
W lipcu zeszłego roku, miałam okazję zagrać w grę Exit 8. Grę nietypową, która zachwyciła mnie właściwie od razu. Dostała ona ode mnie notę mocnej ,,siódemki'' , gdyż podobało mi się to, że nawet, jeżeli grę ukończymy, to śmiało możemy do niej zasiąść ponownie, gdyż zdajemy sobie sprawę, że natrafimy kolejnym razem na inne anomalie, których nie widzieliśmy podczas poprzedniej rozgrywki. Wiedziałam też, że na podstawie tej gry, japoński reżyser Genki Kawamura planuje nakręcić film. Właściwie w momencie, kiedy grałam w grę, film był praktycznie gotowy, ale na jego seans niestety musiałam jeszcze poczekać. Byłam zniecierpliwiona i jednocześnie bardzo ciekawa, czy film podtrzyma niepokojący klimat gry i będzie w stanie oddać cały zamęt, jaki towarzyszył mi podczas wirtualnej rozrywki. Nie tak dawno w końcu udało mi się znaleźć taką wersję, która by mnie satysfakcjonowała, więc nie czekając długo, pewnego wieczora zasiadłam do seansu: pełna wielkich oczekiwań i nadziei na ekscytujący wieczór filmowy. Mężczyzna uwięziony w nieskończonym, sterylnym korytarzu metra wyrusza na poszukiwanie wyjścia nr 8. Zasady jego wyprawy są proste: nie przeoczyć niczego niezwykłego. Jeśli odkryjesz anomalię, natychmiast zawróć. Jeśli nie, kontynuuj. Następnie wyjdź wyjściem nr 8. Ale nawet jedno niedopatrzenie sprawi, że wróci na początek. Czy kiedykolwiek dotrze do celu i ucieknie z tego nieskończonego korytarza?
Jeżeli graliście w grę, zauważycie, że fabuła się praktycznie nie zmieniła i założenie w filmie jest takie same. Bohater, który nazywany jest po prostu ,,Zaginionym Człowiekiem'' musi dotrzeć do wyjścia numer 8, aby uwolnić się z niekończącej pętli lawirowania po tym samym korytarzu metra z jednym zadaniem - wyłapać wszystkie anomalie. Jeżeli mężczyzna zauważy coś nietypowego, musi zawrócić. Jeżeli nic nie będzie wzbudzać jego podejrzeń, idzie dalej.
Większość adaptacji gier wideo nie jest górnolotnych i tylko z nielicznymi wyjątkami dorównują swoim wirtualnym odpowiednikom. Ja również nie jestem zagorzałą fanką takich adaptacji i pewnie, gdyby Amerykanie nakręcili horror psychologiczny na podstawie gry Exit 8, odwlekałabym seans w nieskończoność, ale jako, że za kamerą staną Kawamura, który ma na swoim koncie wiele filmów, w tym dwie części horroru science fiction
Parasyte (2014/2015 rok), to postanowiłam obejrzeć go jak najszybciej się da. Wiecie, co Wam powiem (a raczej napiszę) - nie zawiodłam się. Jak dla mnie film ten to jedna z najlepszych adaptacji gry. Prosta adaptacja prostego konceptu, z pewnością zadowoli fanów gry, oferując jednocześnie dalsze tło dla charakterystycznego minimalizmu gry. To, co widzimy w filmie japońskiego reżysera, to dosłownie niesamowita niesamowitość. To idealna metafora paraliżu współczesnego życia zawodowego, uwięzionego w nieskończonym labiryncie stworzonym przez zło kapitalizmu: korytarz, sterylny i nieskończony, jest nie tyle miejscem, co stanem umysłu.
Z czasem sytuacja ,,Zaginionego Człowieka'' zaczyna przytłaczać również i nas. Widzimy, jak mężczyzna desperacko próbuje zapamiętać najdrobniejsze szczegóły z korytarza: jakie reklamy wiszą na ścianach, w jakiej kolejności znajdują się drzwi i kratki wentylacyjne czy nic dziwnego się nie pojawia w zasięgu jego wzroku. Przyznaję, że bardzo niepokojące wrażenie robi idący i mijający za każdym razem bohatera mężczyzna w białej koszuli. O ile idzie, jakby nigdy nic, nie wzbudza naszych obaw, ale moment, kiedy staje on za plecami ,,Zaginionego Człowieka'' z szerokim uśmiechem, naprawdę może wzbudzić w nas mieszane uczucia, bo sami mamy ochotę zapytać: ,,o co ci człowieku chodzi?''. Już sama jego bliskość niemalże przy twarzy bohatera może napawać grozą i jeszcze ten dziwaczny uśmiech...Scena jota w jotę skopiowana z gry, ale jakże wymowna i efektowna. Robi wrażenie.
Oczywiście, jak to w filmie bywa, ilość anomalii jest mocno ograniczona w stosunku do gry, no ale jest to sprawa oczywista z racji ograniczonego czasu trwania filmu. Mimo wszystko jest kilka fajnych scen, które mogą zmrozić nam krew w żyłach: przeraźliwy płacz niemowląt, wydobywający się ze znajdujących się tam szafek czy atak zmutowanych wielkich i bez sierści szczurów z ludzkimi fragmentami ciała.
Jakby jednak nie patrzeć Exit 8 Genki Kawamury to horror psychologiczny połączony z dramatem emocjonalnym, który raczej nie skupia się na elementach nadprzyrodzonych i typowym straszeniu widza.
Pojawia się tu wątek rodzicielstwa (strachu przed nim) i dylematu głównego bohatera czy nadaje się on na ojca czy też nie? Czy jest na to gotowy? Czy zasługuje na miłość, którą otrzymuje od swojej dziewczyny, przed którą ewidentnie ucieka? W tym kontekście korytarz staje się czyśćcem dla mężczyzny, który nie potrafi przyznać, że się boi – boi się odpowiedzialności, zaangażowania i dorastania.
Oczywiście ,,ciężarna dziewczyna'' nie pojawia się w fabule gry, jest dodana jedynie do scenariusza filmowego, aby podkreślić problematykę obrazu Kawamury. Dodam tylko, że rolę tę gra Nana Komatsu, która pokazała prawdziwą głębię swojej postaci. Nie jest w żaden sposób efekciarska, ale pokazuje emocjonalne odrętwienie. Jest cicha i piękna. Mało mówi, ale jak wiele pokazuje. Mistrzowska gra.
Dużą rolę odgrywa także napotkany na pewnym etapie mały chłopiec, który niejednokrotnie wyłapuje anomalie, których nie zauważa nasz bohater. Jest też ciekawy wątek ze wspomnianym mężczyzną w białej koszuli, którego początkowo widzimy, jak mija protagonistę. Dowiadujemy się, co przyczyniło się do tego, że człowiek ten utknął w niekończącej się pętli i przemierza raz po raz korytarze metra.
Ostatecznie w filmie nie ma jasnego rozwiązania. Próbuje on nas uświadomić, co może się stać z każdym z nas, a zwłaszcza z ludźmi, którzy każdy dzień zaczynają od rutyny, swoich automatycznie wykonywanych czynności. Brak czasu dla najbliższych, wieczna pogoń za karierą, brak empatii na otaczających nas ludzi - wszystko to doprowadza do niekończącej się pętli, z której trudno znaleźć wyjście.
Reżyseria:
Genki Kawamura
Scenariusz:
Kotake Create
Kentaro Hirase
Genki Kawamura
Rok produkcji:
2025
Obsada:
Kazunari Ninomiya
Yamato Kôchi
Naru Asanuma
Nana Komatsu
Hikaru Kaihotsu
Kotone Hanase
Hirota Ôtsuka