wtorek, 21 kwietnia 2026

Umigari

  Jakoś na początku lutego na platformie Steam pojawiła się japońska gra Umigari. Opisywana jako gra wędkarska, szybko jednak pokazuje nam, że Japończycy nawet z pozornie sielankowej fabuły, potrafią stworzyć coś makabrycznego i przerażająco niepokojącego, a dodatkowo mając na uwadze fakt, że gra ukazała się spod ręki Chilla's Art, to już wiadomo z czym możemy mieć do czynienia...Tak właśnie! Z horrorem!
Dokładnie tak się dzieje z Umigari. Bo pływanie po morzu i łowienie ryb, to w tym wypadku może się okazać faktycznie ,,szkołą przetrwania'' i wcale nie chodzi mi o złe warunki na morzu, sztormy czy wzburzone fale, ale przede wszystkim stwory, jakie dane nam będzie z wody wyławiać i ludzi, których będziemy na swojej drodze napotykać.
Chilla's Art już nas uraczył niejednym horrorem wirtualnym w stylu: chodzisz, coś znajdujesz, uciekasz lub spacer po sklepie, śledzenie, koniec gry. Tutaj mamy jednak nieco inny schemat, ale o tym poniżej...

Akcja gry rozgrywa się na mglistych japońskich wodach. Gracze polują na ryby, sprzedają je i ulepszają swój sprzęt. Eksplorują morze, napotykając po drodze coraz dziwniejsze gatunki ryb. Używają harpuna do łowienia ryb, jednocześnie zarządzając zasobami, takimi jak paliwo i ulepszenia łodzi.

W przypadku najnowszej japońskiej gry od chłopaków z Chilla's Art, dostajemy ,,zalany'' surrealistyczny koszmar, którego nie powstydziłby się sam David Lynch. Gra przedstawia świat, w którym łańcuch pokarmowy został brutalnie odwrócony i szczerze mówiąc, próba poskładania fabuły do ​​kupy, unikając jednocześnie gigantycznego rekina z głową kobiety, to spore wyzwanie.
Klątwa dotknęła świat. Ludzie przemienili się w rybopodobne obrzydliwości, a ryby zyskały ludzką świadomość (i kończyny). Świat jest zalany, spowity gęstą mgłą, a ty jesteś rybakiem, który żegluje po tym wilgotnym piekle.
Pomysł, jaki wykorzystano w grze jest bardzo kreatywny, a niektóre groteskowe projekty ryb wyraźnie nawiązują do Gyo Junji Ito, ale sama inspiracja nie wystarczy, by udźwignąć to 3-4 godzinne doświadczenie. Fabuła ma kilka intrygujących wątków, ale nigdy nie rozwija ich na tyle, by wzbudzić w nich rezonans. 
Początkowo, jak to zazwyczaj bywa w przypadku gier Chilla's Art, nic nadzwyczajnego się nie dzieje i po prostu pływamy sobie i łowimy (jeszcze normalne) gatunki ryb, jak tuńczyk czy łosoś, które następnie sprzedajemy lokalnemu rybakowi. W ten sposób zarabiamy pieniądze na paliwo, które musimy regularnie uzupełniać, gdyż w ten sposób będziemy w stanie eksplorować na dalszym etapie gry dalsze zakątki morza, a uwierzcie, że im dalej, tym robi się coraz bardziej dziwacznie. Nie dość, że zaczynamy łowić coraz bardziej groteskowe ryby, np z ludzkim tułowiem czy twarzą, to oprócz tego spotykamy równie dziwnych ludzi podczas swojej wędkarskiej pracy. Dla nich również musimy wykonywać pewne zadania (np złowić określoną ilość danych ryb, czy może lepiej stworzeń), dzięki którym dostajemy elementy niezbędne do ulepszenia naszej łajby. 
Gra wymaga od nas pokładów cierpliwości, gdyż każde nieumiejętne wystrzelenie harpunem powoduje ,,pudło'' i od nowa musimy polować na określone stworzenie, a naprawdę niektóre z nich wcale nie tak łatwo ustrzelić. W polowaniach pomagają nam przynęty, o które również musimy sami zadbać, aby je złowić i mieć gdzieś na łodzi pod ręką, gdyż niektóre ryby bez tego nawet nie podpływają. 

Pozwólcie, że teraz nieco uwagi poświęcę ogólnej problematyce gry, gdyż jak się okazuje, Umigari to gra z przesłaniem. Wspomniałam szybciej o klątwie. Otóż zamiana ludzi w rybopodobne stworzenia, to tylko czubek góry lodowej. To tak naprawdę przeniesienie cierpienia. Ryby, teraz w humanoidalnych formach, pamiętają wieki polowań, patroszenia i zjadania. Budzą się z głęboką, pradawną furią. Tymczasem „ludzie” (którzy są teraz rybami) są bezmyślni, agresywni i głodni.
Gra wyraźnie sugeruje, że protagonista, nie jest zwykłym człowiekiem. Prawdopodobnie był rybą, która nienawidziła ludzi za ich okrucieństwo. Ale gdy tylko ,,dostał'' ręce i łódź, chwycił harpun i zaczął mordować wszystko w wodzie. To paskudny komentarz na temat tego, jak władza deprawuje. Nasz bohater stał się dokładnie tym, czego nienawidził, bo tak było po prostu wygodniej.

Jak to na wirtualny horror przystało, jest też odrobina grozy, ale w żaden sposób nie można gry nazwać przerażającej, choć jest kilka momentów, gdzie nam szybciej serce zabije i włos się na karku zjeży. Przez większość gry zbieramy tabliczki, aby dotrzeć do świątyni, ale prawdziwym sednem historii są istoty, które próbują nas zabić. Ocean to nie tylko woda, to także urazy. Ogólnie istnieją cztery rodzaje stworzeń, których powinniśmy kategorycznie unikać. Są to: Umiga - olbrzymia kobieca głowa, która poluje na nas na otwartych wodach. Reprezentuje ona gniew oceanu. Nienawidzi dzwonków, dlatego, jak przemierzamy bezmiar wody, najlepiej jak harpunem walniemy w pływające tu i ówdzie boje z dzwonami, które niekiedy ją odganiają, gdy za nami sunie, aby nas pożreć. Dalej jest Wieloryb, który tak naprawdę jest wszechmocnym bytem i ojcem dziewczyny w szkolnym mundurku. To on rzucił klątwę, gdyż znudziło mu się słuchanie krzyku ryb. On akurat nam wielkiej krzywdy nie wyrządza, ale dialog z nim pod koniec gry jest kluczowy dla zakończenia historii. Człowiek-złota rybka to dawna złota rybka, która obserwowała okrutne zachowanie ludzi. Teraz, będąc „człowiekiem”, praktykuje kanibalizm, bo „silni pożerają słabych”. Umibozu, czyli cień. Klasyczny japoński yokai. Ogromna czarna postać, która próbuje wywrócić naszą łódź lub zjeść nas samych w pobliżu stacji kolejowej.

Mimo, że gra sama w sobie jest przyjemna, a fabuła intrygująca, to jednak ma kilka minusów. Jednym z nich bez wątpienia jest sterowanie, które niejednokrotnie jest po prostu nieporęczne. Można to zauważyć zwłaszcza podczas łowienia ryb. Na początkowym etapie gry, mamy również bardzo mało wskazówek i nie do końca wiemy, co akurat mamy w danej chwili zrobić lub gdzie się udać. Wprowadza to ogólne zamieszanie do rozgrywki, co psuje niekiedy frajdę z gry. Jak wspomniałam, na początku Umigari może wydawać się nudna, ale nie zniechęcajcie się, gdyż potem robi się już tylko lepiej. 

W grze pojawiają się tak naprawdę dwa zakończenia, ale jakie wybierzemy będzie zależało od naszej rozmowy z Wielorybem, który jest sędzią, ławą przysięgłych i katem ludzkości. Zadaje nam serię pytań, aby rozstrzygnąć o losie świata.
Ogólnie jestem pozytywnie zaskoczona, gdyż fabuła tego horroru, to zupełnie coś innego, w co do tej pory miałam okazję zagrać. Jeśli jesteście ciekawi wodnego, dziwacznego świata i chcecie sprawdzić swoje umiejętności strzeleckie (poćwiczyć celność), to zachęcam do zapoznania się z Umigari. Warto. 

MOJA OCENA:
👹👹👹👹👹👹👹 7/10

Premiera światowa: 5 lutego 2026
Gatunek: horror/przygodowa/rekreacyjna
Platforma: Steam/PC
Producent: Chilla's Art
Wydawca: Chilla's Art

Poniżej kilka screenów.