czwartek, 16 kwietnia 2026

Büyü (aka Dark Spells/The Spell); Turcja

     Turcja. Turcja to kraj, który tworzy naprawdę świetne horrory. Oczywiście nie wszystkie trzymają jednakowy poziom, ale zazwyczaj gdy tylko wpada mi w ręce jakaś turecka produkcja grozy, to nie torturuję się długo i staram się wykrzesać odrobinę wolnego czasu, aby go poświęcić na zapoznanie się z nowym nabytkiem. Kiedy zupełnym przypadkiem natrafiłam na Büyü w reżyserii Orhana Oğuza, czym prędzej postanowiłam się za niego zabrać. Zaintrygował mnie na początku już sam tytuł. Słowo ,,Büyü'' w języku tureckim oznacza bowiem ,,czar'' lub ,,magię''. Znając zamiłowanie tureckich horrorów do tematyki czarnej magii i bluźnierczych obrzędów, zaczęłam podejrzewać z czym będę miała do czynienia. W kontekście kulturowym słowo to odnosi się do działań mających na celu wywołanie nadprzyrodzonych efektów, często kojarzonych z klątwami. Czy w swoich podejrzeniach się pomyliłam? Absolutnie nie, gdyż już początkowa scena zapowiadała tematykę filmu, opartą na okultyzmie i czarnomagicznych obrzędach.

Grupa archeologów udaje się do Mardin (południowo-wschodnia Turcja), aby wykopać ręcznie napisaną księgę sułtana Artukian Saliha. Jednak miejsce to jest przeklęte: 700 lat temu mieszkańcy wioski zabili wszystkie swoje córki, ponieważ uważali, że przynoszą pecha. Tylko jeden ojciec nie mógł się wtedy zmusić do zabicia córki. Staruszka rzuciła na niego klątwę. Kiedy zazdrosna kobieta z grupy archeologów próbuje zabić swoją najlepszą przyjaciółkę za pomocą magii, przywraca tę starożytną klątwę do życia.

Co ciekawe, film ten obejrzałam już jakiś dobry rok temu, ale - aż wstyd przyznać - całkowicie o nim zapomniałam, a co za tym idzie, plany związane z napisaniem recenzji również przepadły. Na szczęście kilka dni temu przeglądając zawartość swojego twardego dysku, natrafiłam na ten film i postanowiłam go sobie odświeżyć, co też uczyniłam. 

Głównym antybohaterem Büyü jest duch, który morduje całą ekspedycję tureckich archeologów...no może prawie całą, gdyż z życiem uchodzą dwie kobiety, ale mniejsza. Wszystko zaczyna się sceną, w której widzimy ojca robiącego dla swojej córki bujaną kołyskę-zabawkę. Jego żona (wyglądająca na dość podejrzliwą z nieznanych mi przyczyn), wymyka się z domu i udaje do starej lokalnej wiedźmy, której wiek przekracza już sto lat. Stara kobieta na skutek odprawionego magicznego rytuału sprawia, że kochający dotąd ojciec w brutalny sposób morduje swoją ukochaną córkę. Taki to początek historii...
Film początkowo zaczyna się całkiem ciekawie, kiedy to poznajemy grupę archeologów, zmierzających do Mardin. Już na wstępnym etapie ekspedycji powoli dostrzegamy niepokojące wydarzenia, jakie spotykają bohaterów: jedna z kobiet gubi w potoku swój amulet, który dostała od starca imieniem Anca w pewnej wiosce, uciekają spłoszone osły, które niosły ich sprzęt, inny członek grupy podczas zakrapianej imprezy zostaje zaatakowany i ugryziony przez nietoperza. Zapala się czerwona lampka, że coś nie całkiem jest w porządku. 
Jako, że atak nietoperza na Cemila wyglądał dość agresywnie, myślałam, że może w tej kwestii coś będzie się ciekawego działo...wiecie, jakieś papranie się rany, wyciekająca ropa, zniekształcona twarz - ogólnie paskudztwo i obrzydlistwo. Nic z tych rzeczy. Z raną nic się nie dzieje i goi się całkiem ładnie (na drugi dzień nawet nie widać śladu po ugryzieniu). Nie tego się spodziewałam i nie do tego przyzwyczaiło mnie tureckie kino grozy. 
Ogólnie nie skłamię, jak przyznam, że grozy tu, jak na lekarstwo. Tak, jest kilka krwawych scen gore, ale jest ich zdecydowanie za mało, za to dużą część filmu zajmują kłótnie pomiędzy kobietami. Krzyczą niemiłosiernie i piszczą z każdym uderzeniem pioruna. Po pewnym czasie ma się po prostu dość. 

Trzeba też wspomnieć o pewnej pani imieniem Zeyneb, która odrzucona przez ukochanego mężczyznę i o niego zazdrosna, rzuca klątwę na jedną z uczestniczek ekspedycji Ayse (która jest oczywiście żoną ów przystojniaka). Właściwie od razu stwierdza, że chce, aby ta umarła. Daje starszej kobiecie zdjęcie, trochę ziemi i kopertę z pieniędzmi (bez tego by się nie obyło), aby ta zabiła Ayse. Zeyneb jest kobietą pełną nienawiści, mściwą, która nie cofnie się przed niczym, aby osiągnąć swój cel. 
Na skutek magii czy nie, ale Aysa wkrótce dostaje krwotoku z nosa...i na tym chyba ta klątwa się kończy, gdyż na przestrzeni czasu, nic poważnego i niepokojącego z kobietą się nie dzieje. 
Na tym koniec grozy.

Efekty specjalne wołają o pomstę do nieba. Efekty specjalne? Co ja piszę - takich tu brak. Uderzenia pioruna wyglądają, jak z dawnych kreskówek, a zmasakrowane ciała ofiar też nie robią żadnego wrażenia. Na ekranie wciąż pojawiają się piksele, więc niski budżet rzuca się tu w oczy, że aż bolą. Jest też ,,atak'' ogromnego głazu na obozowisko archeologów, ale wybaczcie - wygląda to tak komicznie, że wywołuje jedynie uśmiech na twarzy. 
Film jest nafaszerowany wręcz absurdami i nic nieznaczącymi scenami, które są zupełnie niepotrzebne w fabule i nie wnoszą nic do całej historii (np płomienna debata ekspedycji nad znalezioną tabakierką, która właściwie nie jest ważna w żaden sposób). 
Czy jest tu jakiś plus? A i owszem. Całkiem przyjemny dreszczyk grozy czujemy w scenie, w której bohaterowie gubią się w jaskini. Nie ma tu właściwie efektów wizualnych, ale jest za to mnóstwo dźwięków, które są przerażające. Kawałek dobrej roboty filmowej. Mała rzecz, a cieszy.

Co do gry aktorskiej czepiać się nie będę, bo aktorzy grają całkiem dobrze, ale charakterystyka ich postaci, to już zupełnie inna bajka. Niektórzy są tak głupkowaci, że aż nie chce się ich oglądać. Jedynym przyzwoitym bohaterem jest profesor Hodja Ekrem, który chyba jako jedyny ma ,,łeb na karku'' i potrafi całe to rozkrzyczane towarzystwo doprowadzić do porządku, chociaż w obliczu paniki rozhisteryzowanych kobiet i to bywa niekiedy karkołomnym wyzwaniem. 

No cóż, jedyną istniejącą tu klątwą, to ta, jaka spada na widza. Naprawdę nie wiem czym Was zachęcić do tego filmu, bo i horroru tu niewiele (nie licząc kilku krwawych scen i niepokojących dźwięków), obraz to prawdziwa tragedia (pikseloza do potęgi), a efekty - praktycznie brak, a te jakie są nie robią wrażenia. 
W 2017 roku powstała druga część - Büyü 2, a dokładnie 3 kwietnia 2026 roku w Turcji swoją premierę miała ,,trójeczka'', zatytułowana Büyü: Son Ayin. Drugiej i trzeciej części nie miałam okazji obejrzeć. Nie wiem czy warto, ale jak znajdę to pewnie rzucę okiem. A co mi tam...

MOJA OCENA:
👹👹👹👹 4/10

Reżyseria:
Orhan Oğuz

Scenariusz:
Servet Aksoy
Safak Güçlü

Rok produkcji:
2004

Obsada:
Ipek Tuzcuoglu
Ece Uslu
Özgü Namal
Dilek Serbest
Nihat Ileri
Okan Yalabik
Suna Selen
Tuncel Kurtiz
Serkan Akar
Hamit Bilgiç
Faruk Aksoy
Nami Esatgil
Ayse German
Safak Güçlü
Fulya Özcan
Okan Selvi
Cemal Sincar
Çigdem Suyolcu