Trzeba przyznać, że chińskie kino grozy w czasach współczesnych nie zdobywa już tak wielkiej popularności i uznania, jak w latach 80-tych, kiedy to królowały filmy grozy połączone z baśniowa oprawą i elementami sztuk walki. Być może dzieje się tak dlatego, iż współczesne chińskie horrory nie wyłamują się z konwencji ogólnie pojętego azjatyckiego horroru, w którym to - jak wszyscy doskonale wiemy - dominuje zazwyczaj duch mściwej kobiety, która szuka zemsty za swoją śmierć poniesioną z reguły w wielkim cierpieniu.
Chińska groza poszła za topem japońskim i koreańskim, dlatego też i to kino grozy nie odznacza się jakąś wielką innowacyjnością. Uważam jednak, że nie ma co się czepiać, że jest tak, a nie inaczej, bo pomimo tego, że tematyka jest podobna, to jednak filmy z Japonii, Korei Południowej czy Chin właśnie mają swój specyficzny klimat i nawet jeżeli tematyka jest podobna czy wręcz taka sama, to zawsze dostrzeżemy jakieś różnice, które będą je od siebie odróżniać.
