Japońska kinematografia grozy z lat 60-tych obfituje w dzieła, których tematyka dotyczy średniowiecznych czasów, kiedy to prym w kraju wiedli samurajowie. Filmy te niejednokrotnie - ze wzgląd na tematykę - ukazywały, jak brutalne i bezwzględne było wówczas życie w Japonii. Kuroneko wcale od tej normy nie odbiega, czym bez wątpienia dorównuje innemu dziełu - Onibaba z roku 1964. Mimo swojego surowego klimatu jest to niesamowita historia - adaptacja nadprzyrodzonej opowieści, której akcja rozgrywa się podczas wojny domowej w japońskim okresie Heian.
Film ten od razu zdobył wielu fanów, a w USA zdobycie go było prawdziwym cudem. Co ciekawe, nigdy się nie pojawił z angielskim dubbingiem. Powstał w czarno-białym formacie Toho Scope, co tylko jeszcze bardziej podnosiło jego walory artystyczne.
