Pokazywanie postów oznaczonych etykietą KAIJU. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą KAIJU. Pokaż wszystkie posty
środa, 15 stycznia 2025
Gojira (aka Godzilla); Japonia
Słowo „Kaiju” oznacza gigantycznego potwora i jest to słowo używane do opisu filmów z Japonii lub nawiązania do nich, w których występują ogromne i niszczycielskie potwory, takie jak Gamera, Król Ghidorah, Rodan i najsłynniejsza Godzilla. Od czasu jego ukazania się w 1954 roku dzięki Toho Studios, Godzilla stała się powszechnie znana i jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych potworów, zaraz obok Drakuli, Frankensteina czy King Konga. Dzięki ponad 20 filmom nakręconym na przestrzeni 50 lat Godzilla jest japońskim skarbem narodowym, uwielbianym przez miliony ludzi na całym świecie. Mimo iż każda dekada jest inna i szuka swojego Godzilli na wiele sposobów (a ta przeszła już naprawdę bardzo wiele metamorfoz), fanom większość filmów podoba się ze względu na tandetną fabułę, miniaturowe plany zdjęciowe, funkcyjnie wyglądające potwory i źle dubbingowane głosy. Każdy z tych potworów ma swój urok, a Godzilla ma to do siebie, że nigdy nie zaczynał od żartów czy banałów, choć co dla niektórych widzów taki się właśnie może wydawać.
środa, 6 marca 2019
Shin Gojira (aka Shin Godzilla/Godzilla Resurgence); Japonia
Kiedy po raz pierwszy otrzymałam newsa odnośnie rozpoczynających się prac nad nową wersją Godzilli, byłam uradowana, jak małe dziecko! Dodatkowo radość moją podsycał fakt, że będzie to wersja japońska, a jak wiemy - te historie z Kraju Kwitnącej Wiśni opowiadające o przerośniętym morskim jaszczurze nie mają sobie przecież równych! Założę się, że pewnie niejednemu kinomaniakowi szybciej serducho zabiło, bo któż nie zna Godzilli?! Już pierwszy film z 1954 roku, zatytułowany Godzilla (reż. Ishiro Honda) sprawił, że miliony widzów po prostu zakochały się w tym fikcyjnym gigantycznym potworze.
Dziś istnieje przeszło 30 filmów, które bezpośrednio nawiązują do postaci Godzilli, a oprócz tego znanych jest też kilkanaście produkcji, z którymi Godzilla w jakiś sposób jest powiązana. Oczywiście największą popularnością cieszą się filmy wyprodukowane w Japonii głównie przez wytwórnię Toho. Amerykańskie hybrydy nie zdobywały już takiej popularności, aczkolwiek i one mają swoich wiernych fanów. Jakby jednak nie było, ja jestem zwolenniczką wersji ,,skośnookich'', dlatego też z tak wielkim entuzjazmem...ba - z wypiekami na twarzy zasiadłam do najnowszego obrazu, który wyszedł spod ręki Hideaki Anno.
Dziś istnieje przeszło 30 filmów, które bezpośrednio nawiązują do postaci Godzilli, a oprócz tego znanych jest też kilkanaście produkcji, z którymi Godzilla w jakiś sposób jest powiązana. Oczywiście największą popularnością cieszą się filmy wyprodukowane w Japonii głównie przez wytwórnię Toho. Amerykańskie hybrydy nie zdobywały już takiej popularności, aczkolwiek i one mają swoich wiernych fanów. Jakby jednak nie było, ja jestem zwolenniczką wersji ,,skośnookich'', dlatego też z tak wielkim entuzjazmem...ba - z wypiekami na twarzy zasiadłam do najnowszego obrazu, który wyszedł spod ręki Hideaki Anno.
piątek, 2 listopada 2018
Gezora, Ganime, Kameeba: Kessen! Nankai no daikaijuu (aka Yog: Monster from Space/The Space Amoeba/Kessen! Nankai no daikaijû); Japonia
Wielkie, zmutowane potwory, siejące postrach wśród ludności to już chyba specjalność Japończyków.
Na początku tego ''trendu'' monster movies z powodzeniem straszyła nas Godzilla w reżyserii Ishirô Hondy (rok 1954). Potem, jak grzyby po deszczu zaczęły wyrastać coraz to nowe produkcje z dziwnymi potworami, które opanowywały naszą planetę (były dziwaczne latające stworzenia - ćma Mothra, potwory morsko-lądowe - żółw Gamera, etc...).
W roku 1970 po raz kolejny Honda uraczył nas kolejnym monstro-straszydłem. Tym razem padło na olbrzymią amebę. Całość okraszona elementami science-fiction robi nawet interesujące wrażenie.
Na początku tego ''trendu'' monster movies z powodzeniem straszyła nas Godzilla w reżyserii Ishirô Hondy (rok 1954). Potem, jak grzyby po deszczu zaczęły wyrastać coraz to nowe produkcje z dziwnymi potworami, które opanowywały naszą planetę (były dziwaczne latające stworzenia - ćma Mothra, potwory morsko-lądowe - żółw Gamera, etc...).
W roku 1970 po raz kolejny Honda uraczył nas kolejnym monstro-straszydłem. Tym razem padło na olbrzymią amebę. Całość okraszona elementami science-fiction robi nawet interesujące wrażenie.
środa, 31 października 2018
Gamera 3: Iris kakusei (aka Gamera 3: Revenge of Iris/Gamera 3: The Awakening of Iris); Japonia
Sukces dwóch poprzednich części dosłownie ożywił Gamerę w Kraju Kwitnącej Wiśni. I nie ma się czemu dziwić, gdyż obie produkcje to kawał naprawdę dobrego science fiction i akcji tam nie brak. Równie dobrze wypada część trzecia, powstała w roku 1999. Oglądając Revenge of Iris ma się wrażenie, że tym razem doprowadzono film niemal do perfekcji. Napięcie, a przede wszystkim akcja wgniatają nas w fotel z każdą kolejną minutą tej produkcji. Doskonale widać, że japońskie kino s/f z elementami grozy ma się w tym kraju bardzo dobrze, twórcy się rozwijają i prześcigają w pokazywaniu nowych pomysłów, a europejski widz pieje z zachwytu chwytając za kolejne części tego właśnie gatunku filmowego.
Gamera daikaijû kuchu kessen (aka Gamera: The Guardian of the Universe/Gamera: Giant Monster Midair Showdown); Japonia
To pierwszy film z Gamerą w roli głównej, jaki dany mi było obejrzeć. Przyznam szczerze, że zasiadałam do niego niepewnie, gdyż nie bardzo wiedziałam czego mam się spodziewać.
Reżyserem tej produkcji jest niejaki Shusuke Kaneko - postać raczej nie bardzo znana w japońskim światku filmowym (nie wspominając już o Zachodzie).
Cały scenariusz był początkowo dla mnie zaskoczeniem, gdyż mając w pamięci niezliczoną ilość kolejnych części o pierwszym potworze, który nawiedzał Japonię - Godzilli, stanęłam teraz naprzeciw kolejnego zmutowanego monstrum, a w zasadzie dwóch, którzy w swoim starciu zmietli niemal Tokio z powierzchni Ziemi. Z drugiej jednak strony nie mogłam pohamować swojej ciekawości, gdyż wspomniany już Godzilla i każda kolejna jego odsłona bardzo mi się podobały (porażką okazała się część z 2004 roku - Gojira: Fainaru uôzu (''Godzilla: Ostatnia wojna''), ale to akurat jest tu najmniej istotne...
Reżyserem tej produkcji jest niejaki Shusuke Kaneko - postać raczej nie bardzo znana w japońskim światku filmowym (nie wspominając już o Zachodzie).
Cały scenariusz był początkowo dla mnie zaskoczeniem, gdyż mając w pamięci niezliczoną ilość kolejnych części o pierwszym potworze, który nawiedzał Japonię - Godzilli, stanęłam teraz naprzeciw kolejnego zmutowanego monstrum, a w zasadzie dwóch, którzy w swoim starciu zmietli niemal Tokio z powierzchni Ziemi. Z drugiej jednak strony nie mogłam pohamować swojej ciekawości, gdyż wspomniany już Godzilla i każda kolejna jego odsłona bardzo mi się podobały (porażką okazała się część z 2004 roku - Gojira: Fainaru uôzu (''Godzilla: Ostatnia wojna''), ale to akurat jest tu najmniej istotne...
Subskrybuj:
Posty (Atom)




