Bez wątpienia seria horrorów zapoczątkowanych przez japońskiego reżysera Takashiego Shimizu, zatytułowanych Ju-On (2000-2019) jest jedną z najbardziej popularnych wśród współczesnych j-horrorów. Postać mściwego kobiecego ducha z długimi ciemnymi włosami, z pokrwawioną twarzą, sunącego po schodach i wydającego z siebie przerażające dźwięki, przepełniały strachem i swoją makabrycznością niejednego zatwardziałego maniaka filmowego horroru. Sama przyznam się bez bicia, że kto jak kto, ale duch Kayako Saeki, oddziałuje na moją wyobraźnię, jak chyba żadna inna ,,horrorowa'' postać. Pamiętam doskonale, kiedy po raz pierwszy ujrzałam horror Takashiego Shimizu - byłam niewyobrażalnie zachwycona, bo oto dostałam tak długo wyczekiwany przeze mnie film grozy, na którym można się było autentycznie przestraszyć! Ten skrzek i powykręcana sylwetka japońskiego ducha, przyprawiały mnie o gęsią skórkę. Nic dziwnego, że wkrótce stałam się wielką fanką całej serii i zaczęłam wręcz pochłaniać każde kolejne pojawiające się części, z których jedne były lepsze, inne gorsze...
Ju-On: The Final Curse jest czwartą częścią, która bezpośrednio nawiązuje do pierwotnych filmów Shimizu z lat 2002 (Ju-On: The Grudge) i 2003 (Ju-On: The Grudge 2) oraz części z 2014 roku w reżyserii Masayuki Ochiai - Ju-On: The Beginning of the End.
