niedziela, 2 sierpnia 2026

Gunche (aka Colony/Kolonia); Korea Południowa

    Yeon Sang-ho najwyraźniej nie powiedział jeszcze ostatniego słowa w temacie zombie. Dziesięć lat po premierze Train to Busan (2016), filmu, który przyniósł mu międzynarodową rozpoznawalność i na nowo rozpalił zainteresowanie koreańskim kinem o żywych trupach, reżyser ponownie zamyka grupę zwykłych ludzi w przestrzeni opanowanej przez śmiertelne zagrożenie. Tym razem nie jest to jednak rozpędzony pociąg, lecz nowoczesny wieżowiec w centrum Seulu, który po biologicznym ataku zostaje odcięty od świata. Miejsce kojarzące się z bezpieczeństwem, luksusem i postępem technologicznym w jednej chwili zmienia się w klaustrofobiczną pułapkę, a mieszkańcy poszczególnych pięter muszą walczyć nie tylko z zarażonymi, lecz także z narastającą paniką, dezinformacją i wzajemną nieufnością.
Colony wykorzystuje więc dobrze znany schemat walki o przetrwanie, ale próbuje wzbogacić go o pomysł, który rzeczywiście wyróżnia film na tle wielu innych produkcji o żywych trupach.

W nowoczesnym wieżowcu w centrum Seulu odbywa się konferencja poświęcona biotechnologii. Wśród jej uczestników znajduje się Kwon Se-jeong, doświadczona biolożka, która przybywa na spotkanie za namową swojego byłego męża, Han Gyu-seonga. Zwyczajne wydarzenie branżowe szybko zamienia się jednak w krwawy koszmar, gdy jeden z naukowców uwalnia niebezpiecznego, sztucznie stworzonego wirusa.

Punktem wyjścia historii jest akt zemsty byłego pracownika firmy biotechnologicznej. Uwolniony przez niego wirus błyskawicznie rozprzestrzenia się po budynku, przemieniając ludzi w agresywne, zdeformowane istoty. Wśród uwięzionych znajdują się między innymi profesor biotechnologii Kwon Se-jeong, ochroniarz Hyun-seok oraz jego poruszająca się na wózku siostra Hyeon-hui, posiadająca rozległą wiedzę z zakresu informatyki. Bohaterowie muszą nie tylko znaleźć sposób na wydostanie się z zamkniętego wieżowca, ale przede wszystkim zrozumieć, z jakim przeciwnikiem mają do czynienia.

Najciekawszym elementem filmu jest sposób funkcjonowania zarażonych. Nie przypominają oni bezmyślnego tłumu reagującego wyłącznie na dźwięk, ruch czy zapach krwi. Potrafią uczyć się na podstawie wcześniejszych spotkań z ludźmi, wymieniać zdobyte informacje i coraz skuteczniej przewidywać działania ocalałych. Każda zastosowana przeciwko nim metoda może więc zadziałać tylko przez chwilę. Zarażeni bardzo szybko się adaptują, współpracują i rozwijają zdolności pozwalające im coraz lepiej naśladować ludzkie zachowania.
Właśnie do tego odnosi się tytuł Colony. Nie chodzi wyłącznie o grupę zainfekowanych zgromadzonych w jednym miejscu, lecz o organizm przypominający kolonię mrówek albo sieć połączonych ze sobą jednostek. Wiedza zdobyta przez jednego zarażonego staje się dostępna dla pozostałych. Pojedyncze ciała zaczynają funkcjonować jak części większego systemu podporządkowanego wspólnemu celowi. Inspiracją dla tego mechanizmu są między innymi zachowania rojów oraz organizmy zdolne do przekazywania sobie informacji.
Ten pomysł pozwala filmowi poruszyć problematykę wykraczającą poza typową opowieść o epidemii. Colony można odczytywać jako historię o społeczeństwie, w którym stałe połączenie z innymi nie prowadzi do większego zrozumienia czy empatii, ale do bezrefleksyjnej synchronizacji. Film przywołuje lęki związane z błyskawicznym obiegiem informacji, mediami społecznościowymi, algorytmami, sztuczną inteligencją oraz utratą indywidualności. Zarażeni nie są przerażający wyłącznie dlatego, że są silniejsi i bardziej agresywni od ludzi. Niepokój budzi przede wszystkim to, że tworzą wspólną świadomość, która z każdym kolejnym starciem staje się coraz skuteczniejsza.
W tle pojawiają się również obawy związane z epidemiami, izolacją, kontrolą i zamykaniem ludzi w odciętych od świata przestrzeniach. Film wykorzystuje doświadczenia kojarzące się z pandemią i lockdownem, ale nie rezygnuje przy tym z czystej gatunkowej rozrywki. Yeon Sang-ho przede wszystkim chce zapewnić widzowi intensywne widowisko, w którym kolejne plany ucieczki szybko przestają być aktualne, a pozornie bezpieczne miejsce w każdej chwili może zmienić się w pułapkę.

Najbardziej wyróżniającym się elementem filmu pozostaje warstwa wizualna. Reżyser wraz z operatorem Byun Bong-sunem bardzo dobrze wykorzystuje architekturę wieżowca. Akcja przenosi się pomiędzy przestronnym centrum handlowym, biurami, windami, pomieszczeniami ochrony i ciasnymi częściami podziemnymi. Dzięki temu film nie sprawia wrażenia monotonnej historii zamkniętej w jednym korytarzu. Poszczególne miejsca mają własny charakter, a zmiana przestrzeni wpływa na sposób budowania napięcia.
W sekwencjach rozgrywających się w galerii handlowej można dostrzec skojarzenia z klasycznym Świtem żywych trupów (1978) George’a A. Romero. Yeon Sang-ho nie ogranicza się jednak do cytowania znanych obrazów. Korzysta z własnego doświadczenia animatora, dbając o kompozycję kadrów, dynamikę ruchu i czytelność nawet najbardziej chaotycznych scen. Kamera potrafi podkreślić zarówno ogrom budynku, jak i klaustrofobiczne poczucie uwięzienia.

Efekty specjalne służą przede wszystkim przedstawieniu przemian oraz nienaturalnego sposobu poruszania się zainfekowanych. Początkowo zachowują się oni niemal jak zwierzęta – biegają na czworakach, gwałtownie rzucają się na ofiary i wyginają ciała w niepokojący sposób. Z czasem ich ruchy stają się bardziej świadome i skoordynowane. To stopniowe przejście od chaotycznej agresji do zorganizowanego działania wypada szczególnie efektownie i podkreśla główną ideę filmu.
Colony jest produkcją brutalną i nie unika makabry. Ataki są gwałtowne, fizyczne i często przedstawione w sposób dosadny. Zarażeni gryzą, rozszarpują i obezwładniają ludzi, a tempo wielu scen nie pozostawia widzowi chwili na oddech. Przemoc nie służy jednak wyłącznie szokowaniu. Ma pokazać, jak szybko człowiek traci kontrolę nad własnym ciałem i staje się częścią większej, bezwzględnej struktury. Mimo wysokiego poziomu brutalności film pozostaje przede wszystkim dynamicznym thrillerem o przetrwaniu, a nie wyłącznie pokazem krwawych efektów.

Pod względem aktorskim najlepiej wypadają Ji Chang-wook i Kim Shin-rock jako rodzeństwo Hyun-seok i Hyeon-hui. Ich relacja wnosi do historii potrzebne ciepło i emocjonalną szczerość. Wśród szalejącego chaosu to właśnie wspólne sceny tych bohaterów sprawiają, że widz może rzeczywiście przejąć się losem przynajmniej części ocalałych.
Jun Ji-hyun przekonująco prezentuje się jako profesor Kwon Se-jeong. Jej bohaterka jest kompetentna, opanowana i potrafi wykorzystać wiedzę naukową w ekstremalnej sytuacji. Aktorka nadaje postaci autorytet, choć sam scenariusz nie zawsze pozwala jej w pełni rozwinąć emocjonalny potencjał roli. Koo Kyo-hwan dobrze odnajduje się natomiast w roli człowieka napędzanego gniewem i potrzebą odwetu. Jego postać ma interesujący punkt wyjścia, jednak film nie poświęca wystarczająco dużo czasu jej psychologii. Motyw zemsty oraz konflikt związany z działalnością firmy biotechnologicznej mogłyby zostać rozwinięte znacznie szerzej. Aktorzy często starają się więc uzupełniać emocjonalne braki scenariusza własnymi kreacjami i właśnie powierzchowność postaci jest największym problemem Colony. Film posiada świeży pomysł i przez długi czas umiejętnie pokazuje, jak przerażająca może być zbiorowa inteligencja zainfekowanych. Z czasem jednak coraz większe znaczenie zaczynają mieć sceny akcji, a najbardziej oryginalna koncepcja zostaje częściowo odsunięta na dalszy plan. Zamiast konsekwentnie rozwijać temat współdzielonej świadomości, produkcja coraz bardziej przypomina klasyczny thriller o grupie ludzi próbujących wydostać się z zamkniętej przestrzeni.
Nie oznacza to, że film przestaje być wciągający. Wręcz przeciwnie – Yeon Sang-ho nadal bardzo dobrze radzi sobie z tempem, napięciem i inscenizowaniem zbiorowego chaosu. Colony oferuje efektowne sceny, pomysłowych przeciwników i kilka naprawdę intensywnych sekwencji. Trudno jednak oprzeć się wrażeniu, że przedstawiona koncepcja pozwalała stworzyć historię znacznie dziwniejszą, bardziej niepokojącą i ambitniejszą.

Ostatecznie Colony jest sprawnie zrealizowanym horrorem akcji, który wnosi do kina zombie interesujący motyw zbiorowej inteligencji. Nie dorównuje emocjonalnej sile Train to Busan, ponieważ jego bohaterowie nie zostali równie dobrze rozwinięci, ale nadal potrafi dostarczyć solidnej rozrywki. To dynamiczna, brutalna i wizualnie dopracowana opowieść, której największą zaletą jest wizja zombie funkcjonujących nie jak bezładny tłum, lecz jak jeden uczący się organizm. Szkoda tylko, że film nie wykorzystuje wszystkich możliwości, jakie daje ten naprawdę fascynujący pomysł.

MOJA OCENA:
👹👹👹👹👹👹👹👹 8/10

Reżyseria:
Yeon Sang-ho

Scenariusz:
Choi Kyu-seok
Yeon Sang-ho

Rok produkcji:
2026

Obsada:
Jun Ji-hyun
Koo Kyo-hwan
Kim Shin-rock
Ji Chang-wook
Shin Hyeon-bin
Go Soo
Kim Hyung-mook