Lubię indonezyjskie kino grozy. Za każdym razem, jak tylko wpadnie w moje ręce coś nowego, do seansu zasiadam z miłą chęcią, co wielu moich znajomych dziwi, gdyż uważają, że filmowa groza z Indonezji nie reprezentuje jakiegoś górnolotnego horroru. Szczerze powiedziawszy różnie to bywa. Owszem, czasami mam wrażenie, że więcej tam kiczu niż jakiejkolwiek grozy, ale jednak mimo tego nie można Indonezyjczykom zarzucić, że nie próbują i się nie starają stworzyć czegoś ciekawego, co zaspokoiłoby gusta miłośników horroru.
Nie ma się jednak czemu dziwić, gdyż historia indonezyjskiej kinematografii jest stosunkowo młoda, a jej rozkwit nastąpił kilka lat po drugiej wojnie światowej. Jedne z pierwszych horrorów pojawiły się w latach 60-tych, na które wpływ miała groza z Hongkongu. Wówczas jeszcze nie była to groza pokroju ghost, a raczej kino eksploatacji. Bardzo często łączono też horror z kinem akcji, komedią czy fantasy.
