Już sam fakt, że Tomie: Another Face powstało jako trzyodcinkowy serial telewizyjny przeznaczony dla rynku V-Cinema, tłumaczy jego epizodyczną strukturę. Film składa się z trzech krótkich historii połączonych obecnością Tomie - kobiety niemożliwej do zabicia, manipulującej ludźmi poprzez obsesję, pożądanie i toksyczne zauroczenie. Każdy segment eksploruje inny wymiar tej postaci: szkolną zazdrość, obsesję artystyczną oraz destrukcyjną miłość prowadzącą do szaleństwa. Co ciekawe, właśnie taka antologiczna forma okazuje się jednym z największych atutów filmu. Poszczególne opowieści bywają nierówne, czasami wręcz szkicowe, ale dzięki krótkiej długości nie zdążą całkowicie zmęczyć widza.Film składa się z trzech odrębnych, epizodycznych nowel grozy, w których przewija się motyw nieśmiertelnej i demonicznej Tomie Kawakami:
Rozdział 1: Licealista Takashi rozpacza po tragicznej śmierci swojej dziewczyny, Tomie. Gdy jego była partnerka próbuje wykorzystać tę sytuację, aby do niego wrócić, Tomie niespodziewanie powraca z zaświatów.
Rozdział 2: Fotograf spotyka w parku piękną dziewczynę, która do złudzenia przypomina nastolatkę, którą poznał i fotografował wiele lat wcześniej.
Rozdział 3: Były koroner ściga Tomie, próbując znaleźć sposób na jej permanentne zgładzenie. W tej części poznajemy też historię mężczyzny, którego narzeczona żąda zabicia prześladowcy z opaską na oku, by udowodnić jej swoją miłość.
Najciekawszy wydaje się drugi segment, opowiadający o fotografie Mori. To właśnie tutaj Tomie: Another Face osiąga najbardziej niepokojący ton. Historia artysty próbującego odzyskać utraconą inspirację poprzez obsesję na punkcie kobiety idealnej posiada niemal gotycki charakter. Motyw dwóch twarzy widocznych na fotografiach należy do najbardziej sugestywnych scen w całym filmie. To właśnie w takich momentach widać, że twórcy naprawdę rozumieli psychologiczny wymiar mangi Ito - fascynację pięknem, które jednocześnie odpycha i niszczy.
Filmowi nie można jednak odmówić licznych problemów. Tempo bywa nierówne, niektóre sceny sprawiają wrażenie niedokończonych, a niski budżet momentami staje się aż nadto widoczny. Efekty specjalne są skromne, finał trzeciego segmentu wygląda wręcz groteskowo, a część dialogów brzmi tak, jakby aktorzy improwizowali na planie kilka minut przed nagraniem. Mimo to trudno się na ten film gniewać. W jego taniości kryje się pewna autentyczność. Tomie: Another Face posiada atmosferę starego japońskiego horroru oglądanego późno w nocy na zniszczonej kasecie VHS - czegoś niedoskonałego, ale hipnotyzującego.
Dużą rolę odgrywa także muzyka. Elektroniczne, pulsujące kompozycje mocno osadzają film w realiach końca lat 90., a jednocześnie potrafią budować dziwny, nostalgiczny nastrój. Szczególnie interesująco wypada kontrast między subtelną elektroniką a pojawiającym się sporadycznie motywem kołysanki, który dodaje całości surrealistycznego charakteru. Soundtrack nie jest może wybitny, ale idealnie współgra z estetyką obrazu wideo.
W szerszym kontekście serii Tomie, Another Face pozostaje jedną z bardziej interesujących odsłon. Nie dlatego, że jest najlepsza technicznie czy najbardziej przerażająca, ale dlatego, że wyjątkowo dobrze oddaje ducha mangi Ito. To horror bardziej o obsesji niż o przemocy, bardziej o melancholii niż o szoku. W epoce współczesnych horrorów przeładowanych efektami i agresywnym montażem ten skromny, 72-minutowy film działa niemal jak kapsuła czasu - powrót do ery, gdy japońskie kino grozy potrafiło budować niepokój poprzez atmosferę, ciszę i subtelne poczucie nierealności.
Tomie: Another Face jest więc filmem jednocześnie zbędnym i fascynującym. Łatwo go skrytykować za nieudolność, ale równie łatwo ulec jego dziwnemu urokowi. To jedna z tych produkcji, które bardziej się odczuwa niż analizuje. Niedoskonały, chwilami wręcz żałosny, a jednak dziwnie piękny - niczym sama Tomie.
Scenariusz:
Obsada:
Runa Nagai
Akira Hirai
Chie Tanaka
Mitsuaki Kaneko
Eriko Odaira




