Azhar Kinoi Lubis, który już nie jest laikiem w tworzeniu horrorów, po raz kolejny powziął się pracy nad filmem grozy, który dopisze do swojego filmowego dorobku. Tym dziełem jest Pengantin Setan, czyli historia (rzekomo oparta na faktach) o tym, jak zły Jin opętał młodą żonę...
Pozbawiona perspektyw na przyszłość gospodyni domowa o imieniu Echa, sfrustrowana brakiem seksu w małżeństwie, znajduje pocieszenie w nocnych, erotycznych snach, w których przystojny mężczyzna natychmiast ją uwodzi. Zdesperowana, by naprawić rozpadające się małżeństwo, Echa i jej mąż Ariel na nowo rozpalają iskrę miłości, a kilka dni później dziewczyna w tajemniczy sposób zachodzi w ciążę.
No ba! Przecież nie byłoby w tym nic dziwnego, bo młode małżeństwo, dzielące wspólne łoże...nie trzeba być jasnowidzem, żeby przewidzieć, że prędzej czy później kobieta zajdzie w ciążę. Sęk jednak w tym, że znachorka, do której wpierw się udają z bólami brzucha Echy, stwierdza, że kobieta jest w trzecim miesiącu ciąży, zaś od Ariela dowiadujemy się podczas rozmowy ze swoim przełożonym, że nie licząc namiętnej nocy kilka dni temu, ostatni raz spali ze sobą...pół roku temu. Logiczne więc staje się, że to nie Ariel jest ojcem dziecka, rozwijającego się w łonie jego młodej żony. No i tyle spoileru. Skupmy się na samym filmie - jego zaletach i wadach.
Nie będę ukrywać, że na ten horror czekałam z wielkimi nadziejami, że oto będę mogła po raz kolejny obejrzeć kawał solidnego filmu grozy, do jakich w ostatnich latach przyzwyczaili nas indonezyjscy reżyserzy, jak chociażby wspomniany Joko Anwar czy Timo Tjahjanto. No kurczę...nic z tych rzeczy! Muszę przyznać, że najnowszy obraz Lubisa rozczarował mnie i to pod kilkoma względami, bo o ile koncepcja horroru jest dość spójna, to niestety w oczy rzuca się wiele powtarzalnych elementów, które obecne są niemalże w każdym indonezyjskim horrorze. Przede wszystkim za źródło problemów uważa się wtargnięcie złego Dżina w spokojne życie rodziny, ale czy ono było takie spokojne? Nie sądzę i myślę, że głównym źródłem wynikających problemów w małżeństwie Echy i Ariela było przede wszystkim samo postępowanie mężczyzny. Para się właściwie mijała w domu, nie mieli czasu na wspólne posiłki, Ariel, pracując ciągle na nocne zmiany, wracał do domu zmęczony i nie bardzo mu się spieszyło do małżeńskich igraszek, co rodziło u Echy frustrację, a to z kolei prowadziło do ciągłych kłótni.
Drugą nie bardzo przekonującą mnie informacją, która zostaje nam przekazana na samym początku filmu, jest rzekoma autentyczność ukazanej historii. Film powstał na podstawie relacji kobiety, która pojawiła się w podcaście niejakiego Rjl5. Ciężko stwierdzić czy to, co opowiada kobieta przed kamerą jest historią, która wydarzyła się w rzeczywistości. Wywiad z nią stał się swoistym ,,viralem'' na TikToku i Twitterze.
No i ostatnim bardzo powtarzalnym elementem występującym w islamskich horrorach jest to, że na końcu zawsze wygrywa religia. Nie inaczej jest w tym przypadku...(aby zgłębić ideologię islamskich filmów grozy, zainteresowanych odsyłam do artykułu Tuğba Görgülü - Motywy islamskie w tureckich horrorach - tureckie czy indonezyjskie - koncepcja pozostaje taka sama).
Niemalże każdy współczesny indonezyjski horror, zawiera któryś z tych czynników.
Film miał potencjał. Dlaczego ,,miał''? Ano dlatego, że takowy istnieje w pierwszej połowie filmu. Dostajemy doskonały wgląd w małżeństwo Echy i Ariela oraz w problemy, z jakimi się borykają już zaledwie 3 lata po ślubie. Wkrada się monotonia, brak zrozumienia z jednej i drugiej strony, wieczne nieporozumienia związane z nieobecnością Ariela, który broni się wymówkami o nadgodzinach, a u Echy z pewnością wzbudzają podejrzliwość o zdradę, co w jednym z dialogów mu sugeruje. Jednak jestem skłonna uwierzyć mężczyźnie, gdyż nic nie wskazuje na to, aby spędzał długie godziny gdzie indziej, niż swoją pracą. Zresztą patrząc, jak mieszkają młodzi małżonkowie, nie ma się czemu dziwić. Dom jest duży, ale widać, że bardzo zaniedbany - jest w nim ponuro, a ze ścian odpada tynk lub farba.
Sceny grozy też nie wypadają zatrważająco najgorzej, ale... . Zaczyna się robić ciekawie, kiedy w otoczeniu Ariela dochodzi do dziwnych i niewytłumaczalnych zjawisk. Całkiem nieźle prezentuje się scena, kiedy mężczyzna na parkingu w biały dzień słyszy płacz niemowlaka, a wkrótce zaczyna mieć również przerażające wizje. Wrażenie robi też kilka scen z dziwnymi wydarzeniami w otoczeniu Echy, np. w kiedy przebywa w pracy. Nie zabraknie też makabry w postaci wymiocin z robakami czy usuwaniu dziecka za pomocą metalowego wieszaka. Bywa krwawo i nie ma co ukrywać, że indonezyjski horror wciąż potrafi u widza generować mocne wrażenia. Na uwagę zasługuje też niekiedy upiorna muzyka, choć odnosiłam niekiedy wrażenie, że była ona w niektórych momentach aż nazbyt wyeksponowana i wręcz za głośna przy wielu nieadekwatnych do niej scenach.
W drugiej części filmu dostajemy już mocno naciąganą historię opętania i egzorcyzmów, które nie wyglądają przekonująco, a całość - odniosłam wrażenie - jest mocno rozwleczona, jakby zrobiona na siłę. Owszem, film trwa półtorej godziny, ale biorąc pod uwagę fabułę i fakt, że już na początku zdradzono, kto jest antagonistą, miałam wrażenie, że twórcy postanowili to zapętlić, żeby całość przedłużyć.
Aby pogłębić ,,wiarygodność'' Pengantin Setan, Lubis na sam koniec zafundował nam wywiad z prawdziwą Echą, która w obrazowy sposób opowiada o tym, co ją spotkało w tamtym czasie. Sorry, ale odnosi się wrażenie, że kobiecie zależy na tym, abyśmy jej uwierzyli. Każdy jej problem w małżeństwie został zrzucony na obecność złego Dżina i nie ma innej opcji. Kobieta nawet nie próbuje nas przekonać, że było inaczej, a źródłem jej niepowodzeń małżeńskich było chociażby wybranie niewłaściwego partnera życiowego.
Pengantin Setan to dobry horror, ale z pewnością nie podbił moje serca. Ma solidną fabułę, niekiedy intrygującą, ale brak mu polotu. No i ta ,,naciągana'' jego długość trwania. Dla mnie chyba film taki ,,na raz''.
Reżyseria:
Azhar Kinoi Lubis
Scenariusz:
Rjl5
Rok produkcji:
2025
Obsada:
Erika Carlina
Emir Mahira
Ruth Marini
Wavi Zihan
Ence Bagus
Alfie Alfandi
Dwika Pradnyana
Baim D'bill
Utty
Arkana Adyatsa




