Od kilku dni na moim komputerze zadomowił się dziwny błąd, przejawiający się nagłym i krótkim sygnałem dźwiękowym, przypominającym zawodzący, kobiecy głos. Niestety, sygnał ten jest za każdym razem przerywany po ułamku sekundy, więc trudno ustalić, na co utyskuje komputer. Na początku myślałem, że to error spowodowany nieprawidłowym otwarciem strony internetowej, może jakimś zacinającym się zwiastunem filmowym. Rwany dźwięk był dla mnie zagadką do czasu obejrzenia 1942. Wtedy zrozumiałem, że mój komputer posiadł w jakimś stopniu okruchy inteligencji i chciał przy ich pomocy przestrzec mnie przed wojennym horrorem według Kelvina Tonga.
