Pokazywanie postów oznaczonych etykietą KIMO STAMBOEL. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą KIMO STAMBOEL. Pokaż wszystkie posty
piątek, 29 września 2023
DreadOut: Tower Of Hell (aka DreadOut/Dom grozy); Indonezja
Każdy, kto interesuje się azjatyckim horrorem wirtualnym, z pewnością zna grę DreadOut z 2014 roku. Może nie każdy w nią grał, gdyż jak to bywa z azjatyckimi grami - u nas niekiedy ciężko zdobyć cokolwiek interesującego w tym temacie - ale z pewnością coś tam o niej słyszał. Ja na szczęście miałam okazję zdobyć grę (niekiedy udaje mi się zdobyć prawdziwe rarytaski na potrzeby recenzji) i zagłębić się w mroczną otchłań indonezyjskich straszydeł. Gra robi naprawdę piorunujące wrażenie, więc nie trzeba było długo czekać, aż któryś ze znamiennych i zasłużonych reżyserów podejmie się nakręcenia jej filmowej adaptacji. I tak też się właśnie stało, a praca nad filmem przypadła w udziale nie byle komu, bo znakomitemu indonezyjskiemu reżyserowi Kimo Stamboelowi, który swego czasu tworzył rewelacyjny team z innym zasłużonym reżyserem Timo Tjahjanto. Jak wypadła adaptacja gry? Czy jest to godne kino grozy na wieczorny seans i czy zaspokoi gusta wybrednych maniaków kina azjatyckiego? O tym dowiecie się poniżej...
piątek, 2 listopada 2018
Darah (aka Macabre); Indonezja
Po seansie tego filmu doszłam do wniosku, że Indonezja w swoich horrorach niemal w stu procentach przypomina mi kino grozy z Tajlandii. Wskazuje na to wiele aspektów: oprawcą jest kobieta (niekiedy w towarzystwie innych osób), morduje Bogu ducha winnych ludzi, aby dla siebie czerpać korzyści, przy okazji nie można ukryć, że niejednokrotnie wchodzi tu też motyw zemsty bądź dziwne i tajemnicze rytuały magiczne.
Także pod względem brutalności indonezyjskie horrory przypominają dokonania filmowe swoich azjatyckich sąsiadów. Nie tak dawno zrecenzowany Takut: Faces of Fear udowodnił, że w gatunku filmowej grozy, Indonezja zaczyna sobie radzić całkiem przyzwoicie i kto wie, czy przypadkiem nie podzieli sukcesu Japonii, Korei Południowej i Tajlandii, co mnie osobiście bardzo by cieszyło, gdyż nie ukrywam, że im więcej horrorów z tego kraju oglądam, tym bardziej się do nich przekonuję.
Także pod względem brutalności indonezyjskie horrory przypominają dokonania filmowe swoich azjatyckich sąsiadów. Nie tak dawno zrecenzowany Takut: Faces of Fear udowodnił, że w gatunku filmowej grozy, Indonezja zaczyna sobie radzić całkiem przyzwoicie i kto wie, czy przypadkiem nie podzieli sukcesu Japonii, Korei Południowej i Tajlandii, co mnie osobiście bardzo by cieszyło, gdyż nie ukrywam, że im więcej horrorów z tego kraju oglądam, tym bardziej się do nich przekonuję.
wtorek, 30 października 2018
Takut: Faces of Fear; Indonezja
Muszę przyznać, że lubię takie ''mieszanki''. Film, składający się z kilku pomniejszych epizodzików, z których każdy to zupełnie inna historia. Do tego typu filmów przyzwyczaiła mnie Japonia, która to tworzy swoje Scary True Stories skutecznie.
Kiedy po raz pierwszy przeczytałam, że indonezyjskie dzieło składa się z sześciu historii i posiada siedmiu reżyserów, byłam nieco przerażona, bo pomimo takie antologie są ciekawsze, to jednak każda część nie zawsze utrzymuje dobry poziom i tak dostajemy niekiedy jeden odcinek dobry, a trzy następne mizerne, co niekiedy psuje cały zachwyt. Tym razem na szczęście nie musiałam się obawiać (co wyszło w trakcie seansu zresztą). Mój sceptycyzm zelżał po obejrzeniu tych sześciu historii. Do rzeczy...
Kiedy po raz pierwszy przeczytałam, że indonezyjskie dzieło składa się z sześciu historii i posiada siedmiu reżyserów, byłam nieco przerażona, bo pomimo takie antologie są ciekawsze, to jednak każda część nie zawsze utrzymuje dobry poziom i tak dostajemy niekiedy jeden odcinek dobry, a trzy następne mizerne, co niekiedy psuje cały zachwyt. Tym razem na szczęście nie musiałam się obawiać (co wyszło w trakcie seansu zresztą). Mój sceptycyzm zelżał po obejrzeniu tych sześciu historii. Do rzeczy...
Subskrybuj:
Posty (Atom)

