Pokazywanie postów oznaczonych etykietą CHINY. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą CHINY. Pokaż wszystkie posty

sobota, 13 grudnia 2025

Dread Flats

      Z reguły bardzo rzadko się zdarza, żeby jakaś azjatycka gra grozy wywarła na mnie negatywne wrażenie. Jak wiadomo bowiem nie od dziś - mają one swój specyficzny klimat, a jako że bazują w dużej mierze na lokalnych podaniach i legendach, to naprawdę nie ma się czego czepiać. Do tej pory chyba najwięcej grałam w gry japońskie i kilka indonezyjskich (głównie mam na myśli DreadOut z 2014 roku). Potrafiły zwalić z nóg za każdym razem, kiedy miałam okazję je odpalić, a ich groza nie kończyła się wraz z jednorazowym graniem. Dziś jednak przyjrzę się chińskiej grze, w której mroczne duchy radzą sobie równie dobrze w straszeniu gracza, jak ich japońscy czy indonezyjscy odpowiednicy. Jest to kolejna azjatycka wirtualna ,,perełka'' grozy, która potrafi zrobić piorunujące wrażenie nie tylko za sprawą straszenia gracza, ale przede wszystkim za sprawą swojego niepowtarzalnego klimatu i nawiązań do chińskiej mitologii. Mowa o Dread Flats - grze, która została wydana w lutym tego roku, a dziś możemy w nią zagrać chociażby na słynnej i jakże niezawodnej platformie Steam. Jak to zwykle bywa w tego typu rozrywce, naszym zadaniem jest eksploracja nawiedzonego mieszkania...ale o tym poniżej...

środa, 2 października 2024

The Lake (aka Potwór z jeziora); Tajlandia/Chiny

       Nie ukrywam, że bardzo lubię gatunek grozy, jakim jest kaijū, czy też z angielskiego monster movie. Mimo, iż nie wszyscy zaliczają ten podgatunek do horroru, to jednak bez wątpienia są to filmy, w których głównymi bohaterami są nieznane, a przede wszystkim niebezpieczne dla człowieka zwierzęta, do których powstania (lub też mutacji) bardzo często przyczynia się człowiek, który na potęgę testuje różnego rodzaju bronie czy też zanieczyszcza środowisko naturalne najróżniejszymi substancjami chemicznymi. Tak też powstał najsłynniejszy potwór - Godzilla, który urósł do ponad 100-metrowej wysokości na skutek napromieniowania jaj waranów podczas prób nuklearnych prowadzonych na Pacyfiku. W koreańskim The Host Bonga Joon-ho, potwór powstaje na skutek wylania toksycznych substancji przez wojskowych do pobliskiej rzeki, która zostaje skażona. Potwór atakuje ludzi, itp, itd...
Kiedy tylko trafiła do mnie informacja, że oto pojawił się nowy monster movie i do tego azjatycki, to nie mogłam ukryć zachwytu. Film dość szybko był w zasięgu polskiego widza, więc jak tylko miałam okazję, to zasiadłam do seansu...

środa, 18 września 2024

Ju sha zhi Duo ming sha tan (Huge Shark/Red Water/Rekin gigant); Chiny


        Trzeba przyznać, że filmy o rekinach w ostatnim czasie są bardzo popularne. Nie mam tu na myśli tylko hollywoodzkich superprodukcji pokroju 183 metry strachu (2016), Meg (2018) czy Megalodon (2018). Również w Azji temat tych olbrzymich drapieżnych ryb jest obecnie na topie. Można tu wspomnieć chociażby o japońskim Onsen Shark czy chińskim White Shark. Z reguły nie są to górnolotne produkcje, a gatunkowo przewijają się gdzieś pomiędzy grozą a komedią. No...zdecydowanie do kultowych Szczęk (1975) Stevena Spielberga im bardzo bardzo daleko. 
Huge Shark to kolejna produkcja bardzo podobna gatunkowo do tych wymienionych powyżej, gdzie przerośnięty rekin z satysfakcją pożera Bogu ducha winnych przerażonych ludzi. Na ten film trafiłam zupełnym przypadkiem, kiedy późnym popołudniem przeszukiwałam zasoby Internetu w poszukiwaniu ciekawego filmu na wieczór, który trąci już powoli coraz bardziej nadchodzącą jesienią. Film znalazłam - owszem, ale teraz pytanie: czy ciekawy? Podejrzewałam, że z tym może być już nieco gorzej, ale jako, że już dawno nie oglądałam żadnego chińskiego filmu, więc pomyślałam: czemu nie? Bardzo szybko okazało się, że słowo ,,ciekawy'', to już zupełnie inna kwestia.

sobota, 3 października 2020

Bi Xian (aka Bunshinsaba); Chiny

     Trzeba przyznać, że chińskie kino grozy w czasach współczesnych nie zdobywa już tak wielkiej popularności i uznania, jak w latach 80-tych, kiedy to królowały filmy grozy połączone z baśniowa oprawą i elementami sztuk walki. Być może dzieje się tak dlatego, iż współczesne chińskie horrory nie wyłamują się z konwencji ogólnie pojętego azjatyckiego horroru, w którym to - jak wszyscy doskonale wiemy - dominuje zazwyczaj duch mściwej kobiety, która szuka zemsty za swoją śmierć poniesioną z reguły w wielkim cierpieniu. 
Chińska groza poszła za topem japońskim i koreańskim, dlatego też i to kino grozy nie odznacza się jakąś wielką innowacyjnością. Uważam jednak, że nie ma co się czepiać, że jest tak, a nie inaczej, bo pomimo tego, że tematyka jest podobna, to jednak filmy z Japonii, Korei Południowej czy Chin właśnie mają swój specyficzny klimat i nawet jeżeli tematyka jest podobna czy wręcz taka sama, to zawsze dostrzeżemy jakieś różnice, które będą je od siebie odróżniać. 

niedziela, 7 października 2018

Gui Yan (aka Baby Blues); Chiny

        Lalki w horrorach od zawsze mnie przerażały i to niezależnie od tego czy były stylizowane na makabryczne czy słodkie wprost stworzone dla dzieci. Przerażały mnie zapewne dlatego, że używane bardzo często do obrzędów magicznych, zdawały się mieć swoją duszę: dobrą lub złą naturę. Nigdy ich nie lubiłam i już jako dzieciak jakoś niespecjalnie często sięgałam po lalki do zabawy. 
Lalka - jak się okazuje - jest też znakomitym bohaterem w filmach grozy i wykorzystywana jest ona  naprawdę stosunkowo często: od morderczej laleczki Chucky po złowrogą Annabelle. W jakiejkolwiek postaci by nie występowała, u wielu wzbudza autentyczny strach. 
Nie inaczej ma się sytuacja w azjatyckim światku grozy, gdzie również zadomowiła się z powodzeniem (patrz na przykład koreański Inhyeongsa  >> aka ''Lalkarz'' << z 2004 roku w reżyserii Yong-ki Jeonga). W 2013 roku pojawił się kolejny horror rodem z Azji, którego głównym bohaterem jest właśnie lalka. Mowa o chińskim Baby Blues, który prawdę powiedziawszy dość mile zaskakuje, ale...

sobota, 6 października 2018

Bi Xian 2 (aka Bunshinsaba 2); Chiny

       Koreański reżyser Byeong-ki Ahn, można powiedzieć, że specjalizuje się w filmach grozy, w których dominują zjawy i upiory. Jego znakomity Gawi (aka ,,Koszmar''; 2000 - którego Bi Xian 2 jest tak naprawdę remakiem) czy  Pon (aka ,,Telefon''; 2002), są dziś jednymi z najbardziej lubianych koreańskich horrorów, które do ekranu przyciągnęły nie tylko fanów skośookich horrorów, ale fanów grozy w ogóle i oba zdobyły bardzo duże uznanie wśród zapalonych miłośników filmowych straszydeł. Charakterystycznym elementem jego filmów było przede wszystkim rewelacyjnie opanowanie techniczne oraz dbałość o szczegóły w filmie. Jego ostatni z koreańskich filmów A-pa-teu (aka ,,APT''; 2006) nie przyniósł mu już jednak tak dużego uznania. Po tym czasie Ahn zniknął na jakiś czas ze świata grozy, by ponownie pojawić się po sześciu latach w ... Chinach z kolejnym horrorem zatytułowanym Bi Xian. Mimo, iż seria Bi Xian dziś widnieje już w trzech częściach, to o pierwszej i trzeciej niewiele jest wiadomo i nawet bardzo trudno obie te części znaleźć. Najbardziej znana i rozpowszechniona jest druga część z trylogii - Bi Xian 2 z roku 2013, o której poniżej...

środa, 3 października 2018

ThNa Ye Ling Chen (aka The Midnight After/Noc po); Hongkong/Chiny

        Kino z Hongkongu przez bardzo długi okres czasu kojarzone było jedynie z kinem kung fu (fantastycznym zresztą), gdzie ikonami stali się Bruce Lee oraz Jackie Chan.  Z kinem grozy jednak było już znacznie gorzej, gdyż zarówno w Chinach jak i Hongkongu, horrory nie cieszyły się wielką popularnością. Oczywiście byli odważni twórcy, którzy tworzyli filmy o tematyce grozy (główna tematyka dotyczyła lokalnych podań i legend), jednak rodzima publiczność niezbyt przychylnie się do tych filmów odnosiła. 
Osobiście w sumie chyba mnie to nie dziwiło, gdyż przez wiele lat, zarówno chińskie i hongkondzkie horrory nie niosły ze sobą jakiegoś wielkiego ładunku emocjonalnego...że już nie wspomnę o grozie, która typowego zjadacza filmowych horrorów przerazić nijak nie mogła. Oczywiście wszystko uległo znacznej poprawie od rewelacyjnego Oka (aka Gin gwai; 2004 r.) braci Pang, ale jednak jeden film nie jest w stanie wynieść ,,na wyżyny'' całej kinematografii grozy. 
Niestety interesujący mnie dziś The Midnight After Fruit Chana także jest przykładem filmu nieprzemyślanego...bynajmniej nie do końca przemyślanego.