Pokazywanie postów oznaczonych etykietą HORROR GORE. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą HORROR GORE. Pokaż wszystkie posty

środa, 20 maja 2026

Inkonpurīto cheāzu (aka Incomplete Chairs/Krzesło tortur); Japonia

     Kenichi Ugana to z pewnością postać doskonale znana miłośnikom japońskiego kina, który obecnie uznawany jest za wschodzącą gwiazdę kina kultowego i gatunkowego. Międzynarodowe uznanie zyskał dzięki swoim unikalnym ,,punkowym'' produkcjom, w których niejednokrotnie łączy elementy horroru, komedii i absurdu. Jego horror The Curse z 2025 roku, który zdobył uznanie na całym świecie, sprawnie łączy elementy satyry mediów społecznościowych z brutalnym kinem grozy. Niestety polski widz do większości produkcji Ugana ma dostęp jedynie poprzez zagraniczne strony internetowe, przez co są mało znane w naszym kraju (no, chyba, że uczestniczycie w zagranicznych festiwalach filmowych, na których też niejednokrotnie najnowsze produkcje tego reżysera są wyświetlane).
Nieco inaczej ma się sprawa z najnowszym horrorem Ugana, zatytułowanym Incomplete Chairs, który można obejrzeć między innymi na CDA czy eKino. Któregoś wieczora postanowiłam więc zasiąść do seansu, a jako, że film ten był pierwszym filmem japońskiego reżysera, który w ogóle obejrzeć miałam, zrobiłam to z niepohamowaną ciekawością.

piątek, 2 listopada 2018

Zonbi jieitai (aka Zombie Self-Defense Force); Japonia

    Tego filmu nie należy brać na poważnie. Dlaczego? Otóż po pierwsze z uwagi na fabułę, która zakrawa na absurd totalny, a po drugie z uwagi na efekty specjalne, które przypominają te, jakie dane jest nam oglądać w filmach z początków lat 80-tych. Zaczynam się czepiać? Nie, jak najbardziej nie. Ponieważ japoński absurd wykorzystywany w filmach grozy, jest dla mnie nie lada radochą podczas seansu. Już na początku, kiedy moim oczom ukazał się latający spodek krążący nad lasem w okolicach góry Fuji, wiedziałam, że zabawna z pewnością będzie przednia. Dużo się nie pomyliłam.

Cheuat Gon Chim (aka Meat Grinder); Tajlandia

    Tajowie po raz kolejny nie zawodzą! Tym razem jednak serwują nam dramat gore, który spodoba się zapewne każdemu miłośnikowi brutalnych i krwawych produkcji.
Można by się pokusić o stwierdzenie, że dzięki temu obrazowi, Tajlandia (obok Korei Południowej) oferuje obecnie własną wizję kobiety-psychopatki, która z pozoru wygląda na niewinną i spokojną, a  jednak gdzieś w głębi duszy, kryje mroczne sekrety, dawno rozgrywające się obrazy, które dla niej są wciąż wiecznie żywe, i które przeżywa na nowo za każdym razem...

środa, 31 października 2018

Gomon kifujin (aka Rusted Body: Guts of a Virgin 3/Wnętrzności dziewicy 3); Japonia

    Ten film, to ''dzika jazda bez trzymanki dla bezbożnych wykolejeńców'' - z tymi oto słowami spotkałam się, kiedy jeden z moich  znajomych po raz pierwszy zetknął się z trzecią już odsłoną szokującego japońskiego gore, która wśród miłośników tego gatunku (zaraz obok Guinea Pig) zdobyła miano już produkcji kultowej.
Jako, że jestem bardziej zwolenniczka azjatyckich produkcji ghost, to nie ukrywam, że i za gore chwytam stosunkowo chętnie, ponieważ wiem, że Azjaci jeżeli już się wezmą za coś mocnego, to zrobią to naprawdę dobrze i nie będzie ,,zmiłuj się''. Dlatego też od czasu do czasu nie pogardzę takimi oto produkcjami, którego niejednego przyprawią o mdłości.

wtorek, 30 października 2018

Tokugawa onna keibatsu-emaki: Ushi-zaki no kei (aka Shogun's Sadism/Joy of Torture 2: Oxen Split Torturing); Japonia

    Kiedy po raz pierwszy ujrzałam krótkie fragmenty tego filmu, od razu się zorientowałam, że mam oto do czynienia z dziełem nietypowym. Brutalność i okrucieństwo bije od niego z daleka i mimo, że nie jestem wielką fanką tego typu filmów, to jednak dzieło Makiguchi wciągnęło mnie totalnie. Choć z drugiej strony do całości podchodziłam dosyć niepewnie, gdyż nie bardzo wiedziałam czego tak naprawdę mogę się spodziewać.

The Butcher; Korea Południowa

    Korea Południowa przyzwyczaiła nas do nastrojowej grozy, w której prócz strachu przewija się dramat. W wielu tytułach owszem - nie zabrakło brutalności, bo jakżeby nie pamiętać dzieciobójstwa w Pani Zemście czy karmienia żyletkami w To Sir with Love. Jednak nie mieliśmy do czynienia z bezpośrednią dawką krwistego gore, a raczej szokowaniem odbiorcy ukazaną przemocą psychiczną. Owszem, pojawiły się slashery pokroju Bloody Beach, ale były one tak nieciekawe, że nawet nie stworzyły pola do popisowych dyskusji na ich temat. Bez żadnych ''ochów'' i ''achów''...
The Butcher to film z maksymalną dawką brutalności, który niejednokrotnie porównuje się do japońskiej serii Guinea Pig, a zwłaszcza do jej dwóch pierwszych odsłon. Film ten został wyprodukowany przez niezależne studio Devil Groove Pictures i od razu zdobyło miano filmu undergroundowego, gdyż poraża bezwzględnością, makabrycznością i przede wszystkim brutalnością.

Shiryo no wana: Chigireta ai no satsujin (aka Chigireta ai no satsujin/Evil Dead Trap 3: Broken Love Killer); Japonia

    Zwłoki pozbawione rąk i nóg, tułowia bez kończyn i głów, okaleczone głowy...walające się gdzieś na plaży dookoła której krąży bezustannie rozkrzyczane stado mew. Wszystko rozgrywa się na uroczej wyspie w prefekturze Izumo. Jak się okazuje, są to ciała zamordowanych kobiet i  mężczyzn, którzy zaginęli na przestrzeni kilku (-nastu) lat. Padli oni ofiarą seryjnego mordercy, z którym zmaga się główna bohaterka - policjantka Nami.
To wszystko dane nam będzie oglądać w trzeciej odsłonie znanej japońskiej serii gore - Evil Dead Trap.

Shiryo no wana 2: Hideki (aka Evil Dead Trap 2); Japonia

    Oryginalny Evil Dead Trap z roku 1988 nosi dziś znamiona filmu już kultowego. Zaraz po serii Guinea Pig, która zdobyła miano najobrzydliwszej i najbrutalniejszej japońskiej serii, Evil Dead Trap ulokował się praktycznie tuż za nią. Hideki traktuje się nieoficjalnie jako sequel i przyznam, że tym razem mamy okazję obejrzeć nieco mniej wypaczone dzieło, ale ale...co nie oznacza, że nie jest to kino mocne. Brutalności i obrzydliwości i tu nie brak: krew leje się strumieniami, ludzie kończą niczym wypatroszone kury, a sadyzmu końca nie widać, a to wszystko za sprawą Izô Hashimoto, który do tej pory znany był jako scenarzysty m.in. Akiry (1988 r.).

Shiryo no wana (aka Evil Dead Trap/Diabelska pułapka); Japonia

    Okaleczenia, nagość, tortury, robactwo, gore, amputacje...czyli to, co Japończykom obce nie jest, a zwłaszcza w kinie lat 80-tych i początkowych 90-tych. W horrorach właśnie z tego przedziału mieści się właściwie czyste extreme i brutalność. Mamy mordowane kobiety, które przed śmiercią okrutnie torturowano, wyrywane kończyny, mnóstwo krwi, itp...Powstały w 1988 roku Evil Dead Trap nie odbiega znacznie od normy i to właśnie przykuło moją uwagę.

wtorek, 23 października 2018

Rakkî sukai daiamondo (aka Lucky Sky Diamond); Japonia

    Teoretycznie Guinea Pig: Lucky Sky Diamond lub też Bloody Fragments on White Walls (bo takie tytuły się przyjmuje) zalicza się do sławnej kontrowersyjnej serii gore Guinea Pig, jednak tak naprawdę jest to błędne założenie. Być może powodem tej przynależności jest fakt, że Lucky Sky Diamond jest podobny do dwóch pierwszych części (najbardziej niechlubnych), które wywołały niemałe zamieszanie w zachodnim światku horroru. Jednak jedyne co łączy Lucky... z japońską serią to brutalność i makabryczne sceny tortur. No, gdyby się uprzeć to także jego psychodeliczność przypomina nieco tę, znaną chociażby z Flower of Flesh and Blood.

Orugan (aka Organ); Japonia

    No dobrze, nie jestem pewna czy podołam próbie wyjaśnienia tegoż właśnie oto filmu. Sam fakt, że nikt jak do tej pory nie pokusił się o polskie tłumaczenie tego - bądź co bądź - bardzo ciekawego filmu, przysparza niemałych problemów, gdyż oglądając Organ w języku angielskim nie jestem pewna czy interpretacja przesłania, jakie reżyser zawarł w tej produkcji, wypada prawidłowo. Faktem jednak jest, że jakby nie było - Orugan jest pozycją obowiązkową dla każdego fana cyberpunka. Film plasuje się obok takich obrazów jak Testuo: The Iron Man. Przoduje tu tematyka gore oraz wszechogarniające szaleństwo.

piątek, 19 października 2018

Gurotesuku (aka Grotesque: Unrated Version/Grotesque); Japonia

    O tym, że Japończycy potrafią stworzyć szokujący horror gore, wie zapewne każdy fan kina wywodzącego się z Kraju Kwitnącej Wiśni. Typowo ''gorowe'' produkcje przeżywały swój prawdziwy boom w końcowych latach 70-tych oraz początkowych 80-tych (choć tak naprawdę przez całe 80-te i początkowe 90-te lata można się było napawać stosem filmów, gdzie tortury na drugim człowieku, krew oraz wnętrzności były niemal na porządku dziennym). Od czasów totalnego hitu Hideo Nakaty z 1998 roku horrory o tematyce gore, jakby zostały nieco odsunięte na plan drugi, a główną tematyką stała się mściwa zjawa - yurei. Jednak co jakiś czas dochodziły do nas (zachodnich odbiorców) horrory, w których czerwonej posoki nie brakowało. Zazwyczaj były to filmy, które szokowały swoim okrucieństwem oraz wyrazistością ukazanych wydarzeń.
 Grotesque, to stworzony przez znanego japońskiego reżysera - Kôji Shiraishi'ego, który niemalże ''specjalizuje'' się w filmach grozy (na swoim koncie ma takie produkcje jak: Dead Girl Walking czy chociażby Ju-rei) także zaszokował widzów na całym świecie. Został zakazany m.in. w Wielkiej Brytanii, choć powód, dla którego tak się stało był dość banalny. Twierdzono, że film bezlitośnie pokazuje sceny tortur, upokorzenia, brutalności oraz sadyzmu. Drugim powodem - tu już bardziej realnym - były zarzuty, że obraz ten w całej okazałości rozprzestrzenia kino snuff. Dziwne, bo to nie pierwszy (i to nie tylko w wykonaniu Japończyków) i zapewne nie ostatni tego typu film.

wtorek, 16 października 2018

Ido (aka Id); Japonia

    Ido (lub też Id) to film, który z początku może wydawać się dość prosty, jednak jest to tylko mylne złudzenie, gdyż tak naprawdę mamy tu do czynienia z dziełem o głębszej metaforyce. Sama przyznam, że nie bardzo wiem co na jego temat myśleć. Na pewno nie jest on dla każdego i w sumie nie chodzi tu już nawet o jego zrozumienie...
Film poniekąd zdaje się trącić o religijną symbolikę, której jednak zrozumieć nie mogłam. Zawiera także kilka ciekawych tematów oraz pomysłów.

wtorek, 9 października 2018

Long khong (aka Art of the Devil 2/Sztuka diabła 2); Tajlandia

    Kiedy w 2004 roku Tajowie pokazali swój brutalny Khon len khong (''Art of the Devil'') wielu było zaszokowanych brutalnymi scenami i całą historią, inni zaś - zwłaszcza fani horroru azjatyckiego piali z zachwytu, że oto Azjaci pokazali się z innej strony i udowodnili, że dają sobie świetnie radę w horrorze z innego gatunku. Nie było tu już mowy o długowłosej zjawie w białej sukni, a strach siali zwykli, realni ludzie, w głowach których zrodziło się zło i wszechogarniająca chęć zemsty.
Jest to film o tyle ciekawy, że po pierwsze - ukazuje bardzo ciekawą historię, po drugie - ma niesamowity klimat, który zwali nas z nów, a po trzecie - po raz kolejny miażdżą sceny gore, których tu jest całe multum.

Nekeddo burâddo: Megyaku (aka Naked Blood: Megyaku/Naked Blood); Japonia

    Ten japoński horror w reżyserii Hisayasu Satō już po pierwszym swoim seansie zdobył łatkę filmu zawierającego ,,najbardziej przerażające sceny w japońskim horrorze''. Hm, mogłabym polemizować, gdyż - owszem obraz ten jest brutalny i znajdziemy tu nieco makabry, a osoby o słabych nerwach i wrażliwym żołądku nie powinny po niego chwytać, to jednak uważam, że ta łatka jest dodana nieco na wyrost, gdyż widziałam o wiele bardziej brutalniejsze filmy i przede wszystkim zrobione bardziej realistycznie, niż to, co widzimy w horrorze Satō. Nie zgodzę się też z tym - jak napisał jeden z widzów na jednym z portali filmowych - że jest to obraz pornograficzny. Absolutnie nie. Mamy tu ledwie kilka scen i to dość łagodnego seksu, więc nie bardzo rozumiem, do jakich nawiązywał ów rozmówca...? Mniejsza jednak o to....przejdę do sedna...