideo Nakaty (czy może bardziej Ring Koji Suzuki) pobudził naszą wyobraźnię i wyczulił nasze zmysły na taśmy wideo i ''przeklęte filmy''. Twórcy podchwycili temat i zaczęli kręcić seriale na podstawie tej historii. The Screen at Kamchanod jest przykładem na to, że tematyka ''przeklętego filmu'' przeniknęła również do Tajlandii. Tu jednak w nieco innym wydaniu. Nie mamy tu ani odpowiednika Sadako ani taśmy wideo, która niesie śmierć, ale jest film...film, który niesie ze sobą nie mniejsze przerażenie.