sobota, 29 marca 2025

King-deom: Ashin-jeon (aka Kingdom: Ashin of the North); Korea Południowa

     Jakoś tak mnie niedawno wzięło na produkcje, którymi ostatnimi czasy dość systematycznie raczy nas platforma streamingowa Netflix, a których głównymi bohaterami są jakże dobrze nam znani nieumarli. Obejrzałam już jakiś czas temu koreański #Alive (2020), przemaglowałam dwusezonowy serial Kingdom (2019-2020), jednosezonowy All of Us Are Dead (2022), jak również japoński horror komediowy Zom 100: 100 rzeczy do zrobienia, zanim zostanę zombie (2023). Będąc w przysłowiowym ,,ciągu'', któregoś wieczora postanowiłam się także zapoznać z kontynuacją Kingdom, zatytułowaną Kingdom: Ashin of the North. Tak naprawdę wielu sądzi, że jest to jakby kontynuacja serialu, ale ja śmiem przypuszczać, że to prequel pierwszego sezonu, który płynnie się ze sobą łączy. Porusza wszystkie problemy poruszone w sezonie pierwszym i drugim i przygotowuje grunt pod hitowy sezon trzeci (bo niby ma takowy być, choć na chwilę obecną na ten temat jest cisza). Jako część historii pobocznych,  Kingdom – Ashin Of The North jest w zasadzie wypełniaczem i niewiele robi, aby wykorzystać całą dobrą wolę głównego nurtu Kingdom.

W miarę jak południowa część Joseon podnosi się po japońskiej inwazji, północna granica Joseon stała się bardziej bezbronna. Jurchenowie zebrali się w pobliskim Pajeowi, budząc podejrzenia rządu Joseon. W górach w Joseon odkryto 15 ciał Jurchena. Jurchenowie polowali na dziki żeńszeń. Obawiając się możliwej inwazji Pajeowi, Min Chi-Rok wdraża plan odparcia inwazji. Udaje się do granicznej wioski, położonej w najbardziej na północ wysuniętej części Joseon, gdzie w Joseon mieszkali etniczni Jurchenowie. Obydwa kraje odrzucają tych ludzi. Min Chi-Rok nakazuje przywódcy wioski Ta-Hapowi udać się do Pajeowi i rozpowszechnić pogłoski, że tygrys zabił 15 Jurchenów.

Tymczasem córka Ta-Hapa, Ashin, wymyka się w góry, aby polować na roślinę, która obiecuje przywrócić życie nawet zmarłym. Jej matka jest śmiertelnie chora.

Wyreżyserowany przez Kim Seong-huna, który pracował także nad dwoma sezonami serialu, 90-minutowy film omawia pochodzenie fioletowej rośliny zmartwychwstania, która najwyraźniej jest przyczyną wybuchu epidemii. Śledzimy Ashin przez kilka lat, gdy planuje zemstę na mordercach swojej rodziny. Członkowie Pajeowi zostali znalezieni martwi w Joseon. Urzędnicy Josean poinformowali Pajeowi, że tygrys zabił wszystkich 15 ich braci. Zawsze sceptyczni wobec Joseona Pajeowi w to nie wierzą. Mszczą się na pierwszej napotkanej wiosce, czyli wiosce Ashina. Dziewczynka zostaje z niczym. Zgadza się ona pracować (niewolniczo) dla urzędników Josean, pod warunkiem, że pomogą jej pomścić ojca.

Jeśli chcecie obejrzeć Kingdom – Ashin Of The North ze względu na swoją miłość do zombie, na pewno znajdziecie mnóstwo materiału, którym będziecie mógli się delektować. Ale tym, co sprawiło, że Kingdom było intrygujące, był przede wszystkim dramat polityczny, który toczył się równolegle ze wszystkimi scenami pełnymi akcji. Bez tego Kingdom - Ashin Of The North, prezentuje się raczej pusto, ponieważ poza prostym motywem zemsty nie ma zbyt wiele do zaoferowania. Z drugiej jednak strony, ten dodatek do Kingdom wciąga ze względu na opowieść o pustych obietnicach, strasznej rzeczywistości i zaskakujących zwrotach akcji. W porównaniu z epizodycznym podejściem do sezonów Kingdom, godne uwagi jest skondensowanie tej dokładnie przekazanej narracji w 90-minutowym czasie wyświetlania. Jest kilka dobrze zrealizowanych scen akcji, które szokują, unikając jednocześnie męczących rozmów. Zwykle zwiastuje to nadejście burzy po chwilowej ciszy.

Gdy widzowie śledzą wyczyny Ashin i doświadczają jej prób i udręk od dzieciństwa do dorosłości, łatwo możemy wyczuć wściekłość, która kipiała pod powierzchnią. Powoli widzimy, jak jej wiara w ludzkość powoli zanika wraz z każdym postępującym rozczarowaniem. Przemiana Ashin zmienia ją w bezwzględnego zabójcę szukającego zemsty. Po tych wszystkich latach rozumiemy smutek Ashin, gdy gryzie się w język, przeżywając w nieakceptowanym kraju (ze względu na swoje pochodzenie), ludzkość demonstrując swoją nieludzkość oraz odkrycie prawdy o jej ludzie Jurchen. Kiedy przychodzi więc czas, że coś w niej pęka, rozpętuje się piekło...Chociaż wkrótce zdajemy sobie sprawę, że charakter Ashin charakteryzuje się trudnościami, jej brak zaufania do autorytetów w społeczeństwie nie jest bezpodstawny. Pojawienie się wojskowego Min Chi Roka i to, jaką odgrywa on decydującą rolę w życiu Ashin, ma kluczowe znaczenie dla jej rozwoju po zniknięciu jej ojca, Ta Haba z rąk plemienia Pajeowi. 
Reżyser Kim Seong-hun znakomicie wybiera, które wydarzenia pokazać na ekranie, a które pominąć, pozostawiając niektóre sytuacje w umyśle widza, który wie, co się stało, ale nie mówi tego głosno. Tego rodzaju czyn motywuje Ashin, która pilnie trenuje, aby udoskonalić łuk i strzały, ostatecznie osiągając sukces, gdy po wielu latach obserwujemy, jak z młodej dziewczyny wyrasta na dojrzałą kobietę. Gdy przebiega przez powalony pień drzewa, po czym wykonuje obrót o 360 stopni, by wystrzelić w głowę bestii strzałę wywołującą szalejący gniew...nie powiem - jest to szalenie przyjemne dla oka. 

Aktorstwo jest dość solidnym ogniwem Kingdom – Ashin Of The North, ale brak odpowiedniego rozwoju postaci i konfliktów to właśnie problemy tego spin-offu. Staje się to jeszcze bardziej oczywiste, jeśli fani szukają czegoś treściwego, podczas gdy ten odcinek mógłby zostać lepiej dopracowany w alternatywnej formie, na przykład komiksu. 
Ogólnie rzecz ujmując film ten to całkiem przyzwoity horror, w którym punkt kulminacyjny jest pełen akcji, a apogeum osiąga w scenach kilkunastominutowej rzezi: brutalnej i bezlitosnej, która doskonale odzwierciedla gniew głównej bohaterki. Co ważne też, w końcu możemy zobaczyć, jak śmiertelnie niebezpieczne rośliny zostają ponownie użyte, aby uzyskać satysfakcjonujące zakończenie i dać podstawę do zaprezentowania nam trzeciego sezonu. 

Czując ciężar na ramionach cieszącego się dużym uznaniem Kingdom, Kingdom: Ashin Of The North przejmuje pałeczkę bez większego wysiłku, biorąc pod uwagę, że solidna obsada radzi sobie najlepiej z raczej dużo słabszym scenariuszem. Biorąc to pod uwagę, musimy pamiętać, że ten odcinek jest w dużej mierze pomostem dla przyszłych wydarzeń, a jeśli spojrzeć na niego w szerszym kontekście serialu, wyraźnie wyznacza to sezon trzeci w wielkim stylu. Bez żadnych intryg politycznych Kingdom: Ashin Of The North rzeczywiście cierpi i staje się typowym gatunkiem grozy o zombie, a wszyscy doskonale wiemy, że ten gatunek horroru radził sobie w przeszłości lepiej.

MOJA OCENA:
👹👹👹👹👹👹👹 7/10

Reżyseria:
Kim Seong-hun

Scenariusz:
Kim Eun-hee

Rok produkcji:
2021

Obsada:
Jun Ji-hyun
Kim Si-Ah
Park Byeong-eun
Koo Kyo-hwan
Kim Roe-ha
Kim Dam-Ho
Kwon Bum-taek
Choi Dong-Gu
Kim Hyeon-mok
Yeong Jeon
Kwon Hyuk-bum
Hyun-Joon Ji
Park Ji-hong
Yoon Jong-goo
Jeong Seok-won
Jeon Su-ji
Kim Min-Gwi
Kang Sin-cheol


2 komentarze:

Anonimowy pisze...

Mniej efektowny niż Kingdom, ale równie ciekawy. Fajnie się oglądało.

Deicide666 pisze...

Średnio mi się podobał. Grozy niewiele, zombie też jak na lekarstwo. Owszem, akcja jest w porządku, ale horror to nijaki.