Pokazywanie postów oznaczonych etykietą INDIE. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą INDIE. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 17 listopada 2024

Kaali Khuhi (aka Czarna studnia); Indie

    Indie nie często serwują nam swoje kino grozy. Może jest to spowodowane tym, że też nie kręci się tam zbyt często horrorów. Mimo, że kilka z nich już miałam okazję obejrzeć podczas swojej długoletniej fascynacji dalekowschodnim kinem grozy, to chyba na palcach jednej ręki mogę wspomnieć tytuły, które zasługiwałyby na polecenie. Zdecydowanie takim horrorem jest powstały w 2009 roku Agyaat w reżyserii Rama Gopal Varma czy Click (2010) Sangeetha Sivana - indyjska ,,przeróbka'' znakomitego tajskiego horroru Shutter (2004) Banjong Pisanthanakuna i Parkpoom Wongpooma. Może jeszcze kilka ciekawych tytułów by się znalazło, ale jednak większość obejrzanych przeze mnie horrorów z Indii raczej nie zaprząta mojej głowy na dłużej. Niestety, w podobnym tonie pozostanie debiutancki film Terrie Samundra Kaali Khuhi, który wypadł bardzo przeciętnie i tak naprawdę po seansie nie pozostaje po nim nic więcej, jak tylko olbrzymi niedosyt i zawód, bo początek filmu był nawet ciekawy i zapowiadał całkiem przyzwoity film grozy. 

poniedziałek, 10 czerwca 2024

Rakkhosh; Indie

     Rakkhosh jest jednym z typów istot, który jest dość znaczący w religii buddyjskiej. To rodzaj potwora zjadającego ludzi. Jest dość powszechny w indyjskiej mitologii i folklorze i podobnie jak wiele takich stworzeń, niekoniecznie istnieje jedna definicja, na którą wszyscy się zgadzają. W innych częściach Indii i pobliskich krajach demony te znane są jako Rakszasy i czasami utożsamiane są z Asurami, pomniejszymi bóstwami, które często są w konflikcie z dewami. Czy to demony, duchy, ghule czy ogry? Mówi się, że każdy lub wszystkie z nich, w zależności od historii. Zwykle mają przynajmniej nieco humanoidalny kształt, ale mają kły i pazury. Często są też zmiennokształtnymi, przyjmującymi różne formy ludzkie i zwierzęce. Istnieje opowieść o pochodzeniu Rakshasów, które wyskoczyły z oddechu Brahmy, kiedy spał, i natychmiast zaczęły próbować go rozerwać na strzępy. Kiedy wołał o pomoc, Wisznu wygnał potwory na Ziemię, a ich nazwa wzięła się od okrzyków Brahmy „Rakszama!”, co w sanskrycie oznacza „Chroń mnie!”

wtorek, 16 stycznia 2024

?: A Question Mark (aka ?: Znak zapytania); Indie

     Horrorów spod znaku found footage mamy już dziś na pęczki. Mają one swoich zagorzałych zwolenników, jak i przeciwników, jednak nie da się ukryć, że ten gatunek filmów grozy zdobył tak dużą popularność, że dziś niemalże każdy kraj chce mieć swój horror paradokumentalny. Co by nie być gorszym, także film indyjski postanowił iść z duchem czasu i umieścić w swoich szeregach horror pokroju osławionego i dziś już kultowego Blair Witch Project z 1999 roku. A gdyby dodać do niego totalną klasykę w postaci Egzorcysty (1973 r.) - to musi być coś! No cóż, w założeniu dwóch panów: Allysona Patela i Yasha Dave'a, którzy ów film stworzyli, zapewne tak właśnie miało być, ale...coś poszło grubo nie tak i zamiast przerażającego filmu grozy, dostajemy tak naprawdę dłużące się i nużące wypociny garstki amatorskich aktorów, którzy próbują rozegrać jakieś dramatyczne sceny grozy, ale niestety jedynie na dramacie się kończy...na dramatycznej próbie ukazania strachu, przerażenia i napięcia. 

piątek, 2 listopada 2018

Darna Zaroori Hai; Indie

    Imając się ostatnimi czasy trochę w kinie Bollywood, muszę przyznać, że - podobnie jak indonezyjska groza - tak i hindi balansuje gdzieś pomiędzy dobrym horrorem, a kiczem. W sumie to trudno przewidzieć na co się natrafi za każdym razem, kiedy tylko bierzemy kolejną nową produkcję w ręce.
Oryginalny Darna Zaroori Hai z roku 2003, którego reżyserem jest Prawal Raman zdobył wiele przychylnych opinii i not nie tylko wśród krytyków Bollywood, ale również pod uwagę film wzięli krytycy filmowi z całego świata. Fani także nie mieli się czego czepiać, gdyż była to znakomicie opowiedziana historia z dreszczykiem. Nowsza wersja z roku 2006 pomimo wcześniejszych obaw, także nie okazała się filmem najgorszym i właśnie to jej będę się chciała dziś przyjrzeć. Przyznam już na wstępie, że ta odsłona na kolana mnie nie powaliła i choć do zaoferowania ma grozę jako taką, to jednak całość wypada nadzwyczaj sprawnie i tym samym bollywoodzkie kino po raz kolejny otrzymuje mój głos uznania.

Click; Indie

    ''Czy ci idioci nie mogą sobie dać spokój z tym śpiewaniem i tańczeniem w tym filmie , jeszcze jak by to był jeden z tych bollywoodskich dennych romansideł czy miuzikali ale to jest horror jak dla mnie to burzy klimat filmu, szkoda że jeszcze ta dziewczyna co straszy tam nie tańczy i śpiewa to już by była kompletna parodia, śmiech na sali.'' (pisownia oryginalna). To zdanie pojawiło się na jednym z polskich portali filmowych i natrafiłam na nie, kiedy chciałam zaczerpnąć nieco więcej informacji na temat tego filmu. Od razu wiedziałam, z czym będę miała do czynienia, czyli oprócz znanej mi  fabuły bazującej na tajskim Shutterze (2004), dodatkowo pojawią się tańce i przyśpiewki. Teoretycznie jeszcze jakiś czas temu pewnie bym się poniekąd zniechęciła, bo też nie bardzo przepadam za wesołymi tańcami w horrorze, ale dziś do kina Bollywood podchodzę z nieco innym nastawieniem, dlatego też postanowiłam dać tej produkcji szansę i pominąć wszystkie te harce, a skupić się na fabule ukazującej tylko i wyłącznie tzw. ''część właściwą'', czyli horror.

czwartek, 1 listopada 2018

Agyaat; Indie

    ''Ram Gopal Varma myśli inaczej.'' Te oto słowa wypowiedziałam, gdy zaraz po seansie zrozumiałam z czym tak naprawdę miałam do czynienia. Agyaat - całkiem nowa produkcja z Indii zdaje się łamać stereotyp typowego bollywoodzkiego filmu grozy. Pod tym względem przypomina nieco inny horror - Bhoot, który zrobił furorę w hinduskim świecie grozy.
Większość filmu rozgrywa się w gęstych lasach Sri Lanki, w których czai się nieznane zło...

Aatma (aka Aatma: Death Walks at Midnight/Duch Aatma); Indie

    Pierwszy z bollywoodzkich filmów grozy, jaki dane mi było obejrzeć potwierdził moje przypuszczenia. Negatywne zresztą. Od samego początku byłam do tego filmu nastawiona sceptycznie, gdyż jakoś nigdy kino ''hindi'' przekonać mnie do siebie nie mogło. Zbyt kolorowo, zbyt wesoło. Miałam wrażenie, że zamiast na fabule, aktorzy skupiają się głównie na tańcach i wesołych przyśpiewkach. Rzecz jasna ''co kraj, to obyczaj'', no ale...bez jaj...
W tym wypadku jest podobnie. Gdybym miała streścić w jednym zdaniu ten horror, to mogłabym powiedzieć (napisać) tylko jedno: nudno, niezbyt ciekawie, a co gorsza - mizernie strasznie. 

wtorek, 23 października 2018

RoKKK; Indie

    A jednak Bollywood potrafi! Potrafi stworzyć widowiskowy i pełen grozy horror, o nie gorszych efektach specjalnych i ciekawą fabułą.
Film ten to debiut reżyserski niejakiego Rajesha Ranshinge, który - trzeba przyznać - poradził sobie świetnie z tą produkcją. Fakt, że jakichkolwiek innowacji tu brak, to jednak film ten ma w sobie coś, co przyciąga naszą uwagę. A po seansie, nie potrafimy ot tak o nim zapomnieć.
Z uwagi na to, że do każdej produkcji ''hindi'' podchodzę z dużym dystansem, także i w tym wypadku byłam sceptyczna, choć w pamięci mam kilka znakomitych horrorów z Indii, jak chociażby Bhoot. Nie zmienia to jednak faktu, że odwlekałam seans, bo jakoś nie bardzo chciało mi się słuchać przyśpiewek, etc...

środa, 17 października 2018

Hum Kaun Hai? (aka Kim jesteśmy?); Indie

    Rzucanie się na kręcenie remaku, który jest odpowiednikiem wielkiego kinowego hitu jest zadaniem trudnym, a przede wszystkim co najmniej żmudnym. Wprawdzie kino hindi cieszy się coraz większym powodzeniem wśród zachodnich widzów, ale jednak pierwowzór The Others w reżyserii Alejandro Amenábara z 2001 roku jest dziełem zbyt ambitnym i fascynującym, aby przerabiać je na Bollywood. No cóż, stało się i oto w 2004 roku Ravi Sharma Shankar nakręcił swoją wizję historii o samotnej matce wychowującej dwójkę dzieci.
Niestety, stało się to, co można było przewidzieć i osoby które obejrzały film Shankara nie pozostawiły suchej nitki na hinduskim remaku. Kiedy sama zasiadłam do seansu, zrozumiałam w czym tkwi problem...

sobota, 6 października 2018

Bhoot (aka Ghost House/Ghost); Indie

    Jakoś nigdy nie miałam przekonania do Bollywood. Z reguły filmy, jak filmy i kinematografia z każdego kraju ma swój urok, ale dla mnie zazwyczaj produkcje typu ''hindi'' były: po pierwsze: zbyt kolorowe, po drugie: zbyt rozśpiewane. Już zupełną nowością jest dla mnie kino grozy z tego zakątka Azji. Moje zapoznanie się z grozą bollywoodzką nie wypadło dobrze. Pierwszy filma jaki obejrzałam z tego gatunku, wywołał raczej niezły ubaw, niż jakikolwiek dreszczyk grozy...
Po kiepskim Duchu Aatma przyszła kolej na Bhoot w reżyserii Rama Gopal Varma i tu...miłe zaskoczenie...

Bhoot Returns (aka Ghost Returns); Indie

    Bollywoodzki reżyser Ram Gopal Varma lubi zabawiać się grozą. W tym gatunku działa już od 1992 roku, kiedy to spod jego ręki wyszedł mało znany horror z elementami kryminału, zatytułowany Raat. W późniejszym czasie stworzył jeszcze kilka mniej lub bardziej udanych filmów grozy, jednak bez wątpienia największą popularność przyniósł mu horror powstały w 2003 roku, którego tytuł brzmi Bhoot, który to rok później przyniósł Varmowi jedną nominację w kategorii Najlepszy reżyser. Film ten bardzo często określany mianem ,,indyjskiej wersji Egzorcysty'', zdobył duże uznanie nie tylko w rodzimych Indiach, ale również na Zachodzie. Krytycy filmowi byli zachwyceni nie tylko zgrabnie poprowadzoną fabułą, ale przede wszystkim znakomitym aktorstwem jak również mrocznym klimatem, jaki co jakiś czas mroził krew w żyłach.
Blisko po dziewięciu latach Ram Gopal Varma postanowił nakręcić kontynuację swojego ,,egzorcystycznego'' hitu. Czy tak duża przerwa pomiędzy obiema częściami przyczyniła się do powtórki sukcesu pierwszego Bhoot? O tym poniżej.

wtorek, 2 października 2018

Ghost; Indie

    Horrory z Bollywood nie cieszą się u nas zbyt dużą popularnością, a co ważniejsze nie zdobywają uznania wśród miłośników gatunku. Powodów jest wiele, ale bardzo często miłośnicy filmowej grozy nie tolerują wszelkich przyśpiewek i tańców, jakie notorycznie mają miejsce w filmach grozy powstałych w Indiach. W sumie czemu mamy się dziwić takiemu podejściu polskich widzów czy europejskich, jak swego czasu nawet w rodzimych Indiach horror nie był gatunkiem ulubionym. Kino grozy nie było uważane za rozrywkę, przy której można posiedzieć z rodziną i miło spędzić czas. Mimo tego dziwić może bardzo duża ilość filmowych horrorów, jakie tworzy się w Bollywood. Bez wątpienia dużym plusem jest urozmaicenie tematyczne tychże filmów, w których prym wiodą horrory o duchach. Nie inaczej ma się rzecz w interesującym mnie dziś filmie Puja Bedi, którego tytuł zresztą mówi sam za siebie. No cóż...krytyka - czego się spodziewałam - nie szczędzi mu gorzkich słów i tylko nie wiem - czy jest to wynikiem wspomnianych tańców i śpiewów czy też poziom artystyczny tego horroru budzi widzów wątpliwości.