Zazwyczaj, kiedy mowa o filmie Geo-Lobotomy większości widzom przychodzi na myśl twórczość Davida Lyncha. Ja jednak - jako zagorzała fanka amerykańskiego reżysera - po obejrzeniu dzieła Gok Kim'a nie czułam się usatysfakcjonowana. Nie odnalazłam ani krzty podobieństwa do dzieł Lyncha, którego filmy niejednokrotnie fascynują i pozostają w pamięci na długo. Geo-Lobotomy obejrzałam z wielkim trudem, gdyż od samego początku, aż do końca wieje przeogromną nudą.
Niektórzy dają temu obrazowi nalepkę nie horroru, a filmu science fiction. Bo ja wiem? Osobiście skłaniam się ku stwierdzeniu, że z horroru małe co nieco ma, z gatunku, jakim jest s/f - jeżeli ma to albo bardzo niewiele albo nie zauważyłam tego. Jakkolwiek jednak by nie było - wypada bardzo mizernie.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą SUN KIM. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą SUN KIM. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 23 października 2018
sobota, 6 października 2018
Hwaiteu: Jeojooui Mellodi (aka White: The Melody of the Curse/Biel: Melodia klątwy); Korea Południowa
No i kolejna produkcja o przeklętej piosence trafiła w moje ręce. Czy to źle? Absolutnie nie! Ta tematyka w horrorach akurat bardzo mi do gustu przypadła, czego przykładem był nie tak dawno zrecenzowany chiński horror Gui Yan (aka ''Baby Blues''), gdzie wątek przeklętej piosenki pojawił się jako jeden z wielu w filmie.
Tym razem otrzymałam już nie tak świeży (w sensie, że nowy) film grozy prosto z Korei, nad którym pracowali dwaj bracia, ogólnie znani z tworzenia straszydeł filmowych - Gok Kim oraz Sun Kim. Znam kilka filmów stworzonych przez obu panów, więc nie obawiałam się seansu. Byłam niemal pewna, że i tym razem się nie zawiodę i dostanę dawkę porządnej grozy. Intuicja mnie nie zawiodła, gdyż White: The Melody of the Curse okazał się filmem znakomicie zrealizowanym o rewelacyjnych scenach grozy.
Tym razem otrzymałam już nie tak świeży (w sensie, że nowy) film grozy prosto z Korei, nad którym pracowali dwaj bracia, ogólnie znani z tworzenia straszydeł filmowych - Gok Kim oraz Sun Kim. Znam kilka filmów stworzonych przez obu panów, więc nie obawiałam się seansu. Byłam niemal pewna, że i tym razem się nie zawiodę i dostanę dawkę porządnej grozy. Intuicja mnie nie zawiodła, gdyż White: The Melody of the Curse okazał się filmem znakomicie zrealizowanym o rewelacyjnych scenach grozy.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
