niedziela, 22 lutego 2026

Masagoro

     Platforma Steam, o której już niejednokrotnie Wam wspominałam przy okazji newsów czy recenzji (zresztą zapewne sami ją też doskonale znacie), po raz kolejny uraczyła mnie japońskim horrorem, który całkiem przyjemnie umilił mi dzisiejszy wieczór. Jest to gra typowo eksploracyjna z elementami horroru, a co za tym idzie musimy chodzić, szukać, zbierać, rozwiązywać łamigłówki i unikać ducha przemierzającego obskurne lokacje i ciemne korytarze opuszczonego hotelu. Brzmi nieźle? Być może, choć zdaję sobie sprawę z tego, że takie chodzenie tam i z powrotem nie każdemu do gustu przypadnie, bo z reguły gry takie po jakimś czasie jawią się jako nudne, a szukanie potrzebnych przedmiotów niekiedy doprowadza wręcz do szału. Ja jednak lubię taką rozrywkę, więc nie zastanawiając się długo, jak tylko zobaczyłam, że gra jest dostępna na Steam'ie, postanowiłam w nią zagrać i przekonać się na własnej skórze, czy jest faktycznie tak emocjonująca, jak ją co poniektórzy opisują. Zdobyła ona wiele pozytywnych opinii, więc z słuchawkami na uszach i w ciemnym pokoju odpaliłam Masagoro...

Główny bohater, który pracował w wiosce „Meshii”, przypomniał sobie o opuszczonym ryokanie (hotelu) o nazwie ,,Masagoro'', który pozostał w jego pamięci. Postanowił się tam udać, ponieważ interesuje go eksploracja opuszczonych budynków.

Na początku zapoznam Was z kilkoma informacjami. Jak wspomniałam na wstępie, Masagoro to gra eksploracyjna, ukazana z perspektywy pierwszej osoby. Gra koncentruje się na eksploracji opuszczonego ryokanu (hotelu w stylu japońskim), a jego przeszłość i zagadka, jaka się z nim wiąże ujawniana jest stopniowo podczas przeszukiwania poszczególnych pomieszczeń i odnajdywania różnych przedmiotów oraz umiejętnego odgadywania wskazówek, jakie są umiejscowione w fabule gry.

Być może dla wielu graczy nie będzie brzmiało to zachęcająco, ale już na początku zaznaczę, że nie ma co skreślać tej gry, gdyż to naprawdę fajne spędzenie wolnego czasu, jak akurat nie macie nic konkretnego zaplanowane na wieczór. Ogólnie początkowo wszystko trochę się wlecze: chodzimy po opuszczonym hotelu, szukamy i zgarniamy wszystko, co wpadnie nam w ręce. Najbardziej przydatne są rzecz jasna odnajdywane klucze, gdyż dają nam możliwość eksploracji wielu niedostępnych wcześniej pomieszczeń. Najlepiej jest, jak już na początku znajdziemy ich jak największą ilość (a uwierzcie, że naprawdę jest ich sporo do znalezienia), gdyż w późniejszym czasie będziemy mogli skupić się na dalszej penetracji wielu niedostępnych pokoi, a w nich odnajdziemy niejednokrotnie naprawdę wartościowe dla dalszej rozgrywki przedmioty. Ważnym elementem jest też czytanie odnajdywanych notatek (też ich jest pokaźna ilość), które ukazują nam stopniowo historię tego miejsca oraz wydarzenia, jakie zaczęły się rozgrywać jeszcze za czasów funkcjonowania hotelu. Wiem, że może się to okazać nużące, ale jest po prostu niezbędne. Jest też kilka łamigłówek do rozwiązania, aczkolwiek tych nie jest zbyt wiele. Miałam wrażenie, że najważniejszym elementem jest tu zbieranie kluczy i czytanie właśnie tych wspomnianych notatek, gdyż prowadzi nas to ostatecznie do finału. 

Początkowe 30 minut gry, to właśnie takie chodzenie i szukanie jak największej liczby przedmiotów. Czasami bywa to naprawdę frustrujące, ponieważ coś, co na początku jawi się jako nic niezwykłego, a przynajmniej nieprzydatnego dla nas, później okazuje się mieć duże znaczenie i musimy powrócić do poszczególnych lokacji, w których widzieliśmy na przykład jakiś obraz. Problem w tym, że nie pamiętamy, gdzie on się znajdował i zaś musimy przechadzać się ciemnymi korytarzami i szukać odpowiednich pomieszczeń. Oczywiście mamy mapę (a nawet dwie), ale zanim ogarniemy o co w niej chodzi, to trochę czasu minie. Przynajmniej ja początkowo błądziłam niemiłosiernie, co doprowadzało mnie do sporych nerwów.
Lokacje: zarówno korytarze, jak i inne pomieszczenia są ponure i obskurne, no ale to przecież od lat opuszczony budynek, więc nie ma się co dziwić. Wygląda to naprawdę fajnie, gdyż jesteśmy zaopatrzeni jedynie w ograniczone światło latarki. Czasami słychać trzeszczenie desek podłogowych, choć wiemy, że z ,,żywych'' jest tam tylko nasz bohater. Czasami dawno niedziałająca lampa spadnie z sufitu, innym razem patelnia z blatu albo nóż. Wszystko to wzbudza nasz niepokój i lęk. Dodatkowo ściany są pokryte jakąś zieloną substancją, która mi na myśl przywodziła...algi. Słychać, jak po pustych pomieszczeniach hula wiatr. No klimat jest naprawdę spoko. 
Jeżeli chodzi o duchy, tu już sprawa wygląda tak sobie. Co jakiś czas przez korytarze przesuwa się niepokojąca postać, której widoczna jest tylko górna połowa ciała...no może ,,ciało'' to złe określenie. Zjawa z przodu ma twarz i jakieś fragmenty, które wyglądają, jak ciało, ale od tyłu widzimy właściwie szkielet. Wygląda całkiem w porządku, ale problem w tym, że nie wyrządza nam ona żadnej krzywdy. Chodzi ogólnie o to, że jak już się pojawi w polu naszego widzenia (czasami niespodziewanie), to musimy wstrzymać oddech, żeby nas nie słyszała. Nie zrobi nam wówczas zupełnie nic, nawet nas nie widzi. Co by było, gdyby nas zobaczyła? Nie wiem, gdyż podczas swojej rozgrywki nie straciłam życia ani razu. To oczywiście psuje po części zabawę, gdyż przestraszyć się możemy jedynie w momentach, gdy ,,ni z gruszki, ni z pietruszki'' pojawi się ona przed nami głośno zawodząc. Jest kilka fajnych momentów, gdzie można podskoczyć na krześle, ale to zdecydowanie za mało, jak na całą grę. Pod tym kątem czuję się nieco rozczarowana. 
Niekiedy dziwna wydaje się treść notatek, tzn. chodzi mi o sformułowania, które brzmią dziwnie na skutek najpewniej tłumaczenia i tak na przykład z jednej z notatek dowiadujemy się, że pewna kobieta miała ,,włosy poszarpane ze ściany'' (!). Ale co? Coś ją pociągnęło za te włosy czy na ścianie było coś klejącego, do czego jej włosy się przykleiły i ją szarpnęło? No tego nie jestem w stanie jakoś logicznie zinterpretować, a jedynie mogę przypuszczać, że raczej coś niewidzialnego ją pochwyciło za te włosy, ale przyznacie, że brzmi to jakoś nienaturalnie. Takich niekiedy absurdalnie brzmiących tłumaczeń można znaleźć kilka i niekiedy śmiać mi się z nich chciało, ale to tak na marginesie...

Ogólnie Masagoro jest całkiem fajną grą grozy z elementami eksploracyjnymi, ale samej tej grozy jest mało i nastawiałam się na coś bardziej okazalszego i liczyłam, że będzie bardziej strasznie, bo być mogło, no ale jest, jak jest. Podobał mi się pomysł, otoczenie, eksplorowanie pokoi i szukanie kluczy. Czytania nieco za dużo i mało różnorodności, jeżeli chodzi o zagadki. Tego powinno być zdecydowanie więcej. Brak jakiegokolwiek zagrożenia też jest tu minusem. Istnieje wiele podobnych gier, gdzie musimy uciekać przed duchem, chować się za meblami, w szafkach, itd. Tu niestety nic z tych rzeczy. Szkoda, ale mimo tego zachęcam do zapoznania się z grą. Klimat jest w porządku. 

MOJA OCENA:
👹👹👹👹👹👹 6/10

Premiera światowa: 26 marca 2021
Gatunek: horror/przygodowa
Platforma: Steam/PC/Nintendo Switch
Producent: DorsalFin Studio
Wydawca: DorsalFin Studio

Poniżej kilka screenów.