Pierwsza „Phobia” była dla mnie jednym z najmilszych filmowych zaskoczeń ostatnich lat, jedną z najciekawszych azjatyckich horrorowych antologii jakie w ogóle widziałem. Twórcy nakręconej w błyskawicznym tempie drugiej części postawili więc przed sobą nie lada zadanie. Z przyjemnością spieszę jednak donieść, że temu zadaniu podołali i, co szczególnie zaskakujące, pomogła im w tym wierność niepisanym sequelowym przykazaniom. Jest (o jedną nowelę) więcej, jest krwawiej, z wyższym budżetem. Nie można niestety powiedzieć żeby było straszniej, ale ku własnemu zaskoczeniu wcale nam to nie przeszkadza, jest bowiem za to lepiej pod względem czysto filmowym, poziom nowel jest bardziej równy, nie ma żadnej, która odstawałaby negatywnie, jak „Deadly Charm” w części pierwszej. Sequelowe zwielokrotnienie atrakcji dokonuje się tu tak umiejętnie, że nie tylko nie wywołuje wrażenia przesytu, ale wręcz sprawia, że nabieramy apetytu na jeszcze więcej. Ja osobiście mam wielką nadzieję, że ktoś już planuje „Phobię 3” (ogromny, przerastający „jedynkę” sukces kasowy tego filmu czyni taką możliwość całkiem realną). Fakt, że wobec kontynuacji jestem zazwyczaj niemal równie sceptyczny jak wobec remaków mówi w tym miejscu wszystko.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą VISUTE POOLVORALAKS. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą VISUTE POOLVORALAKS. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 18 października 2018
Subskrybuj:
Posty (Atom)
