Młody student sztuki, Hideo, maluje portret Tomie. Między nimi unosi się napięcie, fascynacja, ale też coś chorego i nieprzyjemnego. Nagle dochodzi do przemocy, Tomie zostaje zamordowana, a przyjaciele Hideo pomagają ukryć ciało. Oczywiście każdy, kto zna tę bohaterkę, wie, że to dopiero początek problemów. Tomie nie jest zwykłą dziewczyną. Tomie jest zjawiskiem, infekcją, chorobą psychiczną rozpisaną na piękną twarz, pieprzyk pod okiem i głos, który potrafi doprowadzić ludzi do szaleństwa.
Największą siłą Re-birth jest klimat. Film ma w sobie tę charakterystyczną dla wczesnych japońskich horrorów przełomu lat 90. i 2000. szarość, senność i lekką teatralność. Nie jest tak elegancki jak Ring, nie jest tak miażdżąco upiorny jak Ju-On, ale ma własny, lepki nastrój. Wszystko wydaje się trochę przygaszone, jakby świat przedstawiony od samego początku był skażony obecnością Tomie. Shimizu nie buduje grozy przez wielkie sceny, tylko przez narastające poczucie, że coś jest bardzo nie tak - w spojrzeniach bohaterów, w ich nagłych wybuchach agresji, w dziwnych relacjach rodzinnych i erotyczno-obsesyjnych napięciach.Czy Tomie: Re-birth jest straszne? Zależy, czego oczekujemy od horroru. Jeśli ktoś liczy na mocne jump scare’y, intensywny body horror i sceny, które wbijają w fotel, może poczuć niedosyt. Grozy nie ma tu bardzo dużo w klasycznym sensie. To raczej horror psychologiczny z elementami groteski i makabry. Film jest bardziej nieprzyjemny niż przerażający. Działa najlepiej wtedy, kiedy pokazuje, jak Tomie rozsadza ludzi od środka: wzbudza pożądanie, zazdrość, wściekłość, poczucie winy, a potem patrzy, jak wszystko się rozpada. To dokładnie ten rodzaj strachu, który znamy z mangi Ito - niekoniecznie krzykliwy, ale podszyty obrzydzeniem i fascynacją.
Sama Tomie w tej części wypada interesująco. Nie jest wyłącznie demoniczną femme fatale, ale też czymś nieludzkim, kapryśnym, infantylnym i okrutnym. W aktorskich adaptacjach zawsze istnieje problem: jak pokazać bohaterkę, która w mandze działa głównie dzięki kresce Ito, jej hipnotycznemu spojrzeniu i temu specyficznemu połączeniu piękna z potwornością? Film nigdy nie osiąga tej intensywności, jaką mają najlepsze kadry z komiksu, ale potrafi uchwycić podstawową ideę Tomie: ona nie musi wiele robić. Wystarczy, że jest. Jej obecność sama w sobie wywołuje rozpad.
Aktorstwo jest nierówne, ale pasuje do tej dziwnej, lekko melodramatycznej konwencji. Niektóre reakcje bohaterów mogą wydawać się przesadzone albo teatralne, lecz w świecie Tomie taka przesada ma sens. To przecież opowieść o ludziach, którzy tracą kontrolę nad sobą. Warto zwrócić uwagę, że film nie próbuje robić z postaci psychologicznie realistycznych portretów w zachodnim stylu. One są raczej figurami obsesji: artysta, przyjaciel, matka, dziewczyna, ofiara, oprawca. Wszyscy zostają wciągnięci w orbitę Tomie i wszyscy w jakiś sposób zaczynają pękać.
W odniesieniu do mangi Junjiego Ito (recenzje obu tomów znajdziecie tutaj) Re-birth wypada całkiem przyzwoicie, choć oczywiście nie jest adaptacją idealną. Manga Tomie działa najlepiej jako zbiór wariacji na temat tej samej klątwy: Tomie pojawia się, uwodzi, manipuluje, zostaje zamordowana, odradza się i cały koszmar zaczyna się od nowa. Film Shimizu rozumie ten mechanizm. Nie próbuje nadmiernie wyjaśniać, czym Tomie jest, i to bardzo dobrze, bo ta postać traciłaby siłę, gdyby została sprowadzona do konkretnej genezy albo prostego potwora z zasadami. Tomie jest bardziej ideą niż osobą. Jest wiecznym powrotem toksycznego pragnienia.
Na tle całej filmowej serii Tomie: Re-birth zajmuje ciekawe miejsce. Pierwsza Tomie z 1998 roku miała bardziej chłodny, tajemniczy klimat i mocniej wpisywała się w falę japońskiego horroru psychologicznego. Tomie: Replay rozwijała motyw odradzającego się ciała i szpitalnej tajemnicy. Re-birth natomiast przesuwa akcent w stronę obsesyjnego dramatu, czarnej groteski i chorej relacji między Tomie a ludźmi, którzy próbują ją posiadać albo unicestwić. Późniejsze części, takie jak Forbidden Fruit, Beginning, Revenge, Tomie vs Tomie czy Unlimited, będą z różnym skutkiem rozwijały kolejne warianty tej samej opowieści. Jedne pójdą bardziej w melancholię, inne w dosłowność, jeszcze inne w szaleństwo body horroru. Re-birth jest gdzieś pośrodku: nie najbardziej efektowna, nie najbardziej szalona, ale posiadająca bardzo przyjemny, j-horrorowy posmak początku lat 2000.
Największy minus? Film bywa nierówny rytmicznie. Są momenty, kiedy napięcie siada, a całość bardziej dryfuje niż konsekwentnie prowadzi widza przez historię. Można też odnieść wrażenie, że potencjał samej Tomie jest większy niż to, co ostatecznie pokazuje ekran. To zresztą problem wielu aktorskich adaptacji Ito: jego komiksowa wyobraźnia jest tak osobna, tak organicznie związana z czernią i bielą, kadrem, deformacją ciała i nagłym absurdem, że kino aktorskie często zostaje krok za nią. Re-birth nie jest wyjątkiem. Ale ma coś, czego nie da się całkiem zlekceważyć - atmosferę dziwnego zepsucia.
To film raczej dla fanów Tomie i wielbicieli japońskich horrorów z epoki VHS/DVD niż dla widzów szukających mocnego, nowoczesnego straszenia. Jeśli ktoś lubi powolne tempo, lekko przygnębiający klimat, obsesyjne relacje i tę specyficzną aurę „co ja właściwie oglądam?”, może się tu odnaleźć. Tomie: Re-birth nie jest arcydziełem, ale jest bardzo sympatycznym - o ile przy Tomie można użyć słowa „sympatycznym” - elementem całej serii. Ma w sobie fanowski urok, trochę makabry, trochę kampu, trochę psychologicznego niepokoju i wystarczająco dużo Tomie, żeby przypomnieć, dlaczego ta postać od dekad tak skutecznie wraca.
Bo Tomie nie trzeba kochać. Tomie nawet nie trzeba rozumieć. Wystarczy ją raz zobaczyć, a potem już wiadomo, że prędzej czy później wróci. I właśnie o to w tym wszystkim chodzi.
MOJA OCENA:
👹👹👹👹👹👹👹 7/10
Reżyseria:
Takashi Shimizu
Scenariusz:
Yoshinobu Fujioka
Junji Ito
Rok produkcji:
2001
Obsada:
Miki Sakai
Satoshi Tsumabuki
Kumiko Endô
Masaya Kikawada
Yuri Hachisu
Shûgo Oshinari
Yutaka Nakajima
Tarō Suwa
Yoshie Otsuka
Ganko Fuyu
Masako Itô
Shin Kusaka
Hiroaki Muchima
Emi Itou
Kiyoyo Nakao
Rok produkcji:
2001
Obsada:
Miki Sakai
Satoshi Tsumabuki
Kumiko Endô
Masaya Kikawada
Yuri Hachisu
Shûgo Oshinari
Yutaka Nakajima
Tarō Suwa
Yoshie Otsuka
Ganko Fuyu
Masako Itô
Shin Kusaka
Hiroaki Muchima
Emi Itou
Kiyoyo Nakao
Maiko Saitô
Kami Hiraiwa
Rie Namiki




