Dokładnie tak się dzieje z Umigari. Bo pływanie po morzu i łowienie ryb, to w tym wypadku może się okazać faktycznie ,,szkołą przetrwania'' i wcale nie chodzi mi o złe warunki na morzu, sztormy czy wzburzone fale, ale przede wszystkim stwory, jakie dane nam będzie z wody wyławiać i ludzi, których będziemy na swojej drodze napotykać.
Chilla's Art już nas uraczył niejednym horrorem wirtualnym w stylu: chodzisz, coś znajdujesz, uciekasz lub spacer po sklepie, śledzenie, koniec gry. Tutaj mamy jednak nieco inny schemat, ale o tym poniżej...
Akcja gry rozgrywa się na mglistych japońskich wodach. Gracze polują na ryby, sprzedają je i ulepszają swój sprzęt. Eksplorują morze, napotykając po drodze coraz dziwniejsze gatunki ryb. Używają harpuna do łowienia ryb, jednocześnie zarządzając zasobami, takimi jak paliwo i ulepszenia łodzi.
W przypadku najnowszej japońskiej gry od chłopaków z Chilla's Art, dostajemy ,,zalany'' surrealistyczny koszmar, którego nie powstydziłby się sam David Lynch. Gra przedstawia świat, w którym łańcuch pokarmowy został brutalnie odwrócony i szczerze mówiąc, próba poskładania fabuły do kupy, unikając jednocześnie gigantycznego rekina z głową kobiety, to spore wyzwanie.Klątwa dotknęła świat. Ludzie przemienili się w rybopodobne obrzydliwości, a ryby zyskały ludzką świadomość (i kończyny). Świat jest zalany, spowity gęstą mgłą, a ty jesteś rybakiem, który żegluje po tym wilgotnym piekle.
Pomysł, jaki wykorzystano w grze jest bardzo kreatywny, a niektóre groteskowe projekty ryb wyraźnie nawiązują do Gyo Junji Ito, ale sama inspiracja nie wystarczy, by udźwignąć to 3-4 godzinne doświadczenie. Fabuła ma kilka intrygujących wątków, ale nigdy nie rozwija ich na tyle, by wzbudzić w nich rezonans.
Początkowo, jak to zazwyczaj bywa w przypadku gier Chilla's Art, nic nadzwyczajnego się nie dzieje i po prostu pływamy sobie i łowimy (jeszcze normalne) gatunki ryb, jak tuńczyk czy łosoś, które następnie sprzedajemy lokalnemu rybakowi. W ten sposób zarabiamy pieniądze na paliwo, które musimy regularnie uzupełniać, gdyż w ten sposób będziemy w stanie eksplorować na dalszym etapie gry dalsze zakątki morza, a uwierzcie, że im dalej, tym robi się coraz bardziej dziwacznie. Nie dość, że zaczynamy łowić coraz bardziej groteskowe ryby, np z ludzkim tułowiem czy twarzą, to oprócz tego spotykamy równie dziwnych ludzi podczas swojej wędkarskiej pracy. Dla nich również musimy wykonywać pewne zadania (np złowić określoną ilość danych ryb, czy może lepiej stworzeń), dzięki którym dostajemy elementy niezbędne do ulepszenia naszej łajby.
Gra wymaga od nas pokładów cierpliwości, gdyż każde nieumiejętne wystrzelenie harpunem powoduje ,,pudło'' i od nowa musimy polować na określone stworzenie, a naprawdę niektóre z nich wcale nie tak łatwo ustrzelić. W polowaniach pomagają nam przynęty, o które również musimy sami zadbać, aby je złowić i mieć gdzieś na łodzi pod ręką, gdyż niektóre ryby bez tego nawet nie podpływają.
Pozwólcie, że teraz nieco uwagi poświęcę ogólnej problematyce gry, gdyż jak się okazuje, Umigari to gra z przesłaniem. Wspomniałam szybciej o klątwie. Otóż zamiana ludzi w rybopodobne stworzenia, to tylko czubek góry lodowej. To tak naprawdę przeniesienie cierpienia. Ryby, teraz w humanoidalnych formach, pamiętają wieki polowań, patroszenia i zjadania. Budzą się z głęboką, pradawną furią. Tymczasem „ludzie” (którzy są teraz rybami) są bezmyślni, agresywni i głodni.
Gra wyraźnie sugeruje, że protagonista, nie jest zwykłym człowiekiem. Prawdopodobnie był rybą, która nienawidziła ludzi za ich okrucieństwo. Ale gdy tylko ,,dostał'' ręce i łódź, chwycił harpun i zaczął mordować wszystko w wodzie. To paskudny komentarz na temat tego, jak władza deprawuje. Nasz bohater stał się dokładnie tym, czego nienawidził, bo tak było po prostu wygodniej.
Pozwólcie, że teraz nieco uwagi poświęcę ogólnej problematyce gry, gdyż jak się okazuje, Umigari to gra z przesłaniem. Wspomniałam szybciej o klątwie. Otóż zamiana ludzi w rybopodobne stworzenia, to tylko czubek góry lodowej. To tak naprawdę przeniesienie cierpienia. Ryby, teraz w humanoidalnych formach, pamiętają wieki polowań, patroszenia i zjadania. Budzą się z głęboką, pradawną furią. Tymczasem „ludzie” (którzy są teraz rybami) są bezmyślni, agresywni i głodni.
Gra wyraźnie sugeruje, że protagonista, nie jest zwykłym człowiekiem. Prawdopodobnie był rybą, która nienawidziła ludzi za ich okrucieństwo. Ale gdy tylko ,,dostał'' ręce i łódź, chwycił harpun i zaczął mordować wszystko w wodzie. To paskudny komentarz na temat tego, jak władza deprawuje. Nasz bohater stał się dokładnie tym, czego nienawidził, bo tak było po prostu wygodniej.
Mimo, że gra sama w sobie jest przyjemna, a fabuła intrygująca, to jednak ma kilka minusów. Jednym z nich bez wątpienia jest sterowanie, które niejednokrotnie jest po prostu nieporęczne. Można to zauważyć zwłaszcza podczas łowienia ryb. Na początkowym etapie gry, mamy również bardzo mało wskazówek i nie do końca wiemy, co akurat mamy w danej chwili zrobić lub gdzie się udać. Wprowadza to ogólne zamieszanie do rozgrywki, co psuje niekiedy frajdę z gry. Jak wspomniałam, na początku Umigari może wydawać się nudna, ale nie zniechęcajcie się, gdyż potem robi się już tylko lepiej.
Ogólnie jestem pozytywnie zaskoczona, gdyż fabuła tego horroru, to zupełnie coś innego, w co do tej pory miałam okazję zagrać. Jeśli jesteście ciekawi wodnego, dziwacznego świata i chcecie sprawdzić swoje umiejętności strzeleckie (poćwiczyć celność), to zachęcam do zapoznania się z Umigari. Warto.
MOJA OCENA:
👹👹👹👹👹👹👹 7/10
Premiera światowa: 5 lutego 2026
Gatunek: horror/przygodowa/rekreacyjna
Platforma: Steam/PC
Producent: Chilla's Art
Wydawca: Chilla's Art
Platforma: Steam/PC
Producent: Chilla's Art
Wydawca: Chilla's Art
Poniżej kilka screenów.







