środa, 20 maja 2026

Inkonpurīto cheāzu (aka Incomplete Chairs/Krzesło tortur); Japonia

     Kenichi Ugana to z pewnością postać doskonale znana miłośnikom japońskiego kina, który obecnie uznawany jest za wschodzącą gwiazdę kina kultowego i gatunkowego. Międzynarodowe uznanie zyskał dzięki swoim unikalnym ,,punkowym'' produkcjom, w których niejednokrotnie łączy elementy horroru, komedii i absurdu. Jego horror The Curse z 2025 roku, który zdobył uznanie na całym świecie, sprawnie łączy elementy satyry mediów społecznościowych z brutalnym kinem grozy. Niestety polski widz do większości produkcji Ugana ma dostęp jedynie poprzez zagraniczne strony internetowe, przez co są mało znane w naszym kraju (no, chyba, że uczestniczycie w zagranicznych festiwalach filmowych, na których też niejednokrotnie najnowsze produkcje tego reżysera są wyświetlane).
Nieco inaczej ma się sprawa z najnowszym horrorem Ugana, zatytułowanym Incomplete Chairs, który można obejrzeć między innymi na CDA czy eKino. Któregoś wieczora postanowiłam więc zasiąść do seansu, a jako, że film ten był pierwszym filmem japońskiego reżysera, który w ogóle obejrzeć miałam, zrobiłam to z niepohamowaną ciekawością.

Shinsuke Kujo jest projektantem mebli, którego obsesją jest stworzenie idealnego krzesła. Z czasem Kujo zaczyna popadać w obłęd. Jego ścieżka krzyżuje się z Natsuko Kato, która pracuje jako nabywca dla firmy "Complete Chairs" i zajmuje się wyszukiwaniem oraz oceną mebli. Kobieta fascynuje się jego pracą, nieświadoma jej makabrycznego pochodzenia. 

„Na czym wolałbyś usiąść: na krześle za 10 000 czy za milion jenów?” – Shinsuke Kujo zadaje to niemal niewinne pytanie siedzącym naprzeciwko.
Kenichi Ugana po raz kolejny potrafi przeskakiwać między gatunkami. W jednej chwili każe bohaterowi zrobić coś niezwykle brutalnego, by w następnej rozwiązać problem z łobuzerskim przymrużeniem oka.
Często obraz ten porównywany jest do takich produkcji, jak Audition (1999) Takashiego Miike czy American Psycho (2000) Mary Harron i przyznam szczerze, że nie jest to wcale żadną przesadą, gdyż film jest bardzo niepokojący. Główny bohater jawi nam się jako spokojny, kulturalny i elegancki mężczyzna, który jednak ma swoją mroczną i pokręconą obsesję. Jego niepohamowana żądza krwi, wybucha w każdym możliwym do tego momencie i jest naprawdę krwawo i brutalnie. Dlaczego jest tak niepokojący? Gdyż szybko zdajemy sobie sprawę, że takich seryjnych morderców, jak Shinsuke Kujo może chodzić po świecie cała masa i wcale nie wyglądają oni, jak potwory, a najzwyklejsi ludzie: jak sąsiad codziennie spotykany przed blokiem, kolega z pracy, z którym codziennie rozmawiamy czy pijemy kawę czy też pan w piekarni, etc... Zresztą historia kryminalistyki zna nie jeden i nie dwa takie przypadki, a doskonałym tego przykładem jest postać amerykańskiego seryjnego mordercy Johna Wayne'a Gacy'ego, który był szanowanym członkiem chicagowskiej społeczności, a okazał się brutalnym mordercą i przestępcą seksualnym, którego skazano na śmierć za zabicie ponad trzydziestu młodych chłopców...
No dobra, ale ja tu nie o Gacy'm, tylko wracam do Incomplete Chairs

W miarę rozwoju akcji, film coraz bardziej pogrąża się w krwawych scenach tortur, choć już pierwsza scena ,,przesłuchania'' w sprawie pracy pokazuje nam, z czym tak naprawdę będziemy mieli do czynienia. Jednak im dalej brniemy w fabułę, tym zaczyna się robić coraz bardziej absurdalnie. 
Fabuła. No właśnie. Przyznam Wam szczerze, że jakiejś wielkiej logiki w niej to nie ma. Niejednokrotnie widzimy całą masę scen pozbawionych jakiegoś wielkiego sensu, jak chociażby sam fakt działania głównego bohatera. Aż dziw bierze, że nikt z mieszkańców bloku nie wyczuł przeraźliwego smrodu rozkładających się w mieszkaniu ciał, które stosami są upychane po koszach i leżą w nich Bóg jeden wie, jak długo czy też firma kurierska, która nie zauważyła zaginięcia swojego pracownika, który oczywiście stał się kolejnym rozczłonkowanym ochłapem mięsa. No takich scen można by przytoczyć tu kilka. 
Jakby jednak nie patrzeć, film Ugana to bardzo wyjątkowy film: z jednej strony okraszony jest zbyt nadmierną brutalnością i masą krwistego gore (z pewnością nie jest on odpowiedni dla ludzi o wrażliwym żołądku), to z drugiej nie brakuje mu też zabawnych momentów z satyrycznymi podtekstami. Dodatkowo sam motyw krzesła i sposób, w jaki ma być stworzone, a raczej z czego, trąci o absurd i surrealizm. 
Jednak film to nie tylko bezsensowna rzeź przypadkowo napotkanych ludzi, którym odcina się kończyny czy ,,na żywca'' obdziera ze skóry, a przede wszystkim to opowieść o pełnej oburzenia, szeroko zakrojonej zemście na nadużyciach w przemyśle - znęcanie się nad młodszymi pracownikami czy tymi mniej zdolnymi. 
Film porusza tematy kapitalizmu, konsumpcjonizmu i „elity artystycznej”. Pokazuje manipulacje i oszustwa oraz tzw. ,,przymykanie oczu'' na szereg nieprawidłowości czy niewłaściwe traktowanie współpracowników. Gloryfikuje szaleństwo jako geniusz. 
Choć film potępia społeczeństwo, które pozwala na znęcanie się nad innymi właściwie bez żadnych konsekwencji, to jednak sam emanuje nieokiełznaną przemocą na zupełnie niewinnych ludziach. Nie jest to ani sprawiedliwość ani zemsta. To gloryfikacja brutalności, której dopuszcza się Kujo, bo po prostu taki jest i lubi to, co robi. 
Z drugiej jednak strony jego kreacja z pewnością zasługuje na uwagę. Jest mrożąca krew w żyłach i wyrafinowana. Ukazuje go jako bezlitosnego drapieżnika.

Incomplete Chairs nie jest filmem dla każdego, ale jeśli jesteście otwarci na krwawe szaleństwo i aż nazbyt przesadne gore, to z pewnością się Wam spodoba. 

MOJA OCENA:
👹👹👹👹👹👹 6/10

Reżyseria:
Kenichi Ugana

Scenariusz:
Suisui Fukaido
Kenichi Ugana

Rok produkcji:
2025

Obsada:
Ryu Ichinose
Ryôka Ôshima
Yukino Kaizu
Ryûtarô Ninomiya
Mondo Otani
Yasunari Fujibayashi
Yasuhide Kashima
Ryosuke Shiratsuchi
Haruki Itabashi
Akito Fujii
Ayumu Takano