Pokazywanie postów oznaczonych etykietą TIMO TJAHJANTO. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą TIMO TJAHJANTO. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 2 lutego 2023

Sebelum Iblis Menjemput: Ayat Dua (aka May the Devil Take You: Chapter Two/Niech diabeł cię zabierze 2); Indonezja

     Po sukcesie swojego pierwszego filmu May the Devil Take You, indonezyjski reżyser Timo Tjahjanto postanowił pójść za ciosem i nakręcić część drugą, która poniekąd wiązałaby się z poprzednikiem z 2018 roku. Czy było to dobre posunięcie? Tego być w stu procentach nie mogę, gdyż od razu widać zbyt duże podobieństwo zarówno do znanego wszystkim The Evil Dead (1981), jak i pierwszej części. Zmianie ulegli jedynie bohaterowie oraz miejsce rozgrywanych wydarzeń, jednak główny temat pozostał praktycznie taki sam. Ocaleni z pierwszej części muszą się zmierzyć z kolejnym nadprzyrodzonym dramatem, który ma związek z czarną magią, rytuałami i krwawymi ofiarami. Może i nie jest to złe samo w sobie, ale po drugiej części oczekiwałam czegoś bardziej świeżego, a tu niestety dostajemy niemalże kopię części pierwszej, co z pewnością nie wzbudza większego uznania. Owszem, Tjahjanto nie nakręcił złego horroru, ale obawiam się, że może być on atrakcyjny dla widzów, którzy szybciej nie mieli okazji zapoznać się z horrorem sprzed dwóch lat. 

wtorek, 20 sierpnia 2019

Sebelum Iblis Menjemput (aka May the Devil Take You/Niech diabeł cię zabierze); Indonezja

    Nie od dziś wiadomo, że Indonezja poczyna sobie z filmową grozą całkiem dobrze...żeby nie rzec - z roku na rok coraz to lepiej... Niegdyś te wszystkie Kuntilanaki i Pontianaki niejednokrotnie wręcz bardziej śmieszyły, niż straszyły, a większość jakby była kręcona ,,na jedno kopyto''. Z czasem jednak widzowie i miłośnicy azjatyckiego horroru filmowego zaczęli dostrzegać niewielką zmianę w indonezyjskim kinie grozy. Tematyka wielu horrorów - mimo, że dalej czerpała z lokalnego folkloru i wierzeń, to jednak zaczęła być inspirowana także zachodnimi produkcjami grozy. 
Horrorem, który do takich ,,zachodnich'' się właśnie zalicza jest najnowszy obraz w reżyserii Timo Tjahjanto, znanego z takich filmów grozy, jak: brutalne Takut: Faces of Fear (2008 r.) Darah (2009 r.), a także epizodów w The ABCs of Death (ep. ,,L is for Libido'') (2012 r.) i V/H/S 2 (ep. ,,Safe Haven'') (2013 r.) . Mowa o May the Devil Take You z 2018 roku, który fabularnie bardzo jest zbliżony do kultowego The Evil Dead (zwłaszcza chodzi tu o remake Fede Alvareza z 2013 roku). Widzowie, którzy oglądali powyższe filmy, doskonale zdają sobie sprawę z tego, że indonezyjski reżyser posiada nienasycony apetyt na ludzkie cierpienia (zarówno na ekranie, jak i na widowni). Moi Drodzy, oto przedstawiam Wam najnowszy obraz Tjahjanto, okraszony hektolitrami krwi...

piątek, 2 listopada 2018

Darah (aka Macabre); Indonezja

    Po seansie tego filmu doszłam do wniosku, że Indonezja w swoich horrorach niemal w stu procentach przypomina mi kino grozy z Tajlandii. Wskazuje na to wiele aspektów: oprawcą jest kobieta (niekiedy w towarzystwie innych osób), morduje Bogu ducha winnych ludzi, aby dla siebie czerpać korzyści, przy okazji nie można ukryć, że niejednokrotnie wchodzi tu też motyw zemsty bądź dziwne i tajemnicze rytuały magiczne.
Także pod względem brutalności indonezyjskie horrory przypominają dokonania filmowe swoich azjatyckich sąsiadów. Nie tak dawno zrecenzowany Takut: Faces of Fear udowodnił, że w gatunku filmowej grozy, Indonezja zaczyna sobie radzić całkiem przyzwoicie i kto wie, czy przypadkiem nie podzieli sukcesu Japonii, Korei Południowej i Tajlandii, co mnie osobiście bardzo by cieszyło, gdyż nie ukrywam, że im więcej horrorów z tego kraju oglądam, tym bardziej się do nich przekonuję.

wtorek, 30 października 2018

Takut: Faces of Fear; Indonezja

    Muszę przyznać, że lubię takie ''mieszanki''. Film, składający się z kilku pomniejszych epizodzików, z których każdy to zupełnie inna historia. Do tego typu filmów przyzwyczaiła mnie Japonia, która to tworzy swoje Scary True Stories skutecznie.
Kiedy po raz pierwszy przeczytałam, że indonezyjskie dzieło składa się z sześciu historii i posiada siedmiu reżyserów, byłam nieco przerażona, bo pomimo takie antologie są ciekawsze, to jednak każda część nie zawsze utrzymuje dobry poziom i tak dostajemy niekiedy jeden odcinek dobry, a trzy następne mizerne, co niekiedy psuje cały zachwyt. Tym razem na szczęście nie musiałam się obawiać (co wyszło w trakcie seansu zresztą). Mój sceptycyzm zelżał po obejrzeniu tych sześciu historii. Do rzeczy...